Komu w drogę, temu… kubek termiczny :)

Póki co pogoda jest dla nas łaskawa. Brak śniegu, dodatnie temperatury, a czasami nawet piękne słońce zachęcają do wychodzenia z domu, spacerów i generalnie jakichkolwiek aktywności na świeżym powietrzu. Mimo to mój wewnętrzny zegar biologiczny doskonale wie, jaką mamy porę roku i że lepiej to już w najbliższym czasie nie będzie… Co chwilę dopomina się więc o jakiś ciepły napój, który choć na chwilę podniesie temperaturę ciała o kilka stopni. Wszystko jest w porządku, kiedy jestem w domu i mogę po prostu zaparzyć sobie ulubioną kawę lub herbatę. Gorzej, kiedy muszę opuścić bezpieczny kąt i udać się w, bądź co bądź, chłodny świat. Z pomocą zawsze przychodzą mi wtedy kubki termiczne, które mają ratować mnie w najbardziej niesprzyjających warunkach pogodowych. Posiadam ich w domu całą kolekcję, bo niestety do tej pory nie udało mi się znaleźć idealnego. A idealny to dla mnie taki, który spełni trzy warunki: będzie długo utrzymywał ciepło napoju, będzie bardzo szczelny, no i oczywiście będzie ładnie wyglądał.Niby niewiele, a jednak…

Jakiś czas temu weszłam w posiadanie kubka termicznego marki CONTIGO, z nadzieją, że to właśnie TEN JEDYNY. Przede wszystkim, jak to z kobietami bywa, zachęcił mnie bardzo ładny wygląd. Minimalistyczny, w stonowanym kolorze, a jednocześnie elegancki i ładnie wykończony kubek okazał się produktem tzw. „pierwszem potrzeby”. Od razu chętniej wychodzi się z domu dzierżąc w ręku taki ładny przedmiot ;). Jeżeli natomiast potrzebujemy wolnych rąk, to spokojnie możemy wrzucić kubek Contigo do torebki lub plecaka. Mamy bowiem 100% pewność, że nasze rzeczy nie zostaną zalane brunatnymi planami z kawy lub herbaty – co zdarzało mi się już wielokrotnie. Całkowita szczelność tego kubka jest dla mnie największą zaletą. Jest on wyposażony w technologię AUTOSEAL, czyli blokadę uniemożliwiającą przypadkowe otwarcie. Do tej pory zawsze unikałam wrzucania kubka termicznego do torebki, w obawie o swoje rzeczy osobiste. Teraz ta obawa całkowicie znikła.

Jeżeli chodzi o długość utrzymywania temperatury napoju, to producent obiecuje, że kubek zachowa ciepło prze 4 godziny oraz zimno aż przez 12 godzin. Faktycznie przez pierwsze 2 godziny napój pozostaje gorący, a następnie stopniowo traci na temperaturze i pozostaje „letni” nawet 3 godziny. To całkiem przyzwoity wynik, chociaż oczekiwałam odrobinę dłuższego czasu utrzymywania ciepła. Jesienią, przy lekko dodatnich temperaturach, kubek sprawdza się idealnie, zobaczymy jednak, jak poradzi sobie zimą.

I na koniec jeszcze jednak zaleta. Kubek Contigo bardzo łatwo utrzymać w czystości. Do tej pory miałam problem z wyczyszczeniem swoich „termosów”. Niektórych nie można było być w zmywarce, inne łapały nieładny brunatny „nalot”, którego nie dało się wyczyścić z trudno dostępnych miejsc. Kubek Contigo nie zawiera żadnych zakamarków, żadnych zamkniętych przestrzeni oraz żadnych luźnych części, które łatwo zgubić. Po odkręceniu wszystko wkładamy do zmywarki lub myjemy pod bieżącą wodą.

Kubki Contigo możecie zakupić na stronie sklepu konesso.pl. Dostępne są w różnych rozmiarach i wersjach kolorystycznych. Ich cena waha się w granicach 100-150 zł. Mój model to  PINNACLE 300 ml w kolorze LATTE (jakżeby inaczej;).

