Obalamy mity – kawa jest ZDROWA

Wielu ludzi całe życie unika kawy jak ognia, trwając w przeświadczeniu, że jest ona niezdrowa. Prawdopodobnie wynika to z zakodowanych w głowie mitów, które towarzyszą im od dzieciństwa. Wiele takich mitów rodzi się z zasłyszanych gdzieś przypadkiem urywków rozmów, czy zauważonych kątem oka obrazków. Zazwyczaj gdzieś w pierwszej dziesiątce negatywnych przekonań znajduje się kawa. Pewnie i Wy macie znajomych, którzy stronią od kawy, chociaż właściwie sami nie wiedzą dlaczego. Wielu z nich po spożyciu kofeiny doświadcza natychmiastowego wzrostu pobudzenia a zaraz potem nagłego spadku energii, czy uczucia roztrzęsienia. Fakty są jednak takie, że istnieje mnóstwo naukowych dowodów na pozytywny wpływ kawy na nasze organizmy. Badania wskazują też, że ludzie pijący kawę cieszą się zazwyczaj lepszym zdrowiem i żyją dłużej, niż Ci, którzy od niej stronią. Jest jednak kilka ważnych zasad, o których trzeba pamiętać, żeby cieszyć się zaletami tego napoju, unikając przy tym kilku niezaprzeczalnych pułapek.

JAKOŚĆ

Jakość to chyba najważniejsze kryterium wyboru jedzenia, a kawa nie jest tutaj wyjątkiem. Niestety plantacje kawy są zazwyczaj dużo częściej narażone na wysokie stężenie pestycydów i innych chemikaliów. Dlatego też warto kupować kawę wysokiej jakości, ze sprawdzonych źródeł. Nie tylko będziemy mieć pewność, że unikamy szkodliwych dla zdrowia substancji, ale też taka kawa będzie po prostu lepiej smakować. Kluczem będą tutaj słowa „organic”, „single-origin” czy „fair trade”. Oczywiście możliwe jest też znalezienie dobrej kawy, która nie pochodzi z organicznych upraw, więc warto rozejrzeć się trochę wokół. Kiedy natomiast mamy ochotę napić się kawy poza domem, wybierajmy mniejsze kawiarnie, które zazwyczaj zwracają większą uwagę na jakość i sposób przygotowywania kawy. W wielu przypadkach uczucie roztrzęsienia oraz bóle głowy towarzyszące spożyciu kawy wywoływane są właśnie przez toksyny pozostałe w ziarnach, a nie przez samą kawę.

PRZYGOTOWANIE

Istnieje naprawdę wiele metod przygotowywania kawy. I choć trudno wskazać tę najlepszą, to niektóre z pewnością nie należą do najzdrowszych. Przelewowe ekspresy do kawy zazwyczaj wykonane są z tworzywa sztucznego, które pod wpływem wysokiej temperatury wody może przenikać również do naszej kawy. Jeżeli jesteście wrażliwcami z pewnością wyczujecie wtedy nieprzyjemny chemiczny posmak. Ta sama sytuacja dotyczy wszelkich automatów, serwujących nam pseudo-kawowe napoje „przyprawiane” szkodliwymi substancjami. Najlepszym wyborem będą natomiast popularne ostatnio french-pressy, kawiarki lub też dobrej jakości ekspresy do kawy. Dla osób z wrażliwym żołądkiem dobrym wyborem będzie tzw. cold-brew, czyli kawa parzona na zimno, która jest łagodniejsza i zazwyczaj mniej kwaskowata.

CZAS

Najlepiej spożywać kawę do godzin popołudniowych. Tyczy się to zwłaszcza osób, które mają po niej problemy ze snem. Kofeina pozostaje w naszym organizmie przez dłuższy czas po spożyciu, więc jeżeli chcemy w spokoju przespać noc odstawmy „małą czarną” na bok po godz. 14.00, a nawet wcześniej. Wybierajmy też napoje na bazie espresso (jak latte, cuppuccino czy americano). Wbrew powszechnie panującej opinii w espresso znajduje się o wiele mniej kofeiny, niż w normalnym kubku czarnej kawy.

POŁĄCZENIE

Na pewno wiecie o tym, że niektóre przyjmowane przez nas leki powoli i równomiernie uwalniają substancje czynne do naszej krwi, dzięki czemu możemy dłużej doświadczać ich leczniczego działania. Tak samo jest też z kawą. Aby spełniała ona dobrze swoją pobudzającą funkcję należy spożywać ją w towarzystwie zbalansowanego posiłku, najlepiej takiego zawierającego białko, tłuszcze i węglowodany. Jajka, owoc i „mała czarna” lub owoc i latte będą idealnym połączeniem.

