Kawiarki Top Moka – nowoczesna klasyka

Kawiarka to klasyczny, niskociśnieniowy przyrząd do parzenia kawy w domu. Została zaprojektowana we Włoszech w 1918 roku, lecz pierwszy egzemplarz powstał dopiero w 1933 roku. Jej pomysłodawcą był Alfonso Bialetti właściciel fabryki maszyn i części aluminiowych, który pragnął przenieść funkcje wielkich kawiarnianych ekspresów ciśnieniowych do każdego włoskiego domu. Masowa sprzedaż kawiarek ruszyła dopiero po zakończeniu II Wojny Światowej, a samo urządzenie jest aktualnie jednym z najpopularniejszych (również w Polsce), dzięki którym możemy zaparzyć wyśmienitą kawę.
Klasyczna kawiarka wyglądem przypomina czajniczek i tak też jest często nazywana. Możemy też spotkać się z nazwą makinetka, czy moka. Składa się z kilku części, które z łatwością możemy złożyć i rozkręcić. Podstawowe części kawiarki to zbiornik na wodę, pojemnik na zmieloną kawę z sitkiem i górny zbiornik na zaparzoną kawę. Jednak projektanci firmy Top Moka postarali się unowocześnić ten klasyczny przyrząd, a owoce ich pracy są bardzo efektywne oraz efektowne.
Top Moka to włoska firma założona w 2001 roku dzięki kreatywności i pomysłowości rodziny Orlando. Produkcja wszystkich części kawiarek odbywa się we Włoszech, a główny slogan firmy brzmi „Top Moka – kolorowa kawa”. Dlaczego kolorowa kawa? Dlatego, że urządzenia Top Moka są dostępne w niemal każdym znanym kolorze. Ogromną zaletą jest to, że każdy znajdzie kolor idealny dla siebie. Kawiarki Top Moka cechuje precyzyjne ręczne wykonanie wszystkich procesów produkcji przez wysoko wykwalifikowanych rzemieślników. Sprawia to, że każdy zaparzacz jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Czasochłonne zadania nadają produktom najwyższą jakość i prestiż. Dziś firma oferuje aluminiowe kawiarki w różnych rozmiarach, odpowiednie na palniki gazowe lub z indukcją. Mimo że jest to jedyna firma, która w całości produkuje kawiarki we Włoszech, to jej urządzenia są dostępne również w takich krajach jak Niemcy, Polska, Kanada, Japonia, Chiny, Egipt czy Australia.
Kawiarki Top Moka różnią się od klasycznych zaparzaczy również wyglądem. Firma posiada w swojej ofercie niespotykane wcześniej urządzenia, które przypominają bardziej małą fontannę niż przyrząd do parzenia kawy. Dzięki temu codzienny proces picia kawy staje się dobrą zabawą.
Mimo tego, że kawiarki wyglądają dość skomplikowanie, to ich obsługa jest dziecinnie prosta. Jeśli raz przygotujesz kawę w kawiarce, to już nigdy tego nie zapomnisz. W pierwszej kolejności musimy napełnić dolny zbiornik wodą, a do pojemnika z sitkiem wsypujemy zmieloną kawę. Kawiarkę stawiamy na palniku gazowym lub indukcyjnym (jeśli posiadamy odpowiednią kawiarkę). Kiedy woda osiągnie odpowiednią temperaturę, to pod wpływem ciśnienia przeciska się przez kawę do górnego zbiornika. Gotowy napar jest bardzo podobny do espresso, jednak czuć różnicę.
Musimy również pamiętać, aby odpowiednio dbać o naszą kawiarkę. Czyszczenie jej także należy do zadań bardzo prostych. Wystarczy rozkręcić wszystkie części i pod bieżącą wodą umyć je gąbką. Warto pamiętać, aby nie wkładać ich do zmywarki oraz nie używać środków czyszczących.
Kawiarka jest nam dobrze znana od wielu lat, ale to właśnie nowoczesne produkty Top Moka wprost zachwycają swoją konstrukcją i właściwościami. Jest to idealny sposób na przygotowanie codziennej filiżanki kawy oraz trafiony prezent.

 

Pomysł na dobra kawę w domu, czyli jak zaparzyć dripa?

