You’ve got a mail – czyli miłość w dobie internetu

Są filmy, które zna każdy i każdy po cichu marzy, by być bohaterem ich scenariusza. Jednym z takich klasyków kina jest przepiękny film” You’ve got a mail”, czyli – „Masz wiadomość”.

Przypomniałam sobie ostatnio o tym filmie przypadkiem, skacząc po kanałach telewizyjnych. Kiedy zobaczyłam znajomą scenę od razu zrobiło mi się cieplej w serduchu. Nie mogłam oczywiście odmówić sobie przyjemności obejrzenia go do końca. Choć widziałam go już setki razy, znów mnie wzruszył i powodował, że co jakiś czas cichutko wzdychałam. :) Film ma już swoje lata, ale chyba każdy zgodzi się ze mną, że jest ponadczasowy.A jak idealnie wpisuje się w dzisiejszą dobę internetowych portali randkowych i zaczepek na facebook’u! „You’ve got a mail” to romantyczna historia idealna na jesienny wieczór.  Strzelające płomienie w kominku, ciepły koc, kubek gorącej kawy, spadające liście za oknem i my wpatrzeni w kolejną scenę z Meg Ryan i Tom’em Hanks’em.

Scenariusz nie jest wcale taki prosty jak mogłoby się wydawać, bo choć bohaterowie poznają się przez internet i od razu znajdują wspólny język, okazuje się, że w codziennym życiu się biznesowymi wrogami.

Bardzo podoba mi się w tym filmie rola Tom’a Hanks’a, który sprytnie zabiega o względy ukochanej. A najpiękniejsze w filmie jest to, że cała historia wciąga widza do tego stopnia, że przeżywamy wszystko z bohaterami i nie jesteśmy w stanie nawet na chwilkę oderwać się od ekranu.

Magię filmu, moim zdaniem budują również maile, którymi wymieniają się bohaterowie. Są pisane jednocześnie prostym, ale i pięknym językiem. Ach szkoda, że dziś już się tak nie pisze ;).

Mogłabym się tutaj rozpisać na temat innych analizy i interpretacji tego dzieła filmowego, ale chyba tym razem Wam daruję, bo mogłabym Was trochę zanudzić.

W takim razie nie pozostaje nam chyba nic innego jak włączyć film i czekać na magiczne „You’ve got a mail”.

Sara

Oczekiwana premiera! Miasto Kości – czyli boski, arogancki Jace | premiera 21 SIERPNIA

Tak! Ja nie mogę się doczekać jutra! A wszystko przez premierę adaptacji jednej z moich ukochanych książek fantasy – „Mortal Instruments – City of Bones”. Na ten film czekałam uwaga – bo aż 4 lata! Wtedy to po raz pierwszy sięgnęłam po tę książkę w Empiku i od razu zakochałam się w Jace’ie. Nie tylko dlatego, że mam słabość do blondynów :P , ale to typ aroganckiego, niegrzecznego chłopca, w książce nie jednokrotnie podkreślany jest jego demonicznie sexowny wygląd:

„Nawet w stroju pogromców demonów Simon wyglądał jak chłopiec, który przychodzi do domu dziewczyny, żeby umówić się na randkę, jest uprzejmy dla jej rodziców i dobry dla zwierząt domowych.
Jace natomiast wyglądał jak chłopak, który przychodzi do czyjegoś domu, żeby go spalić dla zabawy.”

Opowieść o skomplikowanej relacji Clary i Jace’a jest opisana w trzech częściach. (Chociaż pojawiły się teraz kolejne, niestety już mnie tak nie przekonały, bo bardziej skupiają się na innych bohaterach. )Pisząc skomplikowana, nie mam na myśli historii pod tytułem ” o nie! jestem dla Ciebie zbyt niebezpieczny! nie możemy być razem, bo zrobię Ci krzywdę!” – nie, nie, nie! Ich dotyka zupełnie inna przeszkoda, moralna i niemal tragiczna :( Naprawdę jako czytelniczce było ciężko mi się z tym pogodzić, a rozwiązanie pojawia się dopiero w ostatniej części! Jakież to były tortury!

