Na gadce w „Gadce Szmatce”

Dzień zapowiadał się całkiem nieźle. Wyszło słońce, termometr wreszcie wskazywał dodatnią temperaturę… Nawet PKP nas tym razem nie zawiodło. Cel miałyśmy obrany i dzielnie ruszyłyśmy w poszukiwaniu numeru dwa na ulicy Pokornej w Warszawie. Z pozoru proste zadanie, okazało się  nie lada wyzwaniem, a dokładnie – obejściem na około wielkiego apartamentowca z mnóstwem pustych lokali. Już chciałyśmy spisać wyprawę na straty, gdy wyłoniła się przed nami tablica z propozycjami lunchy należąca do poszukiwanego lokalu. Zbawienny widok!!!

Ucieszone wkroczyłyśmy do Gadki Szmatki, kawiarnio-restauracji z ogromnym drzewem w środku i wiszącymi dwoma, hawajskimi hamakami. Wystrój robi wrażenie. Bardzo oryginalny pomysł, jednak warty dopracowania.

Miałyśmy ochotę na duże ciacho i kaloryczną Mochę, ale miejsce okazało się bardziej nastawione na lunche i drinki.

Postawione pod ścianą z powodu braku Mochi, zamówiłyśmy tradycyjną Latte, ciasto marchewkowe i i ciasteczko żurawinowe. Desery niestety nas rozczarowały – ich wybór był co najmniej ubogi… do świeżości też możnaby się przyczepić.

Za to kawa uratowała sytuację. Była smaczna, nie za mocna i kremowa, z estetycznym wzorkiem :)

Nie udało nam się pozostać „in cognito” :P , bo pan barista od razu rozpoznał w nas blogerki… no cóż, duża lufa w aparacie robi jednak swoje. :D

 

Podsumowując – „Gadka Szmatka” nie jest typową kawiarnią z ladą przepełnioną ciastami do wyboru i smakowymi kawami w menu. To raczej dobre miejsce na lunch, kawa jest tu raczej smacznym bonusem.

Mili & Sara