Gdzie kupić dobrą kawę? cz.4

Dziś kolejny wpis traktujący o miejscu, w którym warto zaopatrzyć się w kawę. Właściwie jest to sklep internetowy, ale inny, niż wszystkie. Cafe Barrios powstało z polsko-gwatemalskiej miłości Moniki i Juliana. To oni od podstaw stworzyli te markę i konsekwentnie, krok po kroku, rozpowszechniają miłość do gwatemalskiej kawy także w Polsce. Na swojej stronie zamieszczają wiele ciekawych informacji i zdjęć na temat samej Gwatemalii, która w naszym kraju jest raczej mało znana. Mnie urzekł przepis na tarte kukurydzianą, czyli tradycyjny gwatemalski deser. Na pewno podejmę próbę przygotowania go w domu. Póki co, zajęłam się testowaniem smaku nowych gwatemalskich kaw.

W moje ręce „wpadły” dwa rodzaje Cafe Barrios: Organic oraz Premium. Trzeba nadmienić, że każdą z kaw można zamówić w wersji średnio lub ciemno palonej. Kawa Organic to Arabica pochodząca z upraw ekologicznych, posiadających specjalny certyfikat. Ziarna kawy Premium pochodzą natomiast z drzew rosnących aż 1460 m n.p..m., przez co wolniej dojrzewają i zyskują niepowtarzalny smak. Po otwarciu obu opakowań do mojego nosa dotarł cudowny aromat… Muszę przyznać, że to właśnie na zapachu zazwyczaj opieram swoją opinię. Prawie zawsze pijam kawę z dodatkiem mleka, więc nie uważam się za profesjonalnego znawcę smaku. Ale aromat to zupełnie inna kwestia. To on odróżnia kawy sklepowe od tych z wyspecjalizownych palarni. Kawa z hipermarketowej półki nigdy nie będzie pachnieć tak intensywnie i pięknie. Cafe Barrios natomiast pachną zniewalająco!

Co tu dużo pisać? Kawy z Cafe Barrios po prostu trzeba spróbować, tym bardziej, że stoi za nią tak piękna historia miłości polsko-gwatemalskiem. Jeżeli więc wymagacie od swojej „małej czarnej” czegoś więcej, Cafe Barrios na pewno sprosta Waszym oczekiwaniom.

❤ Mili

Na śniadaniu w Justyna’s Secret Recipes

I pierwsza wspólna jesienna kawa odhaczona! Mimo, że nasz cel był inny, plany zostałe pokrzyżowane przez rozkopane ulice Warszawy (czytaj: niekończąca się rozbudowa metra). Ostatecznie zawędrowałyśmy do miejsca, na które od dawna miałyśmy ochotę, ale jakoś nigdy nie było nam po drodze.

Kawiarnia o tajemniczej nazwie – Justyna’s Secret Recipes, znajduje się w samym centrum Warszawy, przy ulicy Marszałkowskiej. Na samym początku naszą uwagę przyciągnęły otwarte witryny z kanapkami, sałatkami i musli, a nawet z owsianką na ciepło. Wszystko ładnie podane i z gwarancją świeżości. Do tego zaskakująco niskie ceny, jak na Warszawę.

Następnie przeszłyśmy do menu kawowego. Składa się ono z samych podstawowych kaw w jednym rozmiarze.Nauczone poprzednimi wpadkami wybrałyśmy bezpieczną, ukochaną latte. Zaskoczone obsługą w języku angielskim niepewnie skierowałyśmy się do miejsc przy oknie.

Wnętrze kawiarni od razu przypadło nam do gusti. Klasyczne połączenie bieli i brązu nadaje temu miejscu nowoczesny i lekki wygląd. Świeże kwiaty na stołach i duże okna sprawiły, że czas mijał nam bardzo przyjemnie. Choć kawiarnia ma do dyspozycji niewielki lokal, to sprawia wrażenie przestrzennnej i kameralnej jednocześnie.

Jeżeli chodzi o smak kawy to mamy pewien dylemat. Jedna latte była niemal idealna – kremowa, gładka pianka i niezbyt gorzka kawa. Druga natomiast nie do końca sprostała naszym oczekiwaniom – przegrzane mleko i zbyt gorzki posmak trochę nas rozczarowały. Miejmy nadzieję, że to jednorazowa wpadka.

Cały świat w jednej filiżance… ;)

Rozwiąznie tajemnicy sukcesu lokalu umieszczone jest na jednej ze ścian. Znajdziemy tam gwarancję, że wszystkie kanapki i sałatki przygotowywane są każdego dnia ze świeżych składników. Co ważne, produkty których nie sprzedadzą oddawane są fundacji wspierającej ludzi bezdomnych. Nic dodać, nic ująć. Zdecydowanie polecamy odwiedzić do miejsce.

Mili & Sara