Majowa rozpusta z kawą Bazzara

Ja to mam szczęście! Co pewien czas mam możliwość przetestowania nowej kawy i opisania Wam tutaj swoich wrażeń. Dla prawdziwego kawosza to istna przyjemność! Tym razem sklep KONESSO, z  którym zawsze chętnie współpracuję, zaproponował mi wypróbowanie dwóch rodzajów kaw z rodziny BAZZARA. Pochmurny majowy weekend zdecydowane sprzyjał delektowaniu się kawą, co też z chęcią uczyniłam :)

Na pierwszy ogień poszła Bazzara Aromamore – mieszanka ziaren arabiki (70%) pochodzących z Ameryki Środkowej i Południowej oraz indonezyjskiej robusty (30%). To właśnie dodatek ziaren robusty zapewnia kawie Bazzara Aromamore lekko kwaskowaty, orzeźwiający owocowy posmak. To kawa średnio palona, z wyczuwalnym aromatem kakao oraz posmakiem karmelu. Idealnie nadaje się do przygotowania espresso, ale mi smakowała również z dodatkiem mleka.

Drugą propozycją była Bazzara Dodicigrancru – mieszanka 12 odmian najlepszych ziaren arabiki na świecie m.in. Jamaica Blue Mountain (5%). To również kawa średnio palona, ale o intensywnym kwiatowym aromacie. Wyczujemy w niej nuty migdałów, rumu oraz liści tytoniu. Jej smak jest delikatny, lekko korzenny. Niska kwasowość sprawia, że idealnie komponuje się z mlekiem. To zdecydowanie moja faworytka!

W ofercie sklepu KONESSO znajdziecie jeszcze kilka innych mieszanek kaw z rodziny Bazzara. Przez cały maj obowiązuje 10% zniżki na te właśnie kawy – wystarczy przy zamawianiu wpisać kod MAJOWABAZZARA. Warto skorzystać i znaleźć swoją ulubioną :)

♥ Mili

Niech kawa będzie z Tobą!

Znacie to uczucie, kiedy po kilku godzinach pracy przy komputerze głowa zaczyna Wam niepokojąco ciążyć, powieki same opadają, a koleżanka mówiąca do Was zza biurka naprzeciwko przypomina już tylko niemy obraz? Chyba każdy z nas tego doświadczył – szczęściarze tylko raz, pechowcy kilka razy w ciągu każdego dnia… Z pomocą przychodzi wtedy oczywiście KAWA. Już sama przechadzka do firmowej kuchni potrafi wprowadzić odrobinę radości do życia, a co dopiero zapach pysznej, świeżo zaparzonej dawki kofeiny.

Dlatego też jestem zdania, że dobra kawa to podstawa każdej szanującej się firmy. Bo umówmy się, kofeina = szczęście, a od szczęścia już całkiem niedaleko do wydajnej pracy (nie zawsze, ale wyjątki potwierdzają regułę;). Warto więc zainwestować w swoich pracowników lub przekonać do tego swojego szefa. A jeżeli jeszcze podsuniecie mu gotowy kawowy produkt, decyzja z pewnością będzie pozytywna. I tu przychodzę Wam z pomocą proponując kawę TRIEST marki Unicoffee.

Kawa TRIEST to unikalna mieszanka wyselekcjonowanych ziaren Arabiki pochodzących z Ameryki Południowej i Afryki. Nadaje się nie tylko do ekspresów ciśnieniowych i przelewowych, ale też sprawdza się w przygotowywaniu metodą bardziej tradycyjną np. w kawiarce. Świetnie smakuje jako esencjonalne i mocne espresso, ale posmakują w niej także wielbiciele kaw mlecznych. Jednym zdaniem -każdy biurowy śpioch będzie zadowolony.

Co może Was bardziej przekonać, niż zadowolenie malujące się na twarzach współpracowników? Chyba tylko piękny kawowo-czekoladowy aromat unoszący się w całym biurze po przygotowaniu tej kawy. Zachęcam Was więc do odwiedzenia strony KAWA TRIEST i kontaktu z producentem. Niech kawa będzie z Wami!

♥ Mili

Tommy Cafe – kawa na każdą porę dnia

Kobieta zmienną jest. Bywamy delikatne i słodkie, ale potrafimy też pokazać niezłego pazura. Nasze nastroje często odzwierciedlają się w codziennych wyborach, również tych związanych z kawą. Mam więc dla Was dziewczyny propozycje dwóch kaw od Tommy Cafe, które będą odpowiednie na każdą porę dnia i każdy humor (chopaki, Wam też na pewno zasmakują;).

Czasami zdarza się taki dzień (lub pora dnia – w moim przypadku poranek), kiedy czeka nas naprawdę dużo pracy, a my nie możemy zebrać się w sobie. Wtedy najczęściej sięgamy po kawę, która doda nam mocy i pobudzi do działania. Idealnie w tym przypadku sprawdzi się espresso przygotowane z kawy Indonezja Jawa Jampit od Tommy Cafe. To 100% arabica pochodząca ze wschodniej części Jawy. Ma przepiękny czekoladowy aromat, od którego od razu poprawia się humor. Wyczuwalne nuty cytrusów i lawendy dodają energii na cały dzień.