♥ Mili

Babka drożdżowa z dynią

Szybko, smacznie i na temat! Pyszna i prosta w przygotowaniu babka drożdżowa z dynią poleca się na długie jesienne wieczory :)

Potrzebne składniki:

1/4 szklanki ciepłego mleka

1 opakowanie drożdży instant (7g)

1/2 szklanki cukru

3 szklanki mąki pszennej

2 żółtka jajek

50 g masła

2 łyżki wiórków kokosowych

150 g pure z dyni

cukier puder do dekoracji

Przygotowanie:

W rondelku roztapiamy masło i odstawiamy do lekkiego przestudzenia. W misce łączymy mąkę, cukier, drożdże, szczyptę soli, pure z dyni, żółtka oraz mleko i zaczynamy wyrabiać ciasto. Pod koniec wyrabiania dodajemy roztopione masło oraz wiórki kokosowe. Ciasto powinno być sprężyste i nie kleić się do rąk –  w razie potrzeby dosypujemy więcej mąki. Odstawiamy ciasto do wyrośnięcia na około 1 godzinę. Gdy wyrośnie ponownie zagniatamy i przekładamy do formy na babę. Ponownie odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Pieczemy w temperaturze 200 stopni Celsjusza przez ok. 40 min (do tzw. suchego patyczka). Po wystygnięciu posypujemy cukrem pudrem.

♥ Mili

Drago Mocambo, czyli włoska kawa w Twoim domu

Nadeszła jesień. To już fakt niepodważalny i nic na to nie poradzimy. Na następne ciepłe dni będziemy musieli długo poczekać, więc póki co z czystym sumieniem możemy zaszyć się w domu pod kilkoma ciepłymi kocami i z przynajmniej jedną filiżanką gorącej kawy w ręku. Wiadomo, że najlepiej rozgrzewa prawdziwa włoska kawa, która ma też moc przywoływania wakacyjnych wspomnień. Warto się więc w taką zaopatrzyć, a pomoże Wam w tym firma D’emme Caffe Polska (www.dmcaffe.pl). Jest jeszcze jedna zaleta – nie musicie nawet wychodzić z domu, żeby poczuć smak słonecznej Italii :)

Firma D’emme Caffe Polska jest importerem włoskiej kawy Drago Mocambo. Możemy cieszyć się jej smakiem dzięki pewnemu Sycylijczykowi, który to w 1985 roku emigrował do Niemiec i tam postanowił rozpowszechnić prawdziwy włoski styl tego cudownego napoju. Specjalne mieszanki ziaren zjednały sobie serca ludzi na całym świecie.

Sekretów smaku tej kawy jest kilka. Po pierwsze do produkcji wykorzystywane są specjalnie dobrane owoce kawowca pochodzące z zaprzyjaźnionych plantacji na terenie Ameryki Południowej. Afryki oraz Indii. Po drugie ziarna te wypalane są metodą „wolnego palenia” w temperaturze 210 stopni Celsjusza, a następnie chłodzone zimnym powietrzem. Zachęcam Was do obejrzenie filmu promocyjnego ukazującego drogę, którą przybywa kawa zanim trafi do naszego domu.

 

Kawa Drago Mocambo ma kilka odsłon, które różnią się zawartością arabiki oraz robusty:

  • AROMA – 90% arabiki i 10% robusty – charakteryzuje się owocowo-kwiatowymi nutami, ma delikatny smak i wyrazisty aromat – pochodzi z Kolumbii, Brazylii, Peru oraz Indii
  • GRAN BAR – 80% arabiki i 20% robusty – charakteryzuje się wyczuwalnymi nutami wanilii i ciemnej czekolady, jest delikatna i aromatyczna – pochodzi z Ameryki Południowej i Indii
  • SUPREMA – 70% arabiki i 30% robusty – charakteryzuje się wyczuwalnymi nutami słodkości i czekolady, jest wyrazista w smaku i aromatyczna – pochodzi z Brazylii oraz Indii
  • BRASILIA – 60% arabiki i 40% robusty – charakteryzuje się wyczuwalnymi nutami karmelu i czekolady, jest wyrazista w smaku – pochodzi z Gwatemali, Peru i Brazylii

Wszystkie mieszanki słyną z niskiej kwasowości oraz bogatego aromatu. Każda z nich idealnie komponuje się także z dodatkiem mleka np. w cappuccino lub latte.