SPALANIE

Kawa może spowodować wzrost stężenia kortyzolu w naszej krwi, a kortyzol odpowiada za wzrost energii. Dzięki temu pijąc kawę przed treningiem nasz wysiłek będzie bardziej wydajny, a my spalimy więcej kalorii oraz pobudzimy nasz metabolizm. Pijąc kawę po treningu możemy wywołać uczucie osłabienia i zahamować wydzielanie pożytecznych hormonów. Najlepszym sposobem, aby stłumić wydzielanie kortyzolu po treningu jest spożycie pełnowartościowego posiłku.

DETOKSYKACJA

Słowo „detox” stało się ostatnio popularne, ale chyba nie wszyscy wiedzą, że kryje się pod nim dość skomplikowany proces oczyszczania naszego organizmu. Kawa zawiera substancje chemiczne, które w naturalny sposób stymulują proces detoksykacji naszego organizmu.

źródło:


http://www.harpersbazaar.com/beauty/health/a10260/health-benefits-of-coffee/

♥ Mili

Moda na kawę

Pewnie większość z Was zauważyło już dawno, że papierowy kubek, a w nim ulubiona kawa, stały się obowiązkowym dodatkiem każdej szanującej się „fashion victim”. Zwłaszcza w dużych miastach łatwo zaobserwować panie (i panów również) przedzierających się przez betonową dżunglę ściskając w ręku ulubiony napój w jednorazowym naczyniu (najlepiej z wyraźnym logo najbardziej znanego kawowego potentata). Nic nowego – przywykłam, a i sama czasami należę do tego grona „wędrownych kawoszy”. Może nie wiecie jednak, że rekordy popularności bije ostatnio pewien instagramowy profil, na który sama z chęcią zaglądam.

@coffeenclothes to konto, które łączy w sobie miłość do mody i kawy – dla mnie idealnie! Cała sprawa rozchodzi się o to, żeby na jednym zdjęciu uchwycić zarówno nasz aktualny strój, jak i ulubioną kawę oraz oznaczyć hashtagiem #coffeenclothes. Administratorzy wybierają najlepsze fotografie i zamieszczają je potem na profilu. Nie mam pojęcia, co takiego jest w tych zdjęciach, ale naprawdę miło się je ogląda. Zachęcam Was więc do obserwowania, a może nawet sami pokusicie się o jakieś zdjęcie? ;)

Magazyn Harper’s Bazaar poszedł o krok dalej  i na podstawie zamieszczanych na profilu @coffeenclothes zdjęć stwierdził, że wybór rodzaju kawy często idzie w parze z konkretnym stylem ubierania się. Sprawdźcie, czy zgadzacie się z ich opinią:

Americano – Minimialistka

To najczęściej dziewczyna z dużego miasta lub mieszkanka przedmieść. Zawsze stara się wyglądać schludnie i elegancko, dlatego najczęściej wybiera ubrania w neutralnych kolorach. Zna też magiczną moc łączenia czerni z bielą. Daleko jej do modowych szaleństw, co widać zarówno w zawartości jej szafy, jak i filiżanki z kawą.

Latte – Rozważna i romantyczna

Jej styl można określić dwoma słowami – swobodnie i elegancko. Uwielbia naturalne tkaniny, a w jej szafie nie brakuje klasycznych koszul, delikatnych swetrów i najlepszych dżinsów. W poszukiwaniu modowych inspiracji często przegląda blogi i magazyny, przede wszystkim zwracając uwagę na stroje, które łączą w sobie styl i wygodę – zupełnie, jak jej ulubiona kawa latte.

Espresso – Odważna

Nie boi się pokazywać swojej silnej osobowości, zarówno poprzez strój, jak i wybór kawy. Przywiązuje dużą wagę do szczegółów, a w jej szafie najwięcej miejsca zajmują niesztampowe akcesoria. Pijąc espresso pokazuje, że nie warto z nią zadzierać, a jej styl ubierania tylko to potwierdza.

Mrożona kawa – Trendsetterka

Śledzi wszystkie najnowsze modowe nowinki i traktuje je bardzo poważnie. Bierze udział w pokazach mody i zawsze stara się mieć w swojej szafie coś od znanego projektanta. Uważa, że klasyka jest nudna i inwestuje tylko w najlepsze ubrania i dodatki.

Cappuccino – Klasyczna

Uwielbia ubierać się klasycznie, ale wytwornie. Zazwyczaj można spotkać ją w nieśmiertelnym kamelowym trenczu, ale lubi też założyć oryginalne płaszcze odziedziczone po babci. Jej szafa wypełniona jest ubraniami w ponadczasowych krojach i kolorach, które nigdy jej się nie nudzą.

