Barcelona i churros con chocolate

Przez kilka dni na blogu panowała cisza, jak makiem zasiał… Przeprowadzałam małą rewolucję w swoim pokoju (pokochałam składanie ikeowskich mebli;) i nie starczało mi czasu, żeby porządnie zająć się tworzeniem nowego posta. Na szczęście pokojowe rewolucje mam już za sobą i w spokoju wracam w blogowe progi.

Już kilka razy wspominałam Wam, że Barcelona jest wymarzonym celem mojej podróży. Nie mam pojęcia, kiedy w końcu uda mi się go zrealizować, ale cały czas pilnie przygotowuję się do tej wyprawy, tym razem dzięki niedawno wydanej książce Katarzyny Wolnik-Very „Przystanek Barcelona”.

Na pierwszy rzut oka to tradycyjny przewodnik po stolicy Katalonii, ale tak naprawdę jest czymś znacznie więcej. Katarzyna Wolnik-Vera to Polka, która kilka lat temu przeprowadziła się do Barcelony i wyszła tam za mąż. „Przystanek Barcelona” opowiada o tym, jak powoli zagłębiała się w hiszpańską kulturę i poznawała to przepiękne miasto. Znajdziemy w nim wiele przydatnych informacji o zabytkach i architektonicznych „perełkach”, które koniecznie trzeba zobaczyć, ale też jeszcze bardziej przydatne ciekawostki na temat zwyczajów, usposobienia i kultury Hiszpanów.

To idealny przewodnik do zabrania ze sobą w podróż do Barcelony, ale też ciekawa lektura na długie jesienne wieczory. Niewielką wadą (a może zaletą?) książki jest szczegółowość zawartych w niej danych (np. ceny wejściówek i numery komunikacji miejskiej), które z czasem mogą ulegać dezaktualizacji. Mam jednak nadzieję, że autorzy zadbają o kolejne wydania.

A żeby umilić sobie lekturę i odrobinę poprawić humor w zimny, jesienny dzień, postanowiłam przygotować tradycyjny hiszpański przysmak, czyli churros con chocolate. Wyszły pysznie (choć niezbyt dietetycznie;), dlatego dzielę się z Wami przepisem.

Potrzebne składniki:

200 g mąki
100 g masła
4 jajka
szczypta soli
0,5 l oleju do smażenia
1 szklanka wody
200 ml śmietanki kremówki 30%
200 g czekolady gorzkiej

cukier waniliowy i cynamon

Przygotowanie:

W garnku zagotowujemy wodę z masłem i solą. Kiedy masło się roztopi dodajemy przesianą mąkę i energicznie mieszamy, aż ciasto zacznie odchodzić od ścianek i będzie miało jednolitą konsystencję (zupełnie jak w cieście ptysiowym). Zdejmujemy garnek z ognia i pozostawiamy masę do lekkiego przestygnięcia. W oddzielnym garnku zaczynamy już rozgrzewać olej do smażenia. Do masy wbijamy po jednym jajku i dokładnie miksujemy. Ciasto będzie gęste i odrobinę ciągnące. Przygotowanym ciastem wypełniamy rękaw cukierniczy (z falowaną końcówką). Do rozgrzanego oleju wyciskamy ok. 5 cm pałeczki i smażymy przez ok 1-2 min. Wyjmujemy na papier, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu, a następnie delikatnie obtaczamy w cukrze i cynamonie.

Do pełnego szczęścia potrzebna nam już tylko płynna czekolada. Śmietankę mocno podgrzewamy, następnie zdejmujemy z ognia i wrzucamy do niej pokruszoną czekoladę. Dokładnie mieszamy, aż czekolada się rozpuści, a całość zgęstnieje.

Maczamy churros w płynnej czekoladzie i myślami przenosimy się do słonecznej Barcelony…. ;)

♥ Mili

 

Print Friendly

13 myśli nt. „Barcelona i churros con chocolate

  1. Churros! Nigdy nie jadłem, zawsze chciałem zrobić, ale mój brak talentu kulinarnego (a przynajmniej jeśli chodzi o słodkości) hamuje mnie nawet przed czymś, co chyba jest dość proste do wykonania. To ja poproszę paczuszkę do domu. ;)

    • Moja zazdrość nie zna granic! Jak już w końcu uda mi się zaplanować jakąś podróż zgłoszę się do Ciebie po wskazówki, co warto zobaczyć ;)

      • To ja polecam na dobry początek studia w Barcelonie z programu Erasmus. Sam studiowałem w Wielkiej Brytanii, ale hiszpańskojęzyczna część mojego roku właśnie tam pojechała. Przygoda życia, o korzyściach dla języka nie wspominając!

  2. Barcelona to rowniez moje marzenie, ktore wlasnie planuje zrealizowac za niecale juz dwa tygodnie! Jestem mega podekscytowana i nie moge sie doczekac. Musze koniecznie poszukac tej ksiazki, moze jeszcze zdaze co nieco poczytac :)
    Pozdrawiam
    A

  3. mieszkam w Barcelonie od ponad 10 lat.. churros con xocolata obowiazkowo po weekendowej imprezie :P przeczytalabym ta ksiazke z ciekawosci, aby znalezc roznice miedzy mna a autorka w tym zaglebianiu sie w kulture… katalonska jak dla mnie, ktora soro sie rozni od hiszpanskiej..

    • Autorka też wspomina, że Katalończycy to jakby inny naród i że pomimo tych lat spędzonych w Barcelonie, jeszcze nie do końca rozumie kataloński… :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>