Kawy bardzo mi smakowała i trudno wybrać jest jednoznacznego faworyta. Jak zwykle przy świeżo palonych kawach zachwycił mnie zapach. Aromat unoszący się w powietrzu po otwarciu opakowania jest nieporównywalnie piękny. Supermarketowe „podróbki” mogą się schować! ;)

Zachęcam Was do odwiedzenia sklepu D’emme Caffe Polska i znalezienia swojej ulubionej mieszanki. Gwarantuję, że jesienne wieczory staną się trochę bardziej przyjemne przy filiżance pysznej włoskiej kawy od Drago Mocambo.

♥ Mili

Cup of Green Coffee

Minęły już ponad trzy lata, odkąd na blogu pojawił się wpis o nowości na kawowym rynku – zielonej kawie (możecie przeczytać go TUTAJ). Świat obiegła wtedy informacja, że picie naparu z niepalonych ziaren mogą działać cuda i powodować szybki spadek wagi ciała. Mimo tego przełomowego odkrycia zielona kawa ciągle nie jest w naszym kraju bardzo popularna. Może wynikać to z faktu, że największe leniuszki spodziewały się cudów, a cudów ta kawa raczej nie sprawia – samo wypicie nie spowoduje, że schudniemy. Możliwe również, że nie wszystkim odpowiadał charakterystyczny smak zielnej kawy, który jest zgoła inny od smaku naszego ulubionego napoju.

Jakiś czas temu otrzymałam propozycję spróbowania zielonej kawy od Cup of Green Coffee. Z chęcią się zgodziłam, bo jest to produkt inny, niż te o których słyszałam do tej pory. Cup of Green Coffee sprzedaje zieloną kawę w dość nietypowej postaci torebek, które zaparzamy podobnie, jak… herbatę. Dla mnie bomba! Co kryje się w takiej torebce?

  • Kawa zielona, niepalona – „dzięki wysokiej zawartości kwasu cholorogenowego, przyśpiesza metabolizm, zmniejsza absorpcję glukozy oraz ma właściwości bakteriobójcze i antyoksydacyjne”
  • Kawa czarna, palona – „podczas palenia w ziarnach kawy pozostaje witamina PP, poprawiająca funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego, dodatkowo, a może nawet przede wszystkim, kawa wpływa na wydzielanie się serotoniny – hormonu szczęścia, dopaminy i adrenaliny. Dzięki temu czujemy przypływ energii i swoistą chęć do działania”
  • pokrzywa indyjska – „zawarta w pokrzywie indyjskiej forskolina wpływa na proces rozpadu tkanki tłuszczowej, a następnie na transport tłuszczy do komórek mięśniowych, gdzie są przekształcane w energię, dzięki tej reakcji forskolina pomaga zmniejszyć ilość tkanki tłuszczowej w organizmie regulacji metabolizmu tłuszczów i sprzyja kontroli masy ciała.”
  • korzeń mniszka lekarskiego – „korzeń mniszka lekarskiego jest jednym z najbardziej efektywnych ziół oczyszczających organizm oraz poprawiających trawienie. Jest również bogatym źródłem inuliny, która stymuluje wzrost korzystnej mikroflory oraz usprawnia pracę przewodu pokarmowego, powoduje obniżenie poziomu cholesterolu, mniszek lekarski również pobudza pracę nerek zmuszając je do wydalania toksyn z organizmu.”
  • liść pokrzywy – „napar z liści pokrzywy oczyszcza układ trawienny, zwiększają eliminację szkodliwych produktów przemiany materii, takich jak mocznik oraz ma korzystny wpływ na pracę trzustki, wątroby i żołądka”

Po otwarciu opakowania od razu do moich nozdrzy dotarł miły zapach. Na stronie producenta sprawdziłam, że jest on wynikiem dodania suszonego koncentratu malinowego oraz naturalnego aromatu wanilii, które nie tylko pięknie pachną, ale i poprawiają smak tej cudownej „mieszanki”. Taką „kawę” zaparzamy jedynie 3 minuty i możemy pić z dodatkiem ulubionego mleka. Dla mnie napar jest za słaby i zdecydowanie nie zastąpi mi prawdziwej kawy – nie o to jednak w tym chodzi. Nie liczę również na cudowny spadek na wadze. Sama kawa nie zdziała przecież cudów, a ja jestem przeciwniczką diet, uprawiającą sport dość nieregularnie. Jeżeli jednak macie więcej motywacji to zachęcam Was do wypróbowania Cup of Green Coffee i podzielenia się ze mną swoimi spostrzeżeniami.