Latte Art – Artystka

Zamówiony przez nią napój musi pasować do idealnie dobranych, strategicznie wyselekcjonowanych akcesoriów. Najlepiej, gdyby wzorek na kawie korespondował z uwielbianymi przez nią pierścionkami  i dużymi okularami, a całość tworzyła perfekcyjny instagramowy obrazek. Tylko wtedy picie kawy ma dla niej sens ;)

Zapraszam Was też do śledzenia mojego blogowego profilu na Instagramie – link po prawej. Mnie też wciągnęła moda na pstrykanie… ;)

♥ Mili

Jak pić mniej kawy i nie zwariować

Czujesz, że kawa już na Ciebie nie działa? Że pijesz jej coraz więcej, ale nie odczuwasz już zastrzyku energii, który kiedyś towarzyszył Ci po każdej filiżance? Jest na to rada, a nawet cztery!

1. Odczekaj przynajmniej 15 minut po przebudzeniu, zanim sięgniesz po kawę – to naturalne, że zaraz po pobudce nasz organizm wykazuje chęć dalszego snu, dlatego jeżeli w tym czasie sięgniemy po kofeinę spożyjemy ją w większych ilościach, niż naprawdę potrzebujemy;

2. Zrób przynajmniej 1,5 godziny przerwy pomiędzy kolejnymi filiżankami kawy – wielu ludzi po spożyciu kawy nie odczuwa żadnej różnicy, dlatego w krótkim czasie sięgają po kolejną i dopiero wtedy czują się bardziej pobudzeni; ten wzrost energii nie jest jednak skutkiem drugiej filiżanki kawy; a to dlatego, że kofeina zaczyna działać dopiero po około pół godziny od spożycia i pobudzenie które odczuwamy jest skutkiem pierwszej filiżanki… wypicie drugiej było właściwie zbędne;

3. Nie pij kawy w nadmiernych ilościach – 200mg kofeiny, czyli tyle ile znajduje się w mniej więcej 300 ml kawy, wystarcza większości ludzi wydajnie funkcjonować przez ok. 2 godziny, a nawet dłużej w zależności od spożywanych pokarmów i ilości snu, które dostarczyliśmy naszemu organizmowi; jeżeli w ciągu tego czasu przyjmiemy więcej, niż 200mg kofeiny to jej pobudzające działanie stanie się słabsze, a wzrośnie prawdopodobieństwo naszego rozdrażnienia i poddenerwowania;

4. Pij kawę wtedy, kiedy tego potrzebujesz – kiedy jesz lub pijesz coś zawsze o tej samej porze dnia Twój mózg zaczyna się do tego przyzwyczajać i przewidywać to z wyprzedzeniem, dlatego gdy codziennie o tej samej godzinie wypijamy ulubioną kawę, z czasem przestajemy odczuwać pożądane pobudzenie; to także oznacza, że z czasem potrzebujemy coraz większej ilości kofeiny, żeby odczuć wzrost energii; kofeina działa najlepiej, kiedy nasz mózg się jej nie spodziewa – wtedy pozwala nam lepiej się skoncentrować, a nawet może poprawić naszą zdolność zapamiętywania;

I co o tym myślicie? Ja dzielnie trwam przy swoim postanowieniu wypijania max. 2 kaw dziennie. Nie mogę się jednak odzwyczaić od małej filiżanki zaraz po przebudzeniu. Odczekanie, nawet 15 minut, zwłaszcza w pracujący dzień, wydaje mi się koszmarem… Ale kto wie, może nie taki diabeł straszny… ;)

♥ Mili

źródło:


http://www.harpersbazaar.com/beauty/health/a10745/coffee-drinking-tips/

Kawoholizm – czy jesteś uzależniony od kofeiny?

Chyba większość z nas zgodzi się, że to całkiem normalne rozpoczynać dzień od filiżanki dobrej kawy, a nawet pozwolić sobie na jeszcze dwie czy trzy w ciągu dnia. Nic w tym przecież dziwnego, że mamy ochotę na ulubiony napój, który w dodatku działa pobudzająco… Tak to sobie właśnie tłumaczymy, a Światowa Organizacja Zdrowia oficjalnie już uznała, że uzależnienie od kofeiny jest takim samym uzależnieniem, jak od alkoholu czy nikotyny. Zdziwieni?

Całe zamieszanie spowodowała profesor Laura Juliano, która wraz ze swoim zespołem badawczym opracowała i opisała symptomy i skutki tego, wdzięcznie nazwanego CUD (Caffeine Use Disorder), uzależnienia. Jeżeli więc odczuwacie coraz silniejszą chęć sięgania po produkty zawierające kofeinę i nie potraficie zapanować nad ilością, w jakiej ją przyjmujecie, to być może CUD dopadł i Was.