Są też takie dni, kiedy potrzebujemy wyciszenia i relaksu. Siadamy wtedy z filiżanką kawy i książką, opatulamy się ciepłym kocem i rozkoszujemy ciszą. Dopełnieniem takiej chwili jest aromat malin, adwokatu i słodkiej śmietanki, który unosi się w powietrzu po zaparzeniu kawy Amore Mio. Można by powiedzieć „love is in the air”… Przepiękne opakowanie Amore Mio sprawia, że będzie idealnym prezentem dla ukochanej osoby (albo dla nas samych – bo czasami warto zrobić sobie taką małą przyjemność)

Tommy Cafe posiada w swoim asortymencie jeszcze dużo innych wspaniałych kaw. Zachęcam Was do przejrzenia KATALOGU i znalezienia swojego smaku. Naprawdę warto :)

♥ Mili

Kawa w kolorze nieba

Tak, tak, dobrze widzicie. Kawa w kolorze przepięknego błękitu pojawiła się w ofercie jednej z wegańskich kawiarnii Matcha Mylkbar w Melbourne w Australii (też macie wrażenie, że Australijczycy cierpią na nadmiar pomysłów? ;). Na początku nie wzbudzała większego zainteresowania, aż do czasu, kiedy jej zdjęcia nie zaczęły ukazywać się na znanych portalach społecznościowych. Tak rozpoczęło się prawdziwe szaleństwo i teraz każdy chce jej spróbować. Podobno kawiarnia przeżywa prawdziwe oblężenie i nawet nieanglojęzyczni turyści przychodzą tam z telefonem w ręku, pokazując zdjęcie sławnej kawy i w ten sposób składając zamówienie.

Ale, ale… Co jest magicznym składnikiem, który nadaje kawie taki piękny kolor? Na myśl od razu przychodzi mi okropna chemiczna mieszanka. Otóż nie! Kawa nabiera tej pięknej barwy dzięki dodatkowi pudru z alg, który jest całkowicie naturalny.Dodatkowo kawę wzbogacono odrobiną soku z cytryny, imbiru i mleczka kokosowego. Brzmi pysznie! Właściciel kawiarni twierdzi, że dla wielu osób smak błękitnej kawy przywodzi na myśl gumę balonową. Podobno to mieszanka kwasowości i słodyczy jednocześnie.

Pozostaje nam tylko czekać, aż któraś z polskich kawiarni zdecyduje się powtórzyć ten przepis :)

♥ Mili

Gdzie kupić dobrą kawę?

Ostatnio miałam okazję odstawić na chwilę swoich kawowych ulubieńców i spróbować czegoś nowego. Wszystko za sprawą sklepu Przyjaciele Kawy, który zaopatrzył mnie w duuużą paczkę kawy Redbeans Espresso. Mogłam więc do woli testować smak i aromat, a teraz wszystko Wam dokładnie opiszę ;)

Kawa Redbeans Espresso to 100% Arabica pochodząca z Australii. Przyznam, że nie miałam jeszcze okazji próbować kawy z tej części świata. Jest bardzo delikatna i ma przyjemny słodkawy zapach. Wyróżnia się małą kwasowością i silnym owocowym aromatem. Ziarna tej kawy są zbierane ręcznie, a następnie suszone na słońcu i palone. Na myśl przychodzą mi już tylko sielskie australijskie krajobrazy, więc pora na degustację!

Owocowy aromat kawy Redbeans skusił mnie do próby zaparzenia jej na dwa sposoby: zimno i gorąco. O cold brew pisałam już TUTAJ, więc zgodnie z wytycznymi przystąpiłam do działania. Wyszedł pyszny, orzeźwiający napój, który mogłabym pić nawet bez dodatku mleka (chociaż oczywiście odrobinę go dodałam;). Drugi, tradycyjny sposób parzenia, również nie zawiódł. Delikatna i aromatyczna kawa idealnie komponowała się z dodatkiem ciasta.

Jak zwykle zachęcam Was więc do próbowania nowych kaw i poszukiwania swoich ulubionych smaków. Różnorodność przyprawia o zawrót głowy, ale zapewniam, że warto.

♥ Mili

Kawa w rożku

To nowy kawowy hit w mediach społecznościowych. Hashtag #coffeeinacone bije rekordy popularności i wzbudza przy tym równie wiele emocji. O co chodzi? :)

Kawa podawana w różku do lodów święci tryumfy popularności w Australii, Singapurze czy RPA. Do Polski ta moda jeszcze nie przywędrowała, ale kto wie… Jeżeli kochacie kawę bardziej niż lody, ten foodtrend jest dokładnie dla Was. Mam małe wątpliwości co do jego funkcjonalności, ale moda jak to moda, bywa wręcz absurdalnie niefunkcjonalna.

W żadnej ze znanych mi kawiarni nie spotkałam się z tym sposobem podawania kawy. Nie wykluczam jednak, że ten trend przywędruje i do nas. Co nim myślicie? :)

♥ Mili

Kawowe orzeźwienie z colą i limonką

Jak znosicie pierwsze upały? Macie już dość czy wręcz przeciwnie? :) Ja zaliczam się do osób, które zdecydowanie kochają wysokie temperatury, więc ciągle czuję niedosyt. Znam też kilka dobrych sposobów na ochłodzenie, które pomagają mi przetrwać takie letnie dni. Kiedy o gorącej kawie nie może być już mowy polecam Wam przygotowanie orzeźwiającego napoju z kawą, colą i limonką. Inspiracja pochodzi z kawiarni Labour Cafe Deli & co-working, którą odwiedziłam podczas ostatniego Kawa Festival. To właśnie tam po raz pierwszy spróbowałam tego cuda i postanowiłam przygotować je samodzielnie w domu. Chociaż połączenie kawy i coli może odrobinę przerażać to zapewniam Was, że raz spróbujecie i pokochacie ten smak!

Potrzebne składniki (na 2 szklanki):

300 ml kawy (schłodzonej)

250 ml zimnej coli

1 limonka

garść świeżej mięty

kostki lodu

opcjonalnie: cukier trzcinowy

Przygotowanie:

Zaparzamy kawę i pozostawiamy ją do ostygnięcia, a następnie schładzamy w lodówce. Na dno szklanek wrzucamy po kilka listków świeżej mięty oraz po dwie wyciśnięte ćwiartki limonek. Dodajemy sporą ilość kostek lodu i zalewamy kawą oraz colą.

Dla mnie cola jest wystarczająco słodka, ale jeżeli lubimy sobie „pocukrzyć” możemy osłodzić całość drobnym cukrem trzcinowym :)

♥ Mili

 

Świąteczna kawa pachnąca pomarańczami

Święta tuż tuż, ale wciąż jakoś ciężko mi wprowadzić się w ten magiczny nastrój. W tym roku nie pomaga nawet Micheal Buble i jego „I’m dreaming of a white Christmas….”. Cały czas szukam czegoś, co zastąpi mi śnieg i wprowadzi w domu atmosferę Bożego Nardzonia. Chyba najbardziej z tym błogim czasem kojarzy mi się zapach pomarańczy i cynamonu, więc postanowiłam przygotować syrop, który w każdą wypitą kawę tchnie odrobinę świątecznej magii…

Potrzebne składniki:

1/2 szklanki cukru

1/2 szklanki wody

sok z 1 pomarańczy

1 laska cynamonu

1 gwiazdka anyżu

bita śmietana i skórka z pomarańczy do dekoracji

Przygotowanie:

Wodę, cukier, sok z pomarańczy, cynamon i anyż umieszczamy w garnuszku. Gotujemy na wolnym ogniu przez ok. 20 min, aż syrop zgęstnieje. Odstawiamy do przestygnięcia. Wyjmujemy laskę cynamonu oraz anyż i przelewamy do buteleczki lub słoiczka. Podajemy z kawą. Dekorujemy bitą śmietaną i posypujemy startą skórką z pomarańczy.

Jeżeli zapach i smak tej kawy przybliży Was choćby o krok do atmosfery „białych Świąt”, to moją misję uznam za udaną :)

♥ Mili

Najlepszy prezent pod choinkę

Do Świąt pozostało już tylko kilkanaście dni. Mam nadzieję, że kupiliście już większość prezentów lub właśnie czekacie na kuriera. Jeżeli jednak zostawiliście wszystko na ostatnią chwilę i nie macie pomysłu, czym obdarować bliższych i dalszych przyjaciół oraz rodzinę to mam dla Was rozwiązanie. Może nie błysnę oryginalnością, ale czasami na najprostsze rozwiązania najtrudniej wpaść. Jeżeli macie pewność, że obdarowywana osoba nie ma uczulenia na kofeinę (dosłownie i w przenośni) to z powodzeniem możecie obdarować ją kawą. Ale uwaga, to nie powinna być kawa dostępna we wszystkich supermarketach. Sztuka tkwi w tym, aby wykazać się odrobiną pomysłu i znaleźć kawę, która nie tylko będzie smakowała, ale też pięknie wyglądała i na pewno wywoła radość na twarzy każdej osoby. Gdzie możecie takie kawy znaleźć? Zajrzyjcie na stronę SklepKawa.pl.

Po raz kolejny miałam okazję spróbować kawy, która znajduje się w asortymencie tego sklepu. Tym razem była to Diemme Oro, 100% Arabica pochodząca z Ameryki Środkowej i Południowej, Afryki oraz Azji.  Kawa smakuje bardzo dobrze zarówno sama, jak i z