♥ Mili

Ciasto dyniowe z kremem

Uwielbiam dynie pod każdą postacią! To moje ulubione jesienne warzywo. Dzięki niemu wrześniowo-październikowe chłody są odrobinę bardziej znośne. W tym sezonie Pumpkin Spice Latte już od początków września podbija serca kawoszy. Ja postanowiłam natomiast przygotować ciasto dyniowe, które mam nadzieję, zasmakuje Wam równie mocno jak kawowy hit Starbucksa.

Potrzebne składniki:

250 g dyni startej na średnich oczkach (ja użyłam dyni piżmowej)

300 g mąki pszennej

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody oczyszczonej

100 g cukru

3 jajka

230 ml oleju rzepakowego

200 g ananasa z puszki pokrojonego na drobne kawałki

100 g pestek z dyni

Na krem:

120 g miękkiego masła

3/4 szklanki cukru pudru

360 g serka śmietankowego np. Piątnica

3/4 szklanki wiórków kokosowych

Przygotowanie:

Do naczynia przesiewamy mąkę, proszek do pieczenia, sodę oraz cynamon.

W drugim większym naczyniu roztrzepujemy jajka. Dodajemy cukier oraz olej. Następnie dorzucamy pokrojonego ananasa, pestki z dyni oraz startą dynię. Mieszamy.

Do mokrych składników dodajemy suche i dokładnie mieszamy przy pomocy szpatułki.

Ciasto wykładamy do tortownicy o średnicy 23 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 165 stopni Celsjusza przez ok. 50-60 minut, do tzw. suchego patyczka.

Masło i cukier puder miksujemy na gładką puszystą masę. Powoli dodajemy po łyżce serka śmietankowe, cały czas ucierając. Na koniec dodajemy wiórki kokosowe i miksujemy.

Po przestudzeniu ciasto kroimy na 2 blaty. Przekładamy je 1/3 kremu. Pozostałym kremem dekorujemy wierzch ciasta.

♥ Mili

Kawa w kolorze nieba

Tak, tak, dobrze widzicie. Kawa w kolorze przepięknego błękitu pojawiła się w ofercie jednej z wegańskich kawiarnii Matcha Mylkbar w Melbourne w Australii (też macie wrażenie, że Australijczycy cierpią na nadmiar pomysłów? ;). Na początku nie wzbudzała większego zainteresowania, aż do czasu, kiedy jej zdjęcia nie zaczęły ukazywać się na znanych portalach społecznościowych. Tak rozpoczęło się prawdziwe szaleństwo i teraz każdy chce jej spróbować. Podobno kawiarnia przeżywa prawdziwe oblężenie i nawet nieanglojęzyczni turyści przychodzą tam z telefonem w ręku, pokazując zdjęcie sławnej kawy i w ten sposób składając zamówienie.

Ale, ale… Co jest magicznym składnikiem, który nadaje kawie taki piękny kolor? Na myśl od razu przychodzi mi okropna chemiczna mieszanka. Otóż nie! Kawa nabiera tej pięknej barwy dzięki dodatkowi pudru z alg, który jest całkowicie naturalny.Dodatkowo kawę wzbogacono odrobiną soku z cytryny, imbiru i mleczka kokosowego. Brzmi pysznie! Właściciel kawiarni twierdzi, że dla wielu osób smak błękitnej kawy przywodzi na myśl gumę balonową. Podobno to mieszanka kwasowości i słodyczy jednocześnie.

Pozostaje nam tylko czekać, aż któraś z polskich kawiarni zdecyduje się powtórzyć ten przepis :)

♥ Mili

KAWA Festival Warszawa – w krainie lodu

W tym tygodniu (25-31 lipca 2016) odbędzie się kolejna edycja Kawa Festival Warszawa. Tym razem tematem przewodnim będzie lód, a bariści zaproponują Wam przeróżne wariacje na temat kawy mrożonej. Oczywiście w zestawie z kawą będzie można jak zwykle kupić pyszny deser. Wszystko za jedyne 10 zł (cena zestawu; cena kawy to 6 zł a deseru 7 zł). Organizatorzy festiwalu świetnie wstrzelili się z terminem całego wydarzenia. Po ostatniej letniej niepogodzie, w tym tygodniu czeka nas fala upałów. Tym chętniej skorzystamy z festiwalowego menu. Sprawdźcie, co przygotowały dla Was kawiarnie :)