Do wszystkiego podchodzę z lekkim przymrużeniem oka, ale wiem, że sprawa może być poważna. O ile kawa pita w odpowiednich ilościach jest zdrowa, to faktycznie przedawkowywanie zawartej w niej kofeiny nie sprzyja naszemu organizmowi. Uzależnienie rozpoznać można u osób, które nie potrafią zmniejszyć ilości przyjmowanej kofeiny lub całkowicie z niej zrezygnować, nawet mimo występowania u nich negatywnych skutków jej spożycia np. bezsenności, ciągłego uczucia niepokoju lub problemów z sercem. Negatywne skutki uzależnienia od kofeiny są trudne do rozpoznania. Dzieje się tak dlatego, że picie kawy czy spożywanie innych produktów zawierających kofeinę, jest społecznie akceptowane, a co więcej wpisuje się w codzienny zwyczaj bardzo wielu ludzi. Doktor Juliano przekonuje jednak, że próba zrezygnowania z codziennej porcji kawy, dla wielu ludzi kończy się tzw. syndromem odstawienia, czyli uporczywym bólem głowy, zmęczeniem i brakiem koncentracji – zupełnie, jak w przypadku uzależnienia np. od narkotyków.

Laura Juliano twierdzi, że wśród ludzi panuje błędne przekonanie o łatwości zrezygnowania z kofeiny, podczas gdy ponad 50% regularnych „kofeinowych konsumentów” przyznaje, że podejmowało nieudane próby wyeliminowania jej z diety lub chociaż ograniczenia w spożywaniu. Muszę przyznać, że trudno mi się z tym nie zgodzić. Sama postanowiłam ostatnio, że zmniejszę ilość wypijanych dziennie kaw do maksymalnie dwóch. I chociaż na zewnątrz panuje piękna, słoneczna pogoda, która powinna raczej sprzyjać mojemu postanowieniu, to ja nadal mam większą ochotę na kolejny kubek kawy, niż na świeżo wyciskany sok. Jako zdeklarowana kawoholiczka nie martwię się zbytnio swoim „uzależnieniem” i Wam również odradzam zadręczanie się. Podobno rekomendowana dzienna dawka kofeiny to ok. 400 mg, czyli 2-3 filiżanki kawy. Myślę więc, że niewielu z nas przekracza ten limit. Ale mimo wszystko polecam: wiosną i latem czerpmy trochę więcej energii ze słońca, a trochę mniej z kofeiny ;)

♥ Mili

źródło:


http://www.womansday.com/health-fitness/a48235/caffeine-use-disorder/

10 sposobów na wykorzystanie niewypitej kawy

Kawa to nasz ukochany napój. Płynne złoto, bez którego trudno wyobrazić sobie kolejny dzień. Czasami bywa jednak tak, że przecenimy swoje możliwości. Kubek świeżo zaparzonego naparu okazał się zbyt duży (REALLY?!) albo zapomnieliśmy o bożym świecie i cały dzbanek jest już zimny jak lód…. Szkoda by było wyrzucać i marnować tyle dobra, zwłaszcza, jeżeli dbamy o jego jakość i niemało za to płacimy. Mam więc dla Was kilka pomysłów na to, żeby nie wylewać niewypitej kawy :)

1. Kawowe kostki lodu – to chyba mój ulubiony sposób, szczególnie latem; dokładny sposób przygotowania znajdziecie TUTAJ

2. Gorąca czekolada – wystarczy użyć resztek kawy zamiast wody lub mleka i mamy czekoladę o kawowym aromacie – uwaga! dla prawdziwych kawoszy :)

3. Sos – kawa doskonale wzbogaci smak waszych sosów, zup czy innych potraw – to sprawdzony trik wykorzystywany przez największych szefów kuchni

4. Nawóz – podlej kawą swoje kwiatki, a na pewno Ci za to podziękują :)

5. Stylizowany papier – przy pomocy kawy możemy w łatwy sposób „zafarbować” kartki papieru tak, by wyglądały na odrobinę nadgryzione przez czas; wystarczy pomalować je kawą kilkukrotnie, pozostawiając do wyschnięcia po każdej warstwie

6. Słodkie wypieki – podczas przygotowywania ulubionych ciast i ciasteczek możemy użyć kawy, zamiast wody lub mleka; uzyskają pyszny kawowy aromat i będą idealnym dodatkiem do naszego ulubionego napoju

7. Przyciemnienie włosów  – kawa świetnie sprawdzi się również w roli delikatnej farby do włosów; może nie zmieni blondynki w brunetkę, ale wydobędzie z brązowych włosów ich piękną barwę i nada głębi kolorowi

8. Odżywienie włosów  – z pozostałości niewypitej kawy możemy też zrobić naturalną płukankę dla naszych włosów, która odżywi je i nada im naturalnego blasku

9. Farbowany materiał – tak jak włosów, za pomocą kawy możemy również zmienić kolor innych materiałów, zanurzając je w gorącej, mocnej kawie

10. Niwelator nieprzyjemnych zapachów – podobno wystarczy wrzucić kilka kawowych kostek lodu do kosza na śmieci i wszystkie nieprzyjemne zapachy znikną; ten efekt uzyskamy też wylewając pozostałości naszej kawy na przydomowy kompost;

Mam nadzieję, że już nigdy więcej nie wylejecie ani kropli kawy. Jest bardzo cenna! ;)

♥ Mili

źródło:


http://lovelovething.com/16-leftover-coffee-uses/

Czy kawa z masłem może nas odchudzić?