Kawa to produkt, do którego jesteśmy przywiązani od wieków. Towarzyszy nam każdego poranka i nie wyobrażamy sobie, aby nie zacząć od niej dnia. Obecnie kawę możemy spotkać wszędzie. W domu, w pracy, na stacjach benzynowych czy na ulicach. Często jednak przygotowanie kawy w domu ogranicza się do zalania zmielonych ziaren gorącą wodą, co nie zawsze smakuje rewelacyjnie. Powinniśmy zapoznać się z nowymi metodami parzenia kawy, które wcale nie zabierają nam zbyt dużo czasu, a potrafią nas zaskoczyć wyśmienitym smakiem i aromatem kawy. Jedną z takich metod jest wykorzystanie dripa.

Drip to japońskie urządzenie przeznaczone do parzenia kawy metodą przelewową. Na pierwszy rzut oka może wyglądać niepozornie, ale efekty w postaci uzyskanej kawy są niesamowite. W skład zestawu do parzenia wchodzi dripper (plastikowy, ceramiczny, metalowy, szklany), filtry papierowe przeznaczone do oddzielania fusów od naparu oraz łyżka do mierzenia zmielonej kawy. Do dripa polecane są szczególnie jasno palone arabiki z segmentu specialty, czyli ziarna najwyższej jakości, o unikalnym smaku i pozbawione wszelkich defektów. Ziarna powinniśmy zmielić średnio i tuż przed samym zaparzeniem, ponieważ z czasem kawa wietrzeje i traci swoje właściwości smakowe.
Proces przygotowania kawy w dripie z pozoru wygląda na skomplikowany ze względu na zachowanie określonych reguł, ale jest bardzo prosty i przyjemny. Pierwsza zasada to 6 g kawy na każde 100 ml wody, więc jeśli chcemy przygotować 500 ml kawy, potrzebujemy do tego 30 g świeżo zmielonych ziaren. Preferowana temperatura wody to 85 – 94˚C. Jeśli jednak lubimy bardziej owocowe smaki bez poczucia goryczy, to warto spróbować trochę mniejszej temperatury.
W pierwszej kolejności musimy umieścić papierowy filtr w dripperze i zalać go gorącą wodą, aby pozbyć się papierowego posmaku i ogrzać naczynie na kawę. W kolejnej części możemy zająć się zmieleniem ziaren. Warto pamiętać, aby nie zrobić tego zbyt grubo, ponieważ woda przeleje nam się za szybko i uzyskamy płytki, mało wyrazisty smak kawy. Jeśli jednak zrobimy to za drobno, to istnieje możliwość zapchania się papierowego filtra, co może wydłużyć czas parzenia. Po zmieleniu wsypujemy kawę ostrożnie tak, aby nie rozsypać jej po bocznych ściankach, lecz tak by trafiła na dno naczynia. Gdy osiągniemy już odpowiednią temperaturę wody, wlewamy jej niewielką ilość, aby tylko nawilżyć kawę i czekamy około 30 sekund. Proces ten nazywany jest pre-infuzją i pozwala na rozkwitanie smaku i aromatu kawy. Następnie kontynuujemy przelewanie, które powinno trwać około 3 minut. Wodę powinniśmy wlewać spokojnymi, kulistymi ruchami tak, aby nie zalewać bocznych ścianek drippera, a jedynie samą kawę. Po przelaniu odpowiedniej ilości wody zostaje nam już tylko przemieszanie kawy w naczyniu, co pomoże zmieszać ze sobą najlepsze właściwości jej smaku i aromatu. Tak przygotowany napar możemy już rozlać do filiżanek.
 Kawa przygotowana metodami alternatywnymi w początkowej fazie, gdy jeszcze jest ciepła, może wydawać się delikatna i rozwodniona. Gdy pozwolimy jej przestygnąć do około 60˚C, to kawa ukarze nam całą paletę smaków i zachwyci każdego. Takie kawy warto pić bez żadnych dodatków, tylko wtedy będziemy w stanie wyczuć to, czym się charakteryzują. Jeśli nabierzemy doświadczenia w „dripowaniu”, to możemy zmieniać grubość zmielenia ziaren, temperaturę wody czy nawet intensywność i czas przelewania jej przez kawę. Ta sama kawa, zaparzona w inny sposób potrafi smakować zupełnie inaczej, dlatego warto eksperymentować.
 
