Świąteczna kawa pachnąca pomarańczami

Święta tuż tuż, ale wciąż jakoś ciężko mi wprowadzić się w ten magiczny nastrój. W tym roku nie pomaga nawet Micheal Buble i jego „I’m dreaming of a white Christmas….”. Cały czas szukam czegoś, co zastąpi mi śnieg i wprowadzi w domu atmosferę Bożego Nardzonia. Chyba najbardziej z tym błogim czasem kojarzy mi się zapach pomarańczy i cynamonu, więc postanowiłam przygotować syrop, który w każdą wypitą kawę tchnie odrobinę świątecznej magii…

Potrzebne składniki:

1/2 szklanki cukru

1/2 szklanki wody

sok z 1 pomarańczy

1 laska cynamonu

1 gwiazdka anyżu

bita śmietana i skórka z pomarańczy do dekoracji

Przygotowanie:

Wodę, cukier, sok z pomarańczy, cynamon i anyż umieszczamy w garnuszku. Gotujemy na wolnym ogniu przez ok. 20 min, aż syrop zgęstnieje. Odstawiamy do przestygnięcia. Wyjmujemy laskę cynamonu oraz anyż i przelewamy do buteleczki lub słoiczka. Podajemy z kawą. Dekorujemy bitą śmietaną i posypujemy startą skórką z pomarańczy.

Jeżeli zapach i smak tej kawy przybliży Was choćby o krok do atmosfery „białych Świąt”, to moją misję uznam za udaną :)

♥ Mili

Latte gruszka z wanilią

Pogoda daje nam w kość. Słońce właściwie ostatnio wcale nie wychodzi zza chmur, a temperatura coraz mniej sprzyja spacerom. Gdyby nie to, że w perspektywie są Święta Bożego Narodzenia, już dawno dopadłaby mnie jesienno-zimowa chandra. Bronię się jednak jak mogę, a najlepszym rozweselaczem jest oczywiście kawa. Ta jesienna musi być słodka i pachnąca, bo nic tak nie zwiększa ilości endorfin we krwi, jak porządna dawka cukru! ;D

Potrzebne składniki:

1 szklanka wody

1 szklanka cukru

1 duża, twarda gruszka

pół laski wanilii

1 łyżeczka soku z cytryny

bita śmietana i czekolada do dekoracji

Przygotowanie:

Syrop gruszkowy jest bajecznie prosty w przygotowaniu. W garnku doprowadzamy do wrzenia wodę z dodatkiem cukru. Dodajemy obraną, pozbawioną gniazd nasienny i pokrojoną na ćwiartki gruszkę, laskę wanilii oraz sok z cytryny. Gotujemy ok. pół godziny (gruszka musi być miękka) i odstawiamy do ostygnięcia najlepiej na całą noc. Po tym czasie wyjmujemy kawałki gruszki (absolutnie jej nie wyrzucajcie! jest pyszna!), a gotowy syrop przelewamy do zamkniętego naczynia. Syrop podajemy z ulubioną kawą, w towarzystwie bitej śmietany i gorzkiej czekolady.

Po takiej dawce słodkości macie gwarancję dobrego nastroju przez co najmniej kilka godzin! A na dokładkę zdjęcie zza kulis – popłynęło…. ;)

♥ Mili

Dyniowa latte na jesienne chłody

Na jesienną chandrę najlepsza jest oczywiście dyniowa kawa! Ta oryginalna, ze Starbucksa, miała swoją tegoroczną premierę już jakiś czas temu. W tym roku jest jednak baaaardzo słodka i zdecydowanie wymaga drobnych modyfikacji przy zamówieniu (warto prosić o połowę porcji syropu). Zdecydowałam się więc przygotować domową wersję, którą będziemy mogli cieszyć się cały rok, oczywiście przy odpowiednich zapasach pure dyniowego. Do dzieła więc, bo KAWA SAMA SIĘ NIE ZROBI ;)

Potrzebne składniki:

pół łyżki serka mascarpone

2 łyżki pure dyniowego

1/2 łyżeczki cynamonu

szczypta imbiru, kardamonu i gałki muszkatałowej

1 łyżka miodu

1/4 laski wanilii

1 shot espresso lub 50 ml mocnej kawy

200 ml mleka

Przygotowanie:

Zaczynamy od zeskrobania ziarenek z 1/4 laski wanilii i połączenia ich z łyżką miodu oraz pozostałymi przyprawami.  Następnie w misce mieszamy serek mascarpone i pure z dyni, po czym dodajemy do nich miód z przyprawami. Tak przygotowaną mieszankę wykładami na dno szklanki. Dolewamy spienionego mleka, a następnie kawy. Można udekorować bitą śmietaną i posypać z wierzchu dodatkową porcją cynamonu, ale ja zdecydowanie wolę taką „oszczędną” wersję. Przed wypiciem oczywiście mieszamy.

♥ Mili

Jesienna śliwkowa latte

Mimo ciągle sprzyjających warunków pogodowych, czuję już na karku oddech zbliżającej się jesieni. Staram się jak mogę wykorzystać wszystkie cieplejsze dni i złapać wszystkie, wciąż gorące, promienie słońca. Wieczory jednak bywają już chłodne, a ja coraz częściej myślę o wyciągnięciu z szafy ulubionego, miękkiego koca.  Ten jesienny nastrój sprzyja obmyślaniu nowych smaków, już bardziej rozgrzewających, niż orzeźwiających kaw, które będą mi towarzyszyć w nadchodzących miesiącach. Na pierwszy ogień poszły pyszne śliwki, a raczej przygotowane przez moją babcię powidła. Ale żeby nie było nudno, połączyłam je ze słodko-gorzką mieszanką miodu i pasty tahini. Koniecznie musicie tego spróbować!

Potrzebne składniki (na 1 kawę):

50 ml mocnej kawy lub shot espresso

200 ml mleka

1 łyżka powideł śliwkowych (najlepiej lekko kwaskowych)

1 łyżeczka miodu

1 łyżeczka pasty tahini

cynamon

Przygotowanie:

Zaczynamy od zaparzenia mocnej kawy oraz podgrzania i spienienia mleka. Następnie na dno szklanki wykładamy łyżkę powideł śliwkowych. Na nich układamy mieszankę miodu i pasty tahini. Delikatnie dodajemy spienione mleko, pozostawiając odpowiednią ilość miejsca dla kawy, którą wlewamy cienkim strumieniem tak, by utworzyły się ładne warstwy. Dekorujemy szczyptą cynamonu.

♥ Mili

Kawa z syropem i konfiturą figową

Przyszła w końcu pora na kolejne kawowe inspiracje. Założyłam sobie, że przynajmniej raz w miesiącu podzielę się z Wami nowym przepisem, ale niestety łatwiej obiecać, niż wykonać. I to nie dlatego, że brak mi inspiracji czy pomysłów, a po prostu z braku czasu. Bo nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale kawa jest dość trudnym obiektem fotografowania. O ile ciasta i ciasteczka można przygotować i upiec wcześniej, a sfotografować w dogodnej chwili (najlepiej o poranku, w słoneczny dzień), to kawa wymaga szybkiej i sprawnej fotograficznej ręki. Przeżyłam to już nie raz… Rozpływająca się bita śmietana, znikająca w mgnieniu oka mleczna pianka i rozpuszczająca się na niej, skrzętnie przygotowana wcześniej, posypka… KOSZMAR! Z czasem nauczyłam się oczywiście aranżować całą scenografię tak, by czekała już w gotowości na „królową-kawę”, a następnie, oczywiście wcześniej już odpowiednio ustawionym aparatem, pstrykać tak szybko, jak tylko starczy mi refleksu ;D Pomaga, chociaż żeby osiągnąć idealny efekt brakuje mi jeszcze wiele wprawy. W każdym razie dziś jest TEN dzień. Udało mi się uchwycić na zdjęciach kawę z domowym syropem figowym! Enjoy ;)

Potrzebne składniki:

200 g suszonych fig

skórka i sok z połowy cytryny

1,5 szklanki wody

1/2 szklanki cukru

Przygotowanie:

Figi kroimy na dość drobne kawałki. Wrzucamy do garnka i dodajemy pozostałe składniki. Stawiamy na małym ogniu i gotujemy ok. 2 godzin, aż figi zupełnie się rozpadną. Jeżeli w tym czasie woda za bardzo odparuje dolewamy jeszcze pół szklanki. Odstawiamy do przestygnięcia. Odcedzamy powstały syrop używając drobnego sitka. Pozostałą masę blendujemy na gładką konfiturę. Syrop i konfiturę przechowujemy w lodówce.