Jakiś czas temu jedna z czytelniczek podsunęła mi do przeczytania artykuł (kolejny przykład, że można na Was liczyć.. ;). Tekst dotyczył odchudzających właściwości kawy z dodatkiem masła i zawierał szczegółowe instrukcje, jak należy tę kawę przyrządzać no i „dawkować”. Temat bardzo mnie zainteresował, ale po jakimś czasie zupełnie o nim zapomniałam. Po kilku tygodniach postanowiłam w końcu rozprawić się z nim i zrobić swój własny  ”wywiad środowiskowy”.

Rozpoczynanie dnia od kawy z dodatkiem masła stało się już na świecie pewnym trendem. Może u nas w Polsce nie jest on jeszcze tak bardzo widoczny, ale na Zachodzenie zdecydowanie tak. Powód jest bardzo prosty i znany od lat – ludzie szukają łatwego i szybkiego sposobu na zgubienie zbędnych kilogramów, a kawa z masłem ma im właśnie to zapewnić. Podobno codzienna dawka tak przygotowanego napoju może spowodować, że w ciągu 2 miesięcy zrzucimy nawet 10 kg. Autor jednego z artykułów twierdzi, że poranna dawka kawy z masłem sprawiła, że nie czuł głodu aż do wieczora. Taka kawa daje też podobno bardzo duży zastrzyk energii, którą wykorzystujemy cały dzień… Jak ją przygotować?  Oto co znalazłam na stronie Marcina Kowala:

„Gotuję filtrowaną wodę. Odstawiam, żeby trochę schłodziła się. Tak do około 80 stopni Celsjusza. Następnie mielę kawę. Na taki kubek, gdzieś 4 łyżeczki ziaren kawy. Wkładam do kubka 1/4 kostki masła. Wsypuję zmieloną kawę do maszynki Aeropress. Zalewam gorącą wodą i robię espresso przy pomocy tej maszynki, prosto do tego kubka. Potem miksuję to i dolewam gorącą wodę do pełna. Potem jeszcze raz miksuję. Czasami do osłodzenia przed zmiksowaniem dodaję troszkę Stewii.”

Masło wykorzystane do przygotowania tej kawy nie powinno być byle jakie. Najlepiej, żeby pochodziło od krów karmionych trawą i nie zawierało żadnych zbędnych dodatków. Takie masło jest bardzo bogate w kwasy omega-3 i omega-6 oraz zdrowe tłuszcze. Dostarczanie ich naszemu organizmowi każdego poranka ma sprawić, że nabierze on zdrowej „rutyny” spalania tłuszczów przez cały dzień. Podobno będziemy mieć też więcej energii, a nasz system poznawczy będzie pracował bardziej wydajnie. Za to dość kontrowersyjna wydała mi się  informacja, że kawa z dodatkiem masła może całkowicie zastąpić nam śniadanie…

Jak to zwykle bywa, możemy też znaleźć wielu przeciwników tego typu eksperymentów żywieniowych. Na jednej ze stron przeczytałam, że nasycone kwasy tłuszczowe zawarte w maśle są jak najbardziej zdrowe, ale nasz gatunek nie jest przyzwyczajony do przyswajania ich w tak dużych ilościach. Podobno istnieją też wyniki badań, które stwierdzają dramatyczny wzrost cholesterolu u ludzi spożywających tzw. „Bulletproof coffee”.

Można zwariować. Postanowiłam więc sama wypróbować działanie takiej kawy. Oczywiście najpierw miałam bardzo duże opory przed zmieszaniem mojego ukochanego napoju ze sporą ilością, jakby nie patrzeć, tłuszczu. Całość okazała się jednak znośna i pewnie możliwa do przywyknięcia, ale na mnie nie podziałała. Po pewnym czasie (niezbyt długim:) byłam już bardzo głodna. Być może to kwestia częstotliwości, w końcu był to mój „pierwszy raz”, a może moja motywacja do schudnięcia jest zbyt mała. Nie polecam i nie odradzam, każdy wie, co służy mu najlepiej ;)

Bibliografia:


  • http://przekraczajgranice.pl/kawa-zdrowsza-z-maslem/

  • https://www.bulletproofexec.com/how-to-make-your-coffee-bulletproof-and-your-morning-too/

  • http://authoritynutrition.com/3-reasons-why-bulletproof-coffee-is-a-bad-idea/

  • http://wellnessmama.com/5673/healthy-coffee

♥ Mili

Kawa za punkty, czyli jakie programy lojalnościowe obowiązują w „sieciówkach”

Wraz z nowym rokiem i wszechobecnymi wyprzedażami postanowiłam sprawić sobie nowy portfel. Ta mała „przeprowadzka” zmusiła mnie do przejrzenia zawartości poprzedniego portfela i uświadomiła, że posiadam co najmniej kilka kart lojalnościowych do znanych kawiarni sieciowych. Ale czy mam z tego jakąś korzyść?