Proces parzenia kawy w dripie:
1. Umieszczamy filtr w dripperze i zalewamy go gorącą wodą.
2. Średnio zmielone ziarna kawy umieszczamy w filtrze, zalewamy małą ilością wody i odczekujemy 30 sekund.
3. Kontynuujemy przelewanie wody spokojnymi i kulistymi ruchami.
4. Po około 3 minutach kawa jest gotowa.
Reguły dripa:
- 6 g kawy/100 ml wody
- temperatura wody 85 – 94˚C
- pre-infuzja 30 sekund
- parzenie kawy około 3 minut

Majowa rozpusta z kawą Bazzara

Ja to mam szczęście! Co pewien czas mam możliwość przetestowania nowej kawy i opisania Wam tutaj swoich wrażeń. Dla prawdziwego kawosza to istna przyjemność! Tym razem sklep KONESSO, z  którym zawsze chętnie współpracuję, zaproponował mi wypróbowanie dwóch rodzajów kaw z rodziny BAZZARA. Pochmurny majowy weekend zdecydowane sprzyjał delektowaniu się kawą, co też z chęcią uczyniłam :)

Na pierwszy ogień poszła Bazzara Aromamore – mieszanka ziaren arabiki (70%) pochodzących z Ameryki Środkowej i Południowej oraz indonezyjskiej robusty (30%). To właśnie dodatek ziaren robusty zapewnia kawie Bazzara Aromamore lekko kwaskowaty, orzeźwiający owocowy posmak. To kawa średnio palona, z wyczuwalnym aromatem kakao oraz posmakiem karmelu. Idealnie nadaje się do przygotowania espresso, ale mi smakowała również z dodatkiem mleka.

Drugą propozycją była Bazzara Dodicigrancru – mieszanka 12 odmian najlepszych ziaren arabiki na świecie m.in. Jamaica Blue Mountain (5%). To również kawa średnio palona, ale o intensywnym kwiatowym aromacie. Wyczujemy w niej nuty migdałów, rumu oraz liści tytoniu. Jej smak jest delikatny, lekko korzenny. Niska kwasowość sprawia, że idealnie komponuje się z mlekiem. To zdecydowanie moja faworytka!

W ofercie sklepu KONESSO znajdziecie jeszcze kilka innych mieszanek kaw z rodziny Bazzara. Przez cały maj obowiązuje 10% zniżki na te właśnie kawy – wystarczy przy zamawianiu wpisać kod MAJOWABAZZARA. Warto skorzystać i znaleźć swoją ulubioną :)

♥ Mili

Niech kawa będzie z Tobą!

Znacie to uczucie, kiedy po kilku godzinach pracy przy komputerze głowa zaczyna Wam niepokojąco ciążyć, powieki same opadają, a koleżanka mówiąca do Was zza biurka naprzeciwko przypomina już tylko niemy obraz? Chyba każdy z nas tego doświadczył – szczęściarze tylko raz, pechowcy kilka razy w ciągu każdego dnia… Z pomocą przychodzi wtedy oczywiście KAWA. Już sama przechadzka do firmowej kuchni potrafi wprowadzić odrobinę radości do życia, a co dopiero zapach pysznej, świeżo zaparzonej dawki kofeiny.

Dlatego też jestem zdania, że dobra kawa to podstawa każdej szanującej się firmy. Bo umówmy się, kofeina = szczęście, a od szczęścia już całkiem niedaleko do wydajnej pracy (nie zawsze, ale wyjątki potwierdzają regułę;). Warto więc zainwestować w swoich pracowników lub przekonać do tego swojego szefa. A jeżeli jeszcze podsuniecie mu gotowy kawowy produkt, decyzja z pewnością będzie pozytywna. I tu przychodzę Wam z pomocą proponując kawę TRIEST marki Unicoffee.

Kawa TRIEST to unikalna mieszanka wyselekcjonowanych ziaren Arabiki pochodzących z Ameryki Południowej i Afryki. Nadaje się nie tylko do ekspresów ciśnieniowych i przelewowych, ale też sprawdza się w przygotowywaniu metodą bardziej tradycyjną np. w kawiarce. Świetnie smakuje jako esencjonalne i mocne espresso, ale posmakują w niej także wielbiciele kaw mlecznych. Jednym zdaniem -każdy biurowy śpioch będzie zadowolony.