Ale wracając do jutrzejszej premiery filmowej, budzi ona wiele skrajnych emocji. Oczywiście przede wszystkim z powodu dobranej obsady, wiele fanów książki uważa, że Jamie Campbell Bower kompletnie nie pasuje do roli Jace’a. Ja początkowo też nie mogłam się przekonać, ale po obejrzeniu traileru, całkowicie zmieniłam podejście :D Z resztą sprawdźcie sami!

To kto jutro idzie ze mną do kina?

Sara

Pokręcony z tajemnicą i w dodatku przystojny:D, czyli nowy serial TWISTED

Nadszedł czas wakacyjny, a mi ten okres kojarzy się z namiętnym oglądaniem amerykańskich seriali. Ten nałóg u mnie trwa już od jakiś dobrych trzech lat, mniej więcej tyle samo co zamiłowanie do Latte :)) Ciepłe noce uwielbiam spędzać na balkonie lub łóżku oglądając odcinek za odcinkiem serii ciekawych zagranicznych produkcji. Do tej pory zdążyłam Wam przedstawić zaledwie jeden z moich seriali ” Pretty Little Liars” – jemu jak na razie jestem chyba najwierniejsza ;p.

Jednak niedawno pojawił się nowy ciekawy serial, o podobnej konwencji. Tajemnica, niewyjaśnione morderstwo, zniknięcia i przystojniak :) – zapomniałam dodać, że jednym z moich kryteriów wyboru nowego serialu , jest obecność choć jednego „ciacha”, bez tego ciężko mnie zainteresować:P Dlatego właśnie „Twisted” stanęło na wysokości zadania. Oczywiście to nie jedyny powód … bardzo wciągnęła mnie historia, w której nie mam zielonego pojęcia o co może chodzić! Jest to poniekąd frustrujące, ale sprawia, że z napięciem czekam na każdy kolejny odcinek.

Całość fabuły skupia się na jednym bohaterze – Dannym oraz dwójce jego przyjaciółek z dzieciństwa. Historia rozpoczyna się w momencie, kiedy chłopak wraca z poprawczaka, w którym spędził kilka ostatnich lat, ponosząc karę za morderstwo własnej ciotki… i to właśnie jest niewyjaśnione. Cały czas nurtują pytania, dlaczego zamordował, czy naprawdę zamordował,a jeśli nie, to kogo kryje… do tego dochodzi sprawa tajemniczego naszyjnika, który staje się powodem kolejnego morderstwa.

Jak dla mnie ten serial i główna postać to jedna wielka zagadka i to kręci mnie najbardziej! :D Jeśli również lubicie tajemniczą atmosferę i sekrety, to serdecznie polecam TWISTED! :)

Sara

Rozmowy nocą

Mówią, że polskie filmy to dno, a jak już coś nam wyjdzie to kolejny dołujący film, pokazujący jak źle było lub jest w naszym kraju. Ja uważam, że jeśli dobrze poszukamy to znajdzie w polskiej filmotece coś lekkiego, przyjemnego, z nutką komedii i przy tym ciekawie zrobione. Oczywiście, że scenariusze komedii romantycznych nie są samym życiem pisane… :P ale zawsze to chwila oderwania się od tych „Sal samobójców” , „Układów zamkniętych” czy innych ” Pokłosi” :P

Dzisiaj chciałam zachęcić Was do obejrzenia „Rozmów Nocą”. Nie jest to nowy film, bo zrealizowany w 2008 roku, jednak do tej pory często do niego wracam. Dlaczego? Bo jest pomysłowy. Ciekawa historia głównej dwójki bohaterów i jeszcze ciekawsze rozwiązanie.

Nie jest to młodzieżowa bajka o dwójce zakochanych licealistów, ale to opowieść o parze nieznajomych sobie ludzi, których łączy zaskakujące ogłoszenie w gazecie. I tak właśnie dojrzały kucharz grany przez Dorocińskiego postanawia w środku nocy zadzwonić do nietypowej artystki trudniącej się w wyrobie solnych aniołów , odgrywanej w tym filmie przez Magdalenę Różdżkę.