Costa Coffee

Jakiś czas temu zasady zbierania punktów w tej kawiarni uległy zmianie. Obecnie posiadacze karty Coffee Club za każde wydane 1zł otrzymują 5 pkt – dużo, ale każdy 1 pkt zebrany na karcie to jedynie 1 gr do wydania w kawiarni. Opłaca się, ale tylko wtedy, gdy bardzo często kupujemy kawę w Costa Coffee. W moim przypadku ta karta się nie sprawdza. Mam ją od kilku miesięcy i do tej pory nie uzbierałam wystarczającej ilości punktów nawet na małą kawę. Przyznaję się jednocześnie do winy – często po prostu zapominam okazać kartę przy kasie i punkty bezpowrotnie przepadają. Dobrze, że od jakiegoś czasu Costa organizuje sporo promocji, dzięki którym moja kawa jest chociaż odrobinę tańsza, niż zwykle.

SoCoffee

Kawiarnia (z tego co wiem) nie prowadzi własnego programu lojalnościowego. Przynależy jednak do jednego z najbardziej znanych programów partnerskich w Polsce, czyli Payback. Za zakupy w SoCoffee otrzymujemy punkty, które potem możemy wymieniać na darmowe kawy. Za każde 1 zł wydane w tej kawiarni otrzymujemy 1 pkt payback, natomiast 1000 pkt payback to 10 zł do wydania w kawiarni. Zaletą jest to, że liczą się również punkty zebrane u innych  partnerów akcji, więc jeżeli często robimy zakupy np. na allegro lub w hipermarkecie Real, to nasza szansa na wypicie darmowej kawy w SoCoffee jest bardzo duża.

McCafe

McCafe podeszło do sprawy w bardziej tradycyjny sposób. Za każdą kawę kupioną w tej kawiarni otrzymujemy jedną naklejkę, a 5 naklejek możemy wymienić na darmową kawę. Taki kawoholik, jak ja (i pewnie Wy) z łatwością zbierze te 5 naklejek. Program idealny? Niestety nie. Kawa, którą otrzymamy za zebrane naklejki jest w rozmiarze S, najmniejsza z możliwych. A najmniejsza kawa w McCafe to kawa NAPRAWDĘ mała. Niby darmowa, ale jednak oczekiwałabym czegoś więcej.

Green Cafe Nero

Tu spotkamy promocję „pieczątkową”. Przy pierwszym zakupie kawy otrzymujemy od sprzedawcy kartę lojalnościową z miejscem na pieczątki. Jedna kawa to jedna pieczątka, a zebranie 9 pieczątek umożliwia nam wypicie darmowej kawy. Pieczątek do zebrania jest sporo, ale mimo wszytko moje ostatnie doświadczenia z tą kawiarnią sprawiają, że coraz częściej mam ochotę tam zaglądać. Wszyscy pracownicy są bardzo mili, a  bariści często z uśmiechem dodają nam „bonusowe” pieczątki (z czym spotkałam się już kilka razy). To wszystko buduje bardzo pozytywny obraz całej „sieciówki” i sprawia, że z chęcią tam wracam.

Tchibo

Nie wszyscy wiedzą, ale w stacjonarnych sklepach tej marki również możemy napić się dobrej kawy. Otrzymujemy przy tym „kartę eksperta kawowego”, na której zbieramy pieczątki za zakup napoju kawowego lub za zakup kawy paczkowanej. W obu tych przypadkach zebranie 8 pieczątek umożliwia nam odebranie albo darmowego napoju albo 250 g kawy. Tchibo zachęca mnie też przystępną ceną. Za latte na wynos zapłacimy jedynie 6,90zł, co wydaje się całkiem rozsądnym wydatkiem.

AKTUALIZACJA: Właśnie jedna z czytelniczek uświadomiła mnie, że papierowe karty na pieczątki już nie obowiązują. Teraz za zakup kawy dostajemy punkty-ziarnka na TchiboCard (1zł = 1 pkt). Co ja bym bez Was zrobiła… :)

Columbus Coffee

Niestety dawno nie miałam okazji wypić tam kawy (a szkoda, bo bardzo lubiłam). O ile nic się nie zmieniło, w CC obowiązuje również promocja naklejkowa. Sześć naklejek można wymienić na darmową kawę – i tu uwaga – DOWOLNĄ darmową kawę w DOWOLNYM rozmiarze. Czy warto? Według mnie tak. Kawy w Columbus Coffee są smaczne, a ceny nieprzesadzone.

