Wpadło w ucho

Czas na kolejną porcję utworów, które towarzyszą mi ostatnio każdego dnia. Pora jest wakacyjna, więc większość z nich powoduje, że nóżka sama wystukuje rytm, a czasami i chce się trochę tańczyć. Nie zabraknie też czegoś bardziej klimatycznego. Zresztą sami posłuchajcie! ;)

Kygo – Raging ft. Kodaline & Kygo, Labrinth – Fragile

Te dwa utwory to moi faworyci od Kygo. Pokochałam od pierwszej nuty, teksty, melodia, wszystko idealnie.

 

Dagny – Backbeat

Melodia sprawia, że od razu chce się tańczyć i śpiewać razem z Dagny. Młoda wokalistka ma duży potencjał.

 

MØ – Final Song

Koniecznie posłuchajcie! To moje pierwsze zetknięcie z tą wokalistką, ale już czuję, że nie ostatnie.

 

Stalking Gia – Second Nature

Coś do pobujania się.

 

Męskie Granie. 2016. Męskie Granie Orkiestra – Wataha

I na koniec polska perełka. Po „Elektrycznym” wydawało się, że już żaden utwór Męskiego Grania nie będzie mógł mu dorównać. A tutaj niespodzianka! Wakacje 2016 stoją pod znakiem tej piosenki. Kto może oprzeć się takiemu trio?

 

♥ Mili

 

Po japońsku – H.Murakami „Mężczyźni bez kobiet”

Po dłuższej przerwie wracam do Was z książką w ręku. W końcu znalazłam odrobinę czasu na lekturę i postanowiłam nadrobić zaległości. Na pierwszy ogień poszła „Dziewczyna z pociągu”, czyli najnowszy thriller brytyjskiej pisarki Pauli Hawkins, który bije ostatnio rekordy popularności. Ponieważ powoli zaczęłam odnosić wrażenie, że książka ta przysłowiowo „wyskoczy mi z lodówki”, musiałam sprawdzić, czy rzeczywiście to całe zamieszanie jest warte świeczki. Przeczytałam i już wiem. Powieść ciekawa i z pomysłem. Wciągnęła, ale nie wzbudziła wielkiego „WOW”. Być może to efekt wygórowanych oczekiwań.

Następnie postanowiłam sięgnąć po autora, o którym wiele słyszałam, a nie miałam jeszcze okazji bliżej poznać. W księgarni natknęłam się na najnowszą książkę Harukiego Murakamiego „Mężczyźni bez kobiet”. Tytuł bardzo mi się spodobał, a od dawna miałam ochotę przeczytać którąś z osławionych pozycji tego japońskiego pisarza. Właściwie nie wiedziałam czego się spodziewać. Czułam jedynie, że będzie to coś zupełnie innego od powieści Pauli Hawkins.

Książka składa się z siedmiu opowiadań, których bohaterami są mężczyźni w różnym wieku. Łączy ich jedno: w ich życiu brakuje kobiet. Umarły, odeszły albo nie pojawiły się wcale. Historia każdego z mężczyzn jest inna, a czytelnik poznaje jedynie jej fragment. Mimo to każda wciąga w zupełnie inny świat i dawkuje zupełnie inne emocje. Poznajemy nieszczęśliwie zakochanego lekarza, który po odrzuceniu przez ukochaną popada w całkowitą agonię, a także zdradzonego przez żonę właściciela pubu. Każde opowiadanie zawiera w sobie odrobinę magii, co przywodzi na myśl gatunek fantasy. Mimo to, każde opowiadanie jest też bardzo blisko rzeczywistości, która dotyczy każdego z nas.

Chociaż książka przypadła mi do gustu, to raczej nieprędko sięgnę po kolejne dzieło tego autora. Opowiadania Murakamiego mają swój specyficzny klimat. Nie jest to literatura lekka i przyjemna, a raczej skłaniająca do refleksji i pozostawiająca w głowie wiele pytań. Mimo, że jestem fanką wszelkiego rodzaju refleksji, zwłaszcza tych dotyczących relacji damsko-męskich ;), to nie do końca pochłonął mnie styl kreowany przez Murakamiego. A Wy macie jakieś doświadczenia z książkami tego japońskiego autora?

♥ Mili