Cafe Me+Me

  • Granizado de cafe – nasza autorska wariacja na temat hiszpańskiego, letniego klasyka. Będzie mroźno, będzie słodko, będzie kawowo
  • Tarta z lemon curdem i bezą – połączenie cytryny i bezy idealnie zrównoważy słodycz naszego granizado

 

The Cool Cat

  • Cold brew na kościach z czerwonej porzeczki
  • Beza eton mess. Krem ze stewią, beza, jagody, jeżyny

 

Kwadratowa

  • Frappe z czekoladowym syropem i bitą śmietaną
  • Babeczki na kruchym cieście z owocami (jagoda, malina, porzeczka) plus gałka lodów (truskawka, czekolada, wanilia)

 

How u doin Cafe

  • Moccadrip na lodzie z Guatemali Huehuetenango z dodatkiem wiśni
  • Beza z mascarpone i wiśniami

 

4 PoKOJE

  • Espresso doppio w kostkach/ tonic/ świeża pomarańcza
  • Burger bezowy z mascarpone/ mus z pomarańczy/ lody z miętą

 

Nancy Lee

  • Ice fruit coffee
  • Vegan Ice Cream

 

Cophi

  • Kolumbijska nitro cold brew
  • Cascara-malina sherbert, nie sorbet :)

 

Kosmos

  • Ginger beer espresso
  • Kulka chałwowa z lukrem pomarańczowym

 

Sztuka Umiaru

  • Mocno schłodzona kawa z dripa (do wyboru Brazylia lub Kostaryka)
  • Lody waniliowe z polewą owocową

 

Czytelnia

  • Drip na lodzie
  • Brownie pieczone przez nas

 

Kubek i ołówek

  • Kawa w kostkach z mlekiem lub bez
  • Tort wegański z bitą śmietaną i świeżymi owocami

 

Ekspres Powiśle

  • Podwójne espresso tonic – podwójne espresso z lodem, cytryną i tonikiem
  • Tartaletki z malinami, kremem waniliowym i bezą

 

Cafe Studio

  • Frappe malinowo miętowe, delikatne, słodkie, a jednocześnie orzeźwiające
  • Lody śmietankowe z ręcznie robionym musem malinowym i dodatkami

 

Koty za płoty

  • Ice latte 300 ml
  • Pudding chia z owocami

 

Kawiarnia Fawory

  • Cold brew
  • Beza

 

Oko w oko

  • Shakerato. Orzeźwiająca kawa z posmakiem cytrusów i mięty
  • Brownie

 

Labour Cafe Deli & Co-working

  • Aero-shake (kawa z aeropresu ciemno palona 7 Gr. Milano z lodami mango, podawana na zimno)
  • Mini beza z ginem, jałowcem i mango

 

Latawiec

  • Mrożone espresso z bitą śmietaną i musem malinowym
  • Mascarpone z białą czekoladą i świeżymi owocami

 

Tłusty Kotek

  • Shot nitro
  • Cool shot

 

Pawilon Kulturalny

  • „Zimna i ostra”: Mrożona kawa z korzennymi przyprawami, wanilia i chilli
  • Pieczona brzoskwinia z gałką lodów waniliowych, kawowo-czekoladową truflą i posypką migdałową

 

Kafelek śniadaniownia – kawiarnia

  • Kawa mrożona z aksamitną mleczno-karmelową pianą
  • Mus Ewy

 

Więcej informacji możecie znaleźć na stronie KAWA Festival.

♥ Mili

Gdzie kupić dobrą kawę?

Ostatnio miałam okazję odstawić na chwilę swoich kawowych ulubieńców i spróbować czegoś nowego. Wszystko za sprawą sklepu Przyjaciele Kawy, który zaopatrzył mnie w duuużą paczkę kawy Redbeans Espresso. Mogłam więc do woli testować smak i aromat, a teraz wszystko Wam dokładnie opiszę ;)

Kawa Redbeans Espresso to 100% Arabica pochodząca z Australii. Przyznam, że nie miałam jeszcze okazji próbować kawy z tej części świata. Jest bardzo delikatna i ma przyjemny słodkawy zapach. Wyróżnia się małą kwasowością i silnym owocowym aromatem. Ziarna tej kawy są zbierane ręcznie, a następnie suszone na słońcu i palone. Na myśl przychodzą mi już tylko sielskie australijskie krajobrazy, więc pora na degustację!