Starbucks

To chyba jedyna kawiarnia sieciowa, w której nie założyłam karty lojalnościowej. Czaiłam się i czaiłam i… nic. Wszystko dlatego, że w Starbucksie obowiązuję nieco inne zasady niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Starbucks Card należy zarejestrować na stronie oraz doładować pewną kwotą pieniędzy. Przy zakupie kawy do płatności używamy właśnie tej karty, a dzięki temu otrzymujemy gwiazdki lojalnościowe. Każde 12 gwiazdek możemy wymienić na napój w rozmiarze Tall. Starbucks dba o nas również w dzień urodzin – zazwyczaj otrzymujmy wtedy zaproszenie na darmowe słodkości lub dodatkowe gwiazdki.

 

Które z tych promocji najbardziej Was zachęcają? ;)

♥ Mili

Dlaczego warto wypić kawę przed treningiem

              Napój, który wpłynie na efektywność Twojego treningu wcale nie musi być sztucznym „energetykiem” o fluorescencyjnym kolorze, a jedyne co musisz zrobić, to wyskoczyć do ulubionej kawiarni i zamówić ukochaną kawę (niestety bez mleka, śmietany i cukru;).

Otóż naukowcy stwierdzili, że kawa wypita przed wysiłkiem fizycznym nie tylko dodaje nam energii, ale też gwarantuje kilka bonusów, które ten trening ułatwią. Oto 5 powodów, dla których warto „wspomóc” się kawą, zamiast popularnym napojem energetycznym:

1. Przyspiesza spalanie tłuszczu

Chyba najlepszy dowód na to, że warto przed treningiem wypić filiżankę kawę. Po pierwsze kofeina usprawnia nasz metabolizm, co powoduje spalanie większej ilości kalorii w ciągu treningu. Po drugie kawa sprawia, że komórki tłuszczowe są wykorzystywane jako źródło energii jako pierwsze, przed cukrami. Kofeina powoduje też, że mniej odczuwamy głód, więc ogólnie mniej jemy.

2. Zwiększa wydolność organizmu

Już kilka przeprowadzonych badań wskazało pozytywny związek pomiędzy kofeiną a lepszymi wynikami w sporcie. Raport opublikowany w gazecie Sports Medicine wskazuje, że sportowcy, którzy dostarczyli organizmowi kofeiny przed wysiłkiem fizycznym mogli ćwiczyć dłużej i bardziej efektywnie. Może więc kawa to dobry sposób, żeby poprawić swoje sportowe wyniki?

3. Poprawia koncentrację

Poza tym, że kawa daje nam energetycznego „kopa”, pomaga też lepiej się skupić i skoncentrować. Dzięki temu nasz trening będzie bardziej efektywny i szybciej przyniesie zamierzone efekty.

4. Zmniejsza ból mięśni

Badacze z Uniwersytetu Illinois wykazali, że osoby, który spożyły kawę przez podjętym wysiłkiem fizycznym odczuwały mniejszy ból w mięśniach, niż ich „bezkofeinowi” koledzy. Dzięki temu byli w stanie zrobić większą ilość powtórzeń danego ćwiczenia lub biec dłużej i szybciej.

5. Zapobiega chorobom

Kawa zawiera dużo antyoksydantów, które zapobiegają rozwojowi szkodliwych wolnych rodników. Według badań z 2011 roku spożycie kawy może chronić nas przed wieloma chorobami np. cukrzycą, Parkinsonem, a nawet rakiem.

Czuje się przekonani? Rozpoczniecie jutro swój trening od wypicia dobrej kawy? Ja chyba spróbuję. W końcu nie powinno zaszkodzić ;)

♥ Mili

źródło: http://www.mensfitness.com/nutrition/what-to-drink/crush-your-workouts-coffee/slide/4

Kolor kubka a smak kawy

Wiedzieliście, że kolor naszego kubka może wpływać na smak pitej przez nas kawy? Nie?? Ja też nie…  :-D Ale że nic mnie już w życiu nie zdziwi, to posłuchajcie…

Amerykańskie pismo Flavour opublikowało w tym miesiącu zaskakujące wyniki badań – kolor kubka, w którym pijemy kawę, może znacząco wpływać na postrzegany przez nas smak tego napoju.

Autora badań zainspirowała rozmowa ze znajomym baristą, który twierdził, że jego klienci dużo częściej narzekają na zbyt gorzki smak kawy, kiedy podawana im jest w białych naczyniach, niż kiedy piją ją z przezroczystych szklanek. Ta hipoteza została przetestowana podczas kilku serii eksperymentów przeprowadzonych na wolontariuszach. Okazało się, że jest trafna!

Według wyników tychże badań, kiedy pijemy kawę z białego kubka lub filiżanki jej smak postrzegamy jako znacząco bardziej intensywny. Dlaczego? Bo intensywnie brązowy kolor kawy kontrastuje z bielą naszego naczynia i wywołuje wrażenie gorzkości. Oczywiście zupełnie przeciwną sytuację możemy zaobserwować pijąc z przezroczystych szklanek – kawa jest postrzegana jako łagodniejsza w smaku, a nawet słodsza.