Co może Was bardziej przekonać, niż zadowolenie malujące się na twarzach współpracowników? Chyba tylko piękny kawowo-czekoladowy aromat unoszący się w całym biurze po przygotowaniu tej kawy. Zachęcam Was więc do odwiedzenia strony KAWA TRIEST i kontaktu z producentem. Niech kawa będzie z Wami!

♥ Mili

Moje ulubione niedzielne śniadanie

Według duńskiej ideologii hygge, jednym z kluczy do osiągnięcia pełni szczęścia jest jedzenie. Ale nie byle jakie jedzenie. Muszą to być potrawy niewyszukane i mało skomplikowane, które przywołują w nas same dobre wspomnienia. Dla mnie synonimem szczęścia są długie i leniwe niedzielne poranki. Na śniadanie staram się wtedy przygotować coś pysznego, na co w tygodniu pracy zwykle brak mi czasu. Największą przyjemność sprawia mi wtedy smażona chałka podana z ulubionymi owocami, dżemem lub syropem klonowym. Kto raz jej spróbuje, już zawsze będzie chciał celebrować z nią swoje niedziele :)

Potrzebne składniki:

1 niewielka chałka

2 jajka

250 ml mleka

1 łyżka cukru brązowego

szczypta cynamonu

ulubione dodatki: owoce, dżem, biały ser, syrop klonowy, miód

do smażenia: masło lub olej kokosowy

Przygotowanie:

Jajka z cukrem i mlekiem roztrzepujemy razem w płaskim naczyniu. Dodajemy cynamon. Chałkę kroimy na grube plastry i zamaczamy z obu stron w jajecznej masie. Smażymy na rozgrzanym maśle lub oleju kokosowym, aż kromki będą złociste. Podajemy na ciepło z ulubionymi dodatkami.

♥ Mili

Tommy Cafe – kawa na każdą porę dnia

Kobieta zmienną jest. Bywamy delikatne i słodkie, ale potrafimy też pokazać niezłego pazura. Nasze nastroje często odzwierciedlają się w codziennych wyborach, również tych związanych z kawą. Mam więc dla Was dziewczyny propozycje dwóch kaw od Tommy Cafe, które będą odpowiednie na każdą porę dnia i każdy humor (chopaki, Wam też na pewno zasmakują;).

Czasami zdarza się taki dzień (lub pora dnia – w moim przypadku poranek), kiedy czeka nas naprawdę dużo pracy, a my nie możemy zebrać się w sobie. Wtedy najczęściej sięgamy po kawę, która doda nam mocy i pobudzi do działania. Idealnie w tym przypadku sprawdzi się espresso przygotowane z kawy Indonezja Jawa Jampit od Tommy Cafe. To 100% arabica pochodząca ze wschodniej części Jawy. Ma przepiękny czekoladowy aromat, od którego od razu poprawia się humor. Wyczuwalne nuty cytrusów i lawendy dodają energii na cały dzień.

Są też takie dni, kiedy potrzebujemy wyciszenia i relaksu. Siadamy wtedy z filiżanką kawy i książką, opatulamy się ciepłym kocem i rozkoszujemy ciszą. Dopełnieniem takiej chwili jest aromat malin, adwokatu i słodkiej śmietanki, który unosi się w powietrzu po zaparzeniu kawy Amore Mio. Można by powiedzieć „love is in the air”… Przepiękne opakowanie Amore Mio sprawia, że będzie idealnym prezentem dla ukochanej osoby (albo dla nas samych – bo czasami warto zrobić sobie taką małą przyjemność)

Tommy Cafe posiada w swoim asortymencie jeszcze dużo innych wspaniałych kaw. Zachęcam Was do przejrzenia KATALOGU i znalezienia swojego smaku. Naprawdę warto :)

♥ Mili

Komu w drogę, temu… kubek termiczny :)