Owocowy aromat kawy Redbeans skusił mnie do próby zaparzenia jej na dwa sposoby: zimno i gorąco. O cold brew pisałam już TUTAJ, więc zgodnie z wytycznymi przystąpiłam do działania. Wyszedł pyszny, orzeźwiający napój, który mogłabym pić nawet bez dodatku mleka (chociaż oczywiście odrobinę go dodałam;). Drugi, tradycyjny sposób parzenia, również nie zawiódł. Delikatna i aromatyczna kawa idealnie komponowała się z dodatkiem ciasta.

Jak zwykle zachęcam Was więc do próbowania nowych kaw i poszukiwania swoich ulubionych smaków. Różnorodność przyprawia o zawrót głowy, ale zapewniam, że warto.

♥ Mili

Wpadło w ucho

Czas na kolejną porcję utworów, które towarzyszą mi ostatnio każdego dnia. Pora jest wakacyjna, więc większość z nich powoduje, że nóżka sama wystukuje rytm, a czasami i chce się trochę tańczyć. Nie zabraknie też czegoś bardziej klimatycznego. Zresztą sami posłuchajcie! ;)

Kygo – Raging ft. Kodaline & Kygo, Labrinth – Fragile

Te dwa utwory to moi faworyci od Kygo. Pokochałam od pierwszej nuty, teksty, melodia, wszystko idealnie.

 

Dagny – Backbeat

Melodia sprawia, że od razu chce się tańczyć i śpiewać razem z Dagny. Młoda wokalistka ma duży potencjał.

 

MØ – Final Song

Koniecznie posłuchajcie! To moje pierwsze zetknięcie z tą wokalistką, ale już czuję, że nie ostatnie.

 

Stalking Gia – Second Nature

Coś do pobujania się.

 

Męskie Granie. 2016. Męskie Granie Orkiestra – Wataha

I na koniec polska perełka. Po „Elektrycznym” wydawało się, że już żaden utwór Męskiego Grania nie będzie mógł mu dorównać. A tutaj niespodzianka! Wakacje 2016 stoją pod znakiem tej piosenki. Kto może oprzeć się takiemu trio?

 

♥ Mili

 

Cold Brew – o co chodzi?

Ostatnie upały nie zniechęciły mnie do sięgania po ulubioną filiżankę gorącej kawy o poranku. Jednak już w ciągu dnia niemożliwym wydawało mi się wypicie choćby odrobiny ciepłego napoju. W tym przypadku ratunkiem wydaje się kawa mrożona, przygotowywana w tradycyjny sposób poprzez zaparzenie espresso, wystudzenie go, a następnie dodanie mleka, lodu czy cukru. Ostatnio jednak bardzo popularny stał się również inny sposób przyrządzania kawy na zimno, czyli cold brew. Postanowiłam sprawdzić, o co w tym chodzi.

Cold brew to kawa „parzona” na zimno. Zmielone ziarna nie są poddawane działaniu wysokiej temperatury.  Zostają zalane zimną wodą i pozostawione w niej na około 12 godzin, dzięki czemu napój zyskuje niepowtarzalny smak, zupełnie odmienny od kawy przygotowywanej w tradycyjny sposób. Ale po kolei – jak się za to zabrać?

Najlepsza jest do tego świeżo palona kawa dobrej jakości. Drobno mielona kawa ze sklepu niestety się nie nadaje – do przygotowania cold brew kawa powinno być grubo lub średnio zmielona. Wsypujemy ją naczynia (najlepiej szklanego, ale nada się również plastikowe) i zalewamy lodowatą wodą. Na 100 ml wody potrzeba 5 g kawy. Następnie mieszamy i odstawiamy na 12 godzin. Po upływie tego czasu kawę należy przefiltrować. Można do tego użyć zwykłego papierowego filtra lub gazy. I gotowe! Do cold brew możemy dodać lodu, cukru lub eksperymentować z różnymi rodzajami mleka. Dla maksymalnego orzeźwienia warto dodać do niej mięty i limonki.

Smak cold brew na pewno Was zaskoczy. Jest zupełnie pozbawiony kwasowości, delikatny i orzeźwiający. Co ciekawe, tak zaparzoną kawę możemy przechowywać nawet kilka dni bez uszczerbku na jej aromacie. Idealnie! Coś czuję, że będzie to moja ulubiona kawa tego lata ;)

♥ Mili