Ich znajomość rozwija się mało romantycznie, przynajmniej z początku :P Nie no ale nie mogę przecież więcej zdradzać… Powiem Wam jeszcze, że w filmie jest wykorzystana bardzo ładna muzyka… a poza tym musicie sami zobaczyć i powiedzieć co myślicie!

Czekam na opinie! Także lodowa kawa w dłoń i wieczorkiem oglądamy „Rozmowy nocą”, tylko mi tam nie przegadać całego filmu! ;)

Sara

Nowy filmowy tytuł :) THE FIRST TIME

Już od kilku postów powtarzamy nieustannie, że nareszcie dotarła do nas ukochana wiosna, a razem z nią słoneczko, bezchmurne niebo i ciepełko. Taka atmosfera to wprost idealny klimat na romantyczne spacery, motyle w brzuchu, nowe miłości i zauroczenia… Czytając to na pewno każdy z nas myśli już o konkretnych osobach, czy sytuacjach ;) Postanowiłam jeszcze bardziej podkręcić tę miłosną aurę polecając Wam idealną na wiosenny wieczór komedię romantyczną.

Film „The first time” to bardzo przyjemna i ciekawa historia dwójki młodych ludzi, których sytuacje miłosne są nieco skomplikowane. Dave jest nieszczęśliwie zakochany w swojej przyjaciółce, a Aubrey tkwi w związku z zakochanym w sobie, egoistycznym „wokaliście”  ( nie do końca uzdolnionym) kapeli rockowej. Ich całkiem przypadkowe spotkanie dosłownie wywraca ich życie do góry nogami. Ale za co cenie ten film? Za to, że nie jest typową romantyczna bajką. Film pokazuje, że pośpiech też nie jest sprzymierzeńcem w budowie związku. Ale co ja będę Wam tu więcej fabuły zdradzać!

Przyjemna muzyka, super obsada i wciągająca historia. To wszystko spowodowało, że nie jednokrotnie oglądałam już ten film, mimo iż niedawno pojawił się w internecie:) Bo niestety, nie mam pojęcia jakim cudem, nie słyszałam, by grano go u nas w kinach. Być może jakoś mi umknęła ta informacja. :)

Gorąco polecam ten film i życzę, by każdemu przytrafiła się taka, lub jeszcze ciekawsza historia miłosna! :)

Sara

Znów filmowo, ale bardziej musicalowo.

Nie wiem czemu, ale musical w dzisiejszym kinie pojawia się bardzo rzadko. Za pewne ze względu na publiczność, która niezbyt chętnie ogląda ten gatunek filmowy. Wielu widzów mówi, że nie lubi musicali bo są zbyt kolorowe, nieżyciowe ciągle tylko ten śpiew, taniec i muzyka… ale powiedzmy sobie szczerze, które filmy (no może poza dramatami;p ) są życiowe? Moim zdaniem filmy kręcone są właśnie po to, by móc oderwać nas od otaczającej rzeczywistości, pozwalają zawędrować w świat inny od naszego, ciekawszy, barwniejszy, czasem nawet bajeczny. A przecież nic nie barwi świata bardziej od muzyki.

Oczywiście jak to ze wszystkim bywa są i dzieła musicalowe mniej lub bardziej udane… i oczywiście zgadzam się, że nic nie równa się z przeżyciem sztuki musicalowej na żywo w teatrze… ale czasem naprawdę warto zafundować sobie filmową ekranizację… tak, jak to doskonałym przykładem ostatnimi czasy okazało się „Les Miserables”, o którym już wspominam od ostatnich kilku postów:P

Dzisiaj postanowiłam odkurzyć moją półkę z musicalowymi płytami DVD i znalazłam na niej coś co chwyciło mnie za serce…

Przed Państwem „Moulin Rouge”

Już sama historia jest niezwykła. Ubogi poeta w drodze nieporozumienia poznaje kurtyzanę – gwiazdę słynnego, paryskiego  klubu nocnego o nazwie Moulin Rouge. Zakochują się w sobie, jednak jak się domyślacie ich losy nie są tak oczywiste jakbyśmy tego chcieli. Satine (kurtyzana) marzy o zostaniu prawdziwą aktorką, zabiegający o jej względy Książę godzi się sfinansować rewię z jej udziałem, warunkiem jest jednak oddanie się kurtyzany księciu, Satine musi wybrać pomiędzy marzeniem o byciu prawdziwą artystką, a życiu z ukochanym. Jak zakończy się próba połączenia obu tych pragnień?

Historia wydaje się bardzo naciągana, ale czasem to oczywiste wybory stają się najtrudniejsze. Za co jeszcze cenię ten musical? Oczywiście za muzykę, ale przede wszystkim za słowa utworów… Są nie banalne i opisują w bardzo prosty, ale piękny sposób uczucia. Piosenka ” Come what may” czy bardzo popularne „You song” są lekkie i jednocześnie pobudzają serce. Ale najwięcej emocji budzi we mnie zawsze scena z utworem ” El Tango de Roxanne”… ahhh te ciary, ta choreografia. Po prostu niemal namacalne stają się emocje bohaterów.

Zobaczcie sami te scenę: tutaj

Ahhh i muszę dodać, że w tej scenie występuje polski artysta – Jacek Koman

Swoją drogą to takie niesprawiedliwe, że to ta nieszczęśliwa miłość zawsze bardziej wzrusza i budzi w widzu więcej emocji niż ta spełniona, prosta i odwzajemniona. Dlatego zazwyczaj płaczemy na filmach ze współczucia, ze złości, niesprawiedliwości… a tak rzadko ze szczęścia głównych bohaterów.

„The greatest thing you’ll ever learn, is just to love and be loved in return”

Także gorąco zachęcam do obejrzenia tego filmu w wolnym czasie. Mam nadzieję, że nie pożałujecie:) No i nie zapomnijcie zaparzyć przed seansem kawy!

-Sara

Filmowa niedziela | kino VS domowa kinoteka |

Niedzielny wieczór. Czas relaksu, chwila dla rodziny, przyjaciół, ukochanej osoby. Ponieważ pogoda nie do końca sprzyja spacerom na świeżym powietrzu, proponuję Wam dzisiaj wieczór filmowy. Jak zwykle przedstawiam dwie możliwości :) Opcja domowa i opcja kinowa! Oczywiście obie zawierają zestaw idealny jakim jest:                           film + kawa.

W domowej opcji wymagane są pewne przygotowania:)

Więc po pierwsze wchodzimy na naszym blogu w zakładkę „Zaparz kawę” i wybieramy napój, który najbardziej nas zainteresował. Następnie przechodzimy do       „I dodaj coś słodkiego” i znów czeka nas ciężki wybór najsmaczniejszego przepisu. Gdy podejmiemy już decyzje, możemy przygotować wszystko według zaleceń. ( Na szczęście wszystkie nasze przepisy są łatwe i szybkie!).

Gdy jesteśmy przygotowanie wystarczy już tylko wybadać w jakim jesteśmy nastroju, a my Wam pomożemy w wyborze filmu spośród domowej wideoteki!

Do oglądania filmów online polecam: Zalukaj.tv . Prosta, łatwa w wyszukiwaniu strona w dodatku członkostwo nie jest drogie! I można je opłacać SMS-owo.

Co dzisiaj Wam polecimy?

Komediowo:

1. Och, życie

Bardzo przyjemna, lekka i śmieszna komedia. Humor w tym filmie na szczęście niczym nie przypomina młodzieżowych komedii typu „American Pie” czy ” Wieczny student”. Choć oglądałam ten film dość dawno, bardzo zapadł mi w pamięć i bardzo serdecznie go polecam. Uprzedzam jednak, że nie jest w całości zachowany tylko w atmosferze śmiechu i humoru, bo jak już wskazuje sam tytuł życie potrafi zaskakiwać.