Póki co pogoda jest dla nas łaskawa. Brak śniegu, dodatnie temperatury, a czasami nawet piękne słońce zachęcają do wychodzenia z domu, spacerów i generalnie jakichkolwiek aktywności na świeżym powietrzu. Mimo to mój wewnętrzny zegar biologiczny doskonale wie, jaką mamy porę roku i że lepiej to już w najbliższym czasie nie będzie… Co chwilę dopomina się więc o jakiś ciepły napój, który choć na chwilę podniesie temperaturę ciała o kilka stopni. Wszystko jest w porządku, kiedy jestem w domu i mogę po prostu zaparzyć sobie ulubioną kawę lub herbatę. Gorzej, kiedy muszę opuścić bezpieczny kąt i udać się w, bądź co bądź, chłodny świat. Z pomocą zawsze przychodzą mi wtedy kubki termiczne, które mają ratować mnie w najbardziej niesprzyjających warunkach pogodowych. Posiadam ich w domu całą kolekcję, bo niestety do tej pory nie udało mi się znaleźć idealnego. A idealny to dla mnie taki, który spełni trzy warunki: będzie długo utrzymywał ciepło napoju, będzie bardzo szczelny, no i oczywiście będzie ładnie wyglądał.Niby niewiele, a jednak…

Jakiś czas temu weszłam w posiadanie kubka termicznego marki CONTIGO, z nadzieją, że to właśnie TEN JEDYNY. Przede wszystkim, jak to z kobietami bywa, zachęcił mnie bardzo ładny wygląd. Minimalistyczny, w stonowanym kolorze, a jednocześnie elegancki i ładnie wykończony kubek okazał się produktem tzw. „pierwszem potrzeby”. Od razu chętniej wychodzi się z domu dzierżąc w ręku taki ładny przedmiot ;). Jeżeli natomiast potrzebujemy wolnych rąk, to spokojnie możemy wrzucić kubek Contigo do torebki lub plecaka. Mamy bowiem 100% pewność, że nasze rzeczy nie zostaną zalane brunatnymi planami z kawy lub herbaty – co zdarzało mi się już wielokrotnie. Całkowita szczelność tego kubka jest dla mnie największą zaletą. Jest on wyposażony w technologię AUTOSEAL, czyli blokadę uniemożliwiającą przypadkowe otwarcie. Do tej pory zawsze unikałam wrzucania kubka termicznego do torebki, w obawie o swoje rzeczy osobiste. Teraz ta obawa całkowicie znikła.

Jeżeli chodzi o długość utrzymywania temperatury napoju, to producent obiecuje, że kubek zachowa ciepło prze 4 godziny oraz zimno aż przez 12 godzin. Faktycznie przez pierwsze 2 godziny napój pozostaje gorący, a następnie stopniowo traci na temperaturze i pozostaje „letni” nawet 3 godziny. To całkiem przyzwoity wynik, chociaż oczekiwałam odrobinę dłuższego czasu utrzymywania ciepła. Jesienią, przy lekko dodatnich temperaturach, kubek sprawdza się idealnie, zobaczymy jednak, jak poradzi sobie zimą.

I na koniec jeszcze jednak zaleta. Kubek Contigo bardzo łatwo utrzymać w czystości. Do tej pory miałam problem z wyczyszczeniem swoich „termosów”. Niektórych nie można było być w zmywarce, inne łapały nieładny brunatny „nalot”, którego nie dało się wyczyścić z trudno dostępnych miejsc. Kubek Contigo nie zawiera żadnych zakamarków, żadnych zamkniętych przestrzeni oraz żadnych luźnych części, które łatwo zgubić. Po odkręceniu wszystko wkładamy do zmywarki lub myjemy pod bieżącą wodą.

Kubki Contigo możecie zakupić na stronie sklepu konesso.pl. Dostępne są w różnych rozmiarach i wersjach kolorystycznych. Ich cena waha się w granicach 100-150 zł. Mój model to  PINNACLE 300 ml w kolorze LATTE (jakżeby inaczej;).