Co ciekawe, badania wykazały też, że niebieski kolor kubka wpływa na nas w zupełnie dezorientujący sposób – kawa wydaje nam się zarówno bardziej słodka, jak i bardziej gorzka (sic!). Że też nikt nie sprawdził, jak wpływa na nas picie kawy z czerwonego kubka… Kawa w takich kubkach serwowana jest nam zazwyczaj w okresie przedświątecznym , więc może ten kolor również wzbudza w nas jakieś ukryte emocje… ;)

A tak na serio, to cieszę się że zazwyczaj pijam kawę z mlekiem i nie muszę się martwić, czy przypadkiem nie kontrastuje z kolorem mojego kubka! ;)

♥ Mili

źródła:


  • http://www.independent.co.uk/life-style/food-and-drink/news/the-colour-of-your-mug-changes-how-good-your-coffee-tastes-study-finds-9897794.html

  • http://www.grubstreet.com/2014/12/coffee-mug-color-study.html?mid=facebook_nymag

Winter Coffeeland! Nowości w zimowym menu kawiarni

Dopiero co przygotowywałam wpis z jesiennymi kawami, a już dziś mogę zaprezentować Wam zimowe menu w 4 najbardziej znanych sieciowych kawiarniach. Tej zimy nie możemy narzekać… Osoby, które mają problemy z podejmowanie decyzji (czyt. ja;) będą musiały się sporo natrudzić, żeby wybrać jedną kawę dla siebie. Całe szczęście, że ta pora roku trwa u nas dość długo (szczęście w nieszczęściu;) i mamy czas, aby spróbować tych wszystkich smakowicie brzmiących kaw i znaleźć swoją ulubioną.

Poza tym spece od marketingu dobrze wiedzą, że nie ma nic bardziej nakręcającego nasz apetyt, niż świąteczny nastrój. Dlatego też, poza nowym menu, możemy liczyć też na kilka innych atrakcji. Przyznam bez bicia – w okresie przedświątecznym działają na mnie wszystkie znane już marketingowe sztuczki. Ale lubię się na nie łapać, bo to przecież jedyny taki czas w roku, kiedy w powietrzu unosi się magia.

Zacznijmy od Costa Coffee, która w tym roku proponuje nam trzy zimowe smaki kaw o wdzięcznych nazwach: Piernikowa chatka, Magiczna pomarańcza i Creme Brulee. Ci, którzy śledzą mój Instagram wiedzą już, że miałam okazję spróbować kawy o smaku pomarańczy i bardzo mi smakowała, głównie dlatego, że nie była zbyt słodka.

 

instagram.com/lovelatte_blog

Nie sposób też nie zauważyć uroczych papierowych kubków, w których Costa serwuje swoje zimowe napoje: bałwanek, renifer i mikołaj wywołują uśmiech na każdej twarzy i sprawiają, że oczekiwanie na Święta jest jeszcze przyjemniejsze. Do tego w kawiarniach rozpoczęła się również, znana z zeszłego roku, charytatywna akcja sprzedaży pierniczków. Każdy pierniczek kosztuje dokładnie 1,50zł, a cały dochód zebrany podczas ich sprzedaży zostanie przekazany Fundacji Dr Clown oraz Fundacji Costa.

Kawiarnie So!coffee również przygotowały dla nas kilka miłych niespodzianek. Przede wszystkim nowe menu, w których znalazły się: karmelowo-orzechowa latte, piernikowa Chai Latte oraz rozgrzewająca zimowa herbata. Jak możecie zobaczyć na załączonym obrazku, So!coffee postanowiła też odświętnie ubrać swoje napoje, ale tym razem w czerwone, dziergane szaliczki i sweterki. Będzie można zdobyć je w konkursach na fanpagu oraz instagramie marki, a także odebrać przy zakupach bezpośrednio w kawiarniach.

W kawiarniach Starbucks jak zwykle kilka mniej lub bardziej znanych nowości: Gingerbread Latte, Toffee Nut Latte oraz Honey & Almond Hot Chocolate. Jestem pewna, że choć część z Was już skusiła się na któryś z tych smaków, więc proszę o opinie i  komentarze, żebym wiedziała na co najlepiej się wybrać ;)

Została nam jeszcze odrobinę mniej znana, ale bardzo lubiana kawiarnia Columbus Coffee. Tutaj możemy również spróbować Gingerbread Latte (pierniczki królują;), a także Raspberry Mocha, na którą muszę przyznać mam dużą ochotę. Niestety do kawiarni Columbus jest mi ostatnio wyjątkowo nie po drodze, ale kiedyś na pewno specjalnie nadrobię trochę drogi i wpadnę skosztować ich nowych kaw.

A Wy po którą kawę wybralibyście się najpierw? A może macie już swojego faworyta?:)

♥ Mili