2. Pan i Pani Killer

Ale chwileczkę! Co, znów ta sama aktorka?? Tak! Bo Katherine Heigl jest po prostu świetna! Pan i Pani Killer to dopiero pełna śmiechu historia! Nie mogłam się przestać śmiać od około 5 minuty filmu, aż po sam koniec! Zawiera oczywiście spory wątek romantyczny, ale Panowie… na pewno dacie radę! Są i pościgi, broń i morderstwa!
2. Horror

Kobieta w Czerni

Jak to pisano ” horror z Harry Potterem”… może i tak. Jak dla mnie tym filmem Daniel Radcliffe pokazał, że przygoda z HP nie tylko przyniosła mu sławę, pieniądze ale również zrobiła z młodego chłopaka rasowego aktora. Polecam Wam ten film, ponieważ sama nie przepadam za krwistymi horrorami. Ten film to zabawa w detektywa, samemu należy dokładnie obserwować przestrzeń otaczającą bohatera, a może uda nam się wtedy rozwiązać zagadkę. Jedno jest pewne zakończenie i tak będzie dla Was zaskakujące!

3. Sensacyjny

Uprowadzona

Tak! Film wciąga od samego początku. Pełen akcji, zaskakujący. Główny bohater to profesjonalista, ale i bezwzględny ojciec walczący o życie własnej córki. Film wobi wrażenie i nie ma w nim czasu na nudę, czy wyjście do toalety!

A teraz czas na kinooo! Co jest grane? Co polecamy i dlaczego?

Poradnik pozytywnego myślenia

Pokręcony. To pierwsze słowo jakie nasuwa mi się, gdy myślę o tym filmie. Dziwny? Inny? Zdecydowanie tak. Ale pomimo tych określeń film bardzo mi się podobał. Uważam, że to idealna odskocznia od tych przesłodzonych komedii romantycznych, czy dramatycznych dramatów ze śmiercią na końcu. :P Jest śmiech, są łzy, jest dużo współczucia głównym bohaterom, ale przede wszystkim jest ciekawa historia. Jedyna w swoim rodzaju. I właśnie ze względu na tę przewagę słowa „inny” w opisie filmu koniecznie wybierzcie się na niego do kina!

Les Miserables

Nie byliście w teatrze? Musicie to zobaczyć na ekranie! Byliście? Też musicie obejrzeć ten film! Nominacja do Oskarów jak najbardziej zasłużona. Wiadomo, że największym atutem tej sztuki jak i filmu jest oczywiście sama historia. Jednak scenografia po prostu powala na kolana. Aktorzy? Choć nie wszyscy są profesjonalnymi wokalistami, to zawodowo udało im opanować tę trudną sztukę jaką jest śpiew i gra musicalowa. Każda nuta i tekst piosenki zdawały się wypływać z głębi ich duszy. Naprawdę ta ekranizacja musicalu zasługuje na podziw!

Myślę, że na dzisiaj starczy tych propozycji filmowych. Chociaż naprawdę ciężko mi zakończyć ten post, ponieważ podczas pisania moje myśli zostały zbombardowane przez miliony innych tytułów, które powinnam tutaj zamieścić! Aż gryzą mnie teraz wyrzuty sumienia. Więc jeśli spodobał Wam się ten promocyjny post, chętnie umieszczę jeszcze takich kilka….naście?:D Ach.. to już po prostu zboczenie zawodowe:P

Także miłego filmowo-kawowego wieczoru życzę!

-S

Czy to już koniec srogiej zimy?? | Polecane – Pretty Little Liars

Dzisiejszy post będzie o wszystkim i o niczym:P

Zacznijmy może od tej szalonej pogody! Czyżby sroga zima nas opuściła?

Widzicie co się dzieje za oknem?? Zero śniegu, błękitne niebo, ciepłe powietrze i nieśmiałe promienie słoneczka. Czy możemy już na stałe odrzucić ciepłe kożuchy i wełniane czapy? Zmartwię Was… właśnie śledziłam pogodę i co prawda śnieżyce na razie nam nie grożą, ale spadek temperatury owszem:(

W takim razie łapmy te chwile ciepełka i nie siedźmy w domu! Tak ja wiem… zaraz powiecie, że sesja, nauka….  ale chyba nie muszę Wam przypominać, że dotleniony umysł = większa efektywność nauki? :D

Moja propozycja jest taka: dzwonimy do przyjaciółki / chłopaka / dziewczyny i wyciągamy na spacer i pyszniutką kawę:D Albo możemy sami wybrać się na odprężający spacer z kubkiem ciepłej Latte na wynos.

Ahhh no tak, ta pogoda i poprzedni post Mili tak wprawiły mnie w zakochany nastrój:) Muszę się przyznać, że uwielbiam ten stan upojenia inną osobą ! Wtedy cały świat dostrzegam tylko w tych ciepłych i dobrych barwach, a problemy wydają się być takie błahe i nic nie znaczące:D Co prawda mam szczęście do platonicznych uczuć,a le nauczyłam się z tym żyć i czerpać z nich radość:D

No i te nadchodzące Walentynki! Hah jako singielka powinnam być w grupie ” I hate Valentine’s Day!”  i kiedyś tak było… ale wreszcie dostrzegłam, że wynika to tylko ze zazdrości. Taka prawda. Zazdrościmy tym, którzy mogą ten dzień spędzić z ukochaną osobą, a nie na obserwacji zakochanych. Ale na każdego przyjdzie pora! Także głowa do góry!

Spójrzcie co znalazłam w internecie jako pomysł na Walentynkowy deser! Coś dla miłośników zdrowego żywienia! TRUSKAWKIIIIIIII :)

A teraz nareszcie możemy przejść do zagadnień związanych z kategorią, w której umieszczam ten post :P

Dzisiaj chcę Wam polecić pewien serial… chyba mogę tutaj zdradzić, że Mili też go uwielbia. To chyba jedyny serial, który tak bacznie obie śledzimy i to od samego początku! Nie opuściłyśmy ani jednego odcinka! A cóż to takiego?

PRETTY LITTLE LIARS

Historia przyjaciółek, które próbują wyjaśnić w jaki sposób zginęła jedna z nich. Ktoś jednak nieustannie usiłuje im przeszkodzić, skłócić i zniszczyć im życie. Tajemnicze wiadomości od „A” doprowadzają do niebezpiecznej gry, w której najmniejsze tajemnice ujrzą światło dzienne.

Ten serial umie wzbudzić strach w widzu, ale nie tylko! Za co ja kocham Hannę, Arię, Emily i Spencer? Za bezgraniczną przyjaźń, zaufanie, oddanie i lojalność. Więź, która je łączy jest naprawdę niesamowita i bardzo często aż zgrzytam zębami z zazdrości! Mieć paczkę takich przyjaciół to naprawdę ogromny skarb!

No oczywiście dobry serial młodzieżowy nie może obyć się bez zapierających dech w piersiach, pokręconych, skomplikowanych i romantycznych wątków miłosnych. A tych również tutaj nie brakuje, z dużym naciskiem na skomplikowane.

Podsumowując. Dlaczego musicie zajrzeć do świata PLL?

Żeby samemu spróbować rozwiązać zagadkę śmierci Allison, oraz tajemniczego A!

Żeby pozachwycać się tymi ciachami:D

Zaczerpnąć modowych trików:)

A czasem zwyczajnie się wzruszyć i spłakać na całego!

No i te Halloween’owe odcinki!

Tak więc: ” Watch PLL, bitches – A”

- S

Anna Karenina

Nadszedł kolejny weekend, a ja znowu mam dla was filmową propozycję.  Jest to ekranizacja słynnej powieści Lwa Tołstoja „Anna Karenina”. Adaptacji tej książki było wiele. Główną bohaterkę grały m.in. Greta Garbo (1953), czy Sophie Marceau (1997). Tym razem w roli obsadzono Keira’e Knightley (2012). Jestem jej wielką fanką, a szczególnie wykreowanych przez nią postaci w filmach kostiumowych (czyli takich, jak ten). Z tego powodu zaraz po polskiej premierze filmu (23.11.2012) wybrałam się na seans kinowy. Zdecydowanie nie żałuję!

„Anna Karenina” to historia młodej kobiety żyjącej w XIX-wiecznym Imperium Rosyjskim. W wieku 18 lat zostaje ona wydana za mąż za starszego od siebie o 20 lat, dobrze rokującego polityka – Karenina. Para doczekuje się syna i kilka lat prowadzi dość monotonne życie „idealnej” rodziny. Pewnego dnia Anna poznaje przystojnego hrabiego Wrońskiego, w którym zakochuje się ze wzajemnością. Romans tych dwojga wywołuje skandal w wyższych sferach oraz niespodziewaną reakcję samego Karenina. Oni jednak nie zważają na konwenanse i próbują ratować swoje uczucie. Na drodze staje im jednak wiele trudności, które wydają się nie do pokonania.

Jak dotąd nie czytałam tej książki, ale film zdecydowanie przerósł moje oczekiwania. Zaskoczyło mnie to, że został nakręcony w konwencji teatralnej, to znaczy mamy wrażenie, jakbyśmy oglądali spektakl w teatrze. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim zabiegiem filmowym i przyznam, że nadał on charakteru całej ekranizacji. Wybór aktorów również wydał mi się nieoczywisty. Poza Keirą ( która w każdym tego typu filmie wypada wspaniale) idealnie w rolę Karenina wcielił się Jude Law. Charakteryzacja sprawiła, że wręcz trudno było go rozpoznać. Cała oprawa filmu została perfekcyjne przygotowana, od pełnych przepychu sukien rosyjskich dam do idealnie dobranej muzyki. Chyba nie ma w tym filmie rzeczy, którą chciałabym zmienić.

Wzruszająca historia, znakomite kreacje aktorskie, nietuzinkowa reżyseria Joe Wrighta, przepiękne kostiumy oraz muzyka. Tak w kilku słowach podsumowałabym ten film. Jeżeli pomiędzy pracą, przygotowaniem do nadchodzących egzaminów lub odrabianiem natłoku prac domowych znajdziecie chwilę wytchnienia, zdecydowanie polecam!. ;)

A tu trailer ;)

Mili

One Day

Czy znaleźliście już miłość swojego życia? A może nadal szukacie tego jedynego, wyśnionego ideału? Mi się udało, ale wiem, że los nie zawsze jest dla nas tak łaskawy . Często każe nam bardzo długo czekać albo płata figle naszemu sercu.

Podobne uczucia towarzyszyły Emmie i Dexterowi , bohaterom filmu „One Day”, o którym chciałabym wam dziś opowiedzieć. Być może o nim słyszeliście, być może już go oglądaliście, a może wpadła wam w ręce książka Davida Nichollsa, która była inspiracją dla filmu. Mimo to pozwolę sobie dodać kilka słów. Broń Boże, nie będzie to recenzja! (Mimo „intensywnych” warsztatów dziennikarskich, które odbyłam w liceum, nadal boję się tego słowa. ) Tych, którzy jeszcze tego filmu nie widzieli chcę po prostu zachęcić do obejrzenia, a innych do podzielenia się z nami wrażeniami.

Emma i Dexter poznali się na studiach, ot zwykły początek niezwykłej historii. Spodziewacie się wybuchu namiętnej miłości, następnie przeszkody w jej spełnieniu, a na końcu happy endu? Rozczarujecie się. W tym filmie nic nie jest tak, jak powinno być. Emma i Dexter nie zakochują się w sobie, ale zostają przyjaciółmi, którzy przez wiele lat są sobie wierni. Mimo, że każde z nich idzie własną, zupełnie przeciwną, drogą wracają do siebie w najmniej spodziewanych momentach. Ale życie lubi być przewrotne i postawi przed dwojgiem młodych ludzi wiele trudności i skomplikowanych decyzji. Zawsze jednak będą w nich trwać razem. Po wielu latach odkryją, że więź, która ich łączy, to coś więcej niż przyjaźń.

Jeśli po tym rozczulającym wstępie postanowicie sięgnąć po ten film, przygotujcie sobie nieograniczoną liczbę chusteczek. Wzruszenie, to jedna z najważniejszych emocji, którą wywołuje. Moim zdaniem to film bezpretensjonalny, opowiadający o ponadczasowych rozterkach oraz pięknych, ale też trudnych, emocjach. Takie filmy chcę oglądać do końca świata i JEDEN DZIEŃ dłużej.

Zapraszam do obejrzenia trailera „One Day” ;)

Mili