♥ Mili

Babka drożdżowa z dynią

Szybko, smacznie i na temat! Pyszna i prosta w przygotowaniu babka drożdżowa z dynią poleca się na długie jesienne wieczory :)

Potrzebne składniki:

1/4 szklanki ciepłego mleka

1 opakowanie drożdży instant (7g)

1/2 szklanki cukru

3 szklanki mąki pszennej

2 żółtka jajek

50 g masła

2 łyżki wiórków kokosowych

150 g pure z dyni

cukier puder do dekoracji

Przygotowanie:

W rondelku roztapiamy masło i odstawiamy do lekkiego przestudzenia. W misce łączymy mąkę, cukier, drożdże, szczyptę soli, pure z dyni, żółtka oraz mleko i zaczynamy wyrabiać ciasto. Pod koniec wyrabiania dodajemy roztopione masło oraz wiórki kokosowe. Ciasto powinno być sprężyste i nie kleić się do rąk –  w razie potrzeby dosypujemy więcej mąki. Odstawiamy ciasto do wyrośnięcia na około 1 godzinę. Gdy wyrośnie ponownie zagniatamy i przekładamy do formy na babę. Ponownie odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Pieczemy w temperaturze 200 stopni Celsjusza przez ok. 40 min (do tzw. suchego patyczka). Po wystygnięciu posypujemy cukrem pudrem.

♥ Mili

Drago Mocambo, czyli włoska kawa w Twoim domu

Nadeszła jesień. To już fakt niepodważalny i nic na to nie poradzimy. Na następne ciepłe dni będziemy musieli długo poczekać, więc póki co z czystym sumieniem możemy zaszyć się w domu pod kilkoma ciepłymi kocami i z przynajmniej jedną filiżanką gorącej kawy w ręku. Wiadomo, że najlepiej rozgrzewa prawdziwa włoska kawa, która ma też moc przywoływania wakacyjnych wspomnień. Warto się więc w taką zaopatrzyć, a pomoże Wam w tym firma D’emme Caffe Polska (www.dmcaffe.pl). Jest jeszcze jedna zaleta – nie musicie nawet wychodzić z domu, żeby poczuć smak słonecznej Italii :)

Firma D’emme Caffe Polska jest importerem włoskiej kawy Drago Mocambo. Możemy cieszyć się jej smakiem dzięki pewnemu Sycylijczykowi, który to w 1985 roku emigrował do Niemiec i tam postanowił rozpowszechnić prawdziwy włoski styl tego cudownego napoju. Specjalne mieszanki ziaren zjednały sobie serca ludzi na całym świecie.

Sekretów smaku tej kawy jest kilka. Po pierwsze do produkcji wykorzystywane są specjalnie dobrane owoce kawowca pochodzące z zaprzyjaźnionych plantacji na terenie Ameryki Południowej. Afryki oraz Indii. Po drugie ziarna te wypalane są metodą „wolnego palenia” w temperaturze 210 stopni Celsjusza, a następnie chłodzone zimnym powietrzem. Zachęcam Was do obejrzenie filmu promocyjnego ukazującego drogę, którą przybywa kawa zanim trafi do naszego domu.

 

Kawa Drago Mocambo ma kilka odsłon, które różnią się zawartością arabiki oraz robusty:

  • AROMA – 90% arabiki i 10% robusty – charakteryzuje się owocowo-kwiatowymi nutami, ma delikatny smak i wyrazisty aromat – pochodzi z Kolumbii, Brazylii, Peru oraz Indii
  • GRAN BAR – 80% arabiki i 20% robusty – charakteryzuje się wyczuwalnymi nutami wanilii i ciemnej czekolady, jest delikatna i aromatyczna – pochodzi z Ameryki Południowej i Indii
  • SUPREMA – 70% arabiki i 30% robusty – charakteryzuje się wyczuwalnymi nutami słodkości i czekolady, jest wyrazista w smaku i aromatyczna – pochodzi z Brazylii oraz Indii
  • BRASILIA – 60% arabiki i 40% robusty – charakteryzuje się wyczuwalnymi nutami karmelu i czekolady, jest wyrazista w smaku – pochodzi z Gwatemali, Peru i Brazylii

Wszystkie mieszanki słyną z niskiej kwasowości oraz bogatego aromatu. Każda z nich idealnie komponuje się także z dodatkiem mleka np. w cappuccino lub latte.

Kawy bardzo mi smakowała i trudno wybrać jest jednoznacznego faworyta. Jak zwykle przy świeżo palonych kawach zachwycił mnie zapach. Aromat unoszący się w powietrzu po otwarciu opakowania jest nieporównywalnie piękny. Supermarketowe „podróbki” mogą się schować! ;)

Zachęcam Was do odwiedzenia sklepu D’emme Caffe Polska i znalezienia swojej ulubionej mieszanki. Gwarantuję, że jesienne wieczory staną się trochę bardziej przyjemne przy filiżance pysznej włoskiej kawy od Drago Mocambo.