Z tej ilości fig uzyskamy niewielką ilość syropu. Za to otrzymamy „produkt poboczny”, czyli przepyszną konfiturę. Z dodatkiem świeżych bułeczek wszystko będzie smakować genialnie, obiecuję ;)

♥ Mili

Lawendowa latte z syropem klonowym

Coraz dłuższe i cieplejsze dni zobowiązują, dlatego na wiosnę postanowiłam odrobinę poeksperymentować i przygotować aromatyczną kawę z dodatkiem… KWIATÓW! Tak, tak… dobrze widzicie. Na pierwszy ogień poszła lawenda (tylko ją udało mi się od ręki dostać w pobliskim sklepie zielarskim), ale w planach mam również inne znane roślinki ;)

Lawenda nadaje kawie cudownego, kwiatowego aromatu, który działa uspokajająco i łagodzi napięcia nerwowe. Napar z lawendy łagodzi również dolegliwości pokarmowe i wspomaga układ trawienny. Nie pozostało Wam więc nic innego, jak zaopatrzyć się w odrobinę tego suszonego kwiatu, a potem delektować pyszną kawą z jego dodatkiem ;)

Potrzebne składniki (na 1 porcję):

50 ml mocnej kawy

200 ml mleka

1 łyżeczka suszonej lawendy

syrop klonowy (do smaku)

Przygotowanie:

Mleko wlewamy do garnuszka, dodajemy suszoną lawendę i podgrzewamy na wolnym ogniu. Kiedy będzie już mocno ciepłe (ok. 70 stopni Celsjusza) odcedzamy kwiaty, a mleko spieniamy. Na dno szklanki wlewamy syrop klonowy (ja użyłam 1 łyżki syropu). Następnie dopełniamy kawą i uzupełniamy spienionym mlekiem. Przed wypiciem mieszamy.

♥ Mili

Tropical Latte, czyli kawa z daktylami

Oj, dawno nie pojawił się na blogu żaden przepis na kawę… Na szczęście w końcu zebrałam się w sobie i udało mi się przygotować dla Was kolejną kawową inspirację. Daktyle i banany to połączenie iście tropikalne, baaaardzo słodkie i pewnie dość kaloryczne. W smaku i konsystencji całość przypomina natomiast kawowe smoothie i na pewno będzie ciekawą odskocznią od tradycyjnej porannej latte. Spróbujcie i dajcie znać, czy jesteście na TAK ;)

Potrzebne składniki (na 1 porcję):

8 suszonych daktyli

1/2 banana

2 łyżki wody

50 ml mocnej kawy

200 ml mleka

cynamon

Przygotowanie:

Daktyle i banana siekamy na drobne kawałki, a następnie blendujemy razem z dodatkiem wody na gładką, puszystą masę. Następnie zaparzamy kawę i spieniamy ciepłe mleko. Na dno szklanki wykładamy daktylowo-bananowy krem, dopełniamy kawą i mlekiem, posypujemy cynamonem. Przed wypiciem dokładnie mieszamy.

♥ Mili

Cafe Bombon, czyli espresso po hiszpańsku

Ostatnimi dniami pogoda zdecydowanie stara się udowodnić, że potrafi działać lepiej, niż melatonina podana dożylnie. Ciśnienie sprawia, że zaczynam bić istne życiowe rekordy w ilości wypitych codziennie kaw, a każdego ranka po przebudzeniu czuję świdrujący w głowie ból – nic przyjemnego.

Podobno największego „kopa” energii może dać tylko prawdziwa czarna kawa, bez żadnych zbędnych dodatków, najlepiej espresso. Niestety chyba nigdy nie będę w stanie przekonać się do tego rodzaju kawy (wiem, bluźnię;). Z chęcią wypróbowałam jednak przepis na espresso w wydaniu hiszpańskim, a dokładniej walenckim. Cafe Bombon to bardzo proste w przygotowaniu połączenie espresso i mleka skondensowanego w proporcjach 1:1. To prawdziwie zabójcza dawka słodkości, więc odrobinę zmodyfikowałam oryginalny przepis i zwiększyłam ilości kawy (1:2), a całość zwieńczyłam odrobiną mlecznej piany.

Wrażenia? Smaczne, ale tylko na wyjątkowo pochmurne i ciężkie dni. Mimo zwiększenia ilości kawy, cafe bombon pozostała bardzo słodka i teraz już wiem, że chyba tylko prawdziwi Hiszpanie są w stanie wypić ją w oryginalnej wersji. Mimo wszystko nie żałuję i może jeszcze kiedyś powtórzę to kawowe doświadczenie (ale wciąż czekam na spadek poziomu cukru we krwi;).

♥ Mili

Serniczkowa latte

Wśród zbioru przepisów na kawy inspirowane ciastami brakowało mi jeszcze smaku sernika. Serniki uwielbiam pod każdą postacią (byle bez rodzynek), więc kawa serniczkowa była smakowym pewniakiem. Kilka machnięć łyżką i wyczarowałam przepyszny napój: kawa i deser w jednym!

Potrzebne składniki:

50 ml śmietany 30%

3 łyżki mascarpone

3 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią

1 łyżka pokruszonych ciasteczek

200 ml mocnej kawy

Przygotowanie:

Śmietanę ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy cukier z wanilią. Wszystko łączymy z serkiem mascarpone i dokładnie mieszamy (można przy pomocy miksera). Na koniec wrzucamy pokruszone ciasteczka i jeszcze raz delikatnie mieszamy (ale już przy pomocy łyżki).

Do szklanki wlewamy mocną kawę, a następnie dokładamy ok. 3 łyżek kremu sernikowego. Przed wypiciem mieszamy.

Kremu wystarczy na przygotowanie dwóch serniczkowych kaw. Po roztopieniu stworzy baaardzo smakowitą piankę ;)

♥ Mili

Hello December! – kasztanowa latte

W końcu nastał tak długo wyczekiwany grudzień! Mogę ze spokojem sumienia podkręcić głośność słuchając Michaela Bubble, zawiesić w oknach lampki i zacząć planować świąteczne przepisy. Uwielbiam ten czas w roku… Oczekiwanie na kilka magicznych dni jest chyba największą przyjemnością, bo kiedy już nadejdą, miną w mgnieniu oka.

Dziś przygotował dla Was obiecaną latte z kasztanami. Udało mi się ostatnio dorwać kilogram tego przysmaku w supermarkecie. Podobno są najlepsze właśnie w listopadzie, grudniu i styczniu, więc to dobry moment na spróbowanie ich. A jeżeli nawet nie znajdziecie kasztanów na wagę, to na pewno uda Wam się kupić pure kasztanowe, które staje się już coraz popularniejsze w naszym w kraju. Przygotowując taką kasztanową kawę dla Waszych świątecznych gości, na pewno zaskoczycie ich ciekawym smakiem :)

Potrzebne składniki (na  1 kawę):

1 shot espresso lub 50 ml mocnej kawy

200 ml mleka

20 g białej czekolady

1 duża łyżka pure kasztanowego niesłodzonego

Przygotowanie:

Jeżeli kupicie gotowe pure kasztanowe, to pracy jest niewiele. Jeżeli natomiast uda się Wam dostać świeże kasztany, to musicie poddać je odpowiedniej obróbce. Ja skorzystałam z przepisu ze strony Doradca Smaku. Tak przygotowanie pure można przechowywać w lodówce kilka dni.

Białą czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej (w misce nad parującą wodą). Kiedy czekolada będzie już płynna dodajemy pure kasztanowe i dokładnie mieszamy, aż składniki się połączą. Taki „krem” wykładamy na dno szklanki. Dolewamy kawy oraz spienionego mleka. Gotowe! Przed wypiciem dokładnie mieszamy.

♥ Mili