♥ Mili

Cup of Green Coffee

Minęły już ponad trzy lata, odkąd na blogu pojawił się wpis o nowości na kawowym rynku – zielonej kawie (możecie przeczytać go TUTAJ). Świat obiegła wtedy informacja, że picie naparu z niepalonych ziaren mogą działać cuda i powodować szybki spadek wagi ciała. Mimo tego przełomowego odkrycia zielona kawa ciągle nie jest w naszym kraju bardzo popularna. Może wynikać to z faktu, że największe leniuszki spodziewały się cudów, a cudów ta kawa raczej nie sprawia – samo wypicie nie spowoduje, że schudniemy. Możliwe również, że nie wszystkim odpowiadał charakterystyczny smak zielnej kawy, który jest zgoła inny od smaku naszego ulubionego napoju.

Jakiś czas temu otrzymałam propozycję spróbowania zielonej kawy od Cup of Green Coffee. Z chęcią się zgodziłam, bo jest to produkt inny, niż te o których słyszałam do tej pory. Cup of Green Coffee sprzedaje zieloną kawę w dość nietypowej postaci torebek, które zaparzamy podobnie, jak… herbatę. Dla mnie bomba! Co kryje się w takiej torebce?

  • Kawa zielona, niepalona – „dzięki wysokiej zawartości kwasu cholorogenowego, przyśpiesza metabolizm, zmniejsza absorpcję glukozy oraz ma właściwości bakteriobójcze i antyoksydacyjne”
  • Kawa czarna, palona – „podczas palenia w ziarnach kawy pozostaje witamina PP, poprawiająca funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego, dodatkowo, a może nawet przede wszystkim, kawa wpływa na wydzielanie się serotoniny – hormonu szczęścia, dopaminy i adrenaliny. Dzięki temu czujemy przypływ energii i swoistą chęć do działania”
  • pokrzywa indyjska – „zawarta w pokrzywie indyjskiej forskolina wpływa na proces rozpadu tkanki tłuszczowej, a następnie na transport tłuszczy do komórek mięśniowych, gdzie są przekształcane w energię, dzięki tej reakcji forskolina pomaga zmniejszyć ilość tkanki tłuszczowej w organizmie regulacji metabolizmu tłuszczów i sprzyja kontroli masy ciała.”
  • korzeń mniszka lekarskiego – „korzeń mniszka lekarskiego jest jednym z najbardziej efektywnych ziół oczyszczających organizm oraz poprawiających trawienie. Jest również bogatym źródłem inuliny, która stymuluje wzrost korzystnej mikroflory oraz usprawnia pracę przewodu pokarmowego, powoduje obniżenie poziomu cholesterolu, mniszek lekarski również pobudza pracę nerek zmuszając je do wydalania toksyn z organizmu.”
  • liść pokrzywy – „napar z liści pokrzywy oczyszcza układ trawienny, zwiększają eliminację szkodliwych produktów przemiany materii, takich jak mocznik oraz ma korzystny wpływ na pracę trzustki, wątroby i żołądka”

Po otwarciu opakowania od razu do moich nozdrzy dotarł miły zapach. Na stronie producenta sprawdziłam, że jest on wynikiem dodania suszonego koncentratu malinowego oraz naturalnego aromatu wanilii, które nie tylko pięknie pachną, ale i poprawiają smak tej cudownej „mieszanki”. Taką „kawę” zaparzamy jedynie 3 minuty i możemy pić z dodatkiem ulubionego mleka. Dla mnie napar jest za słaby i zdecydowanie nie zastąpi mi prawdziwej kawy – nie o to jednak w tym chodzi. Nie liczę również na cudowny spadek na wadze. Sama kawa nie zdziała przecież cudów, a ja jestem przeciwniczką diet, uprawiającą sport dość nieregularnie. Jeżeli jednak macie więcej motywacji to zachęcam Was do wypróbowania Cup of Green Coffee i podzielenia się ze mną swoimi spostrzeżeniami.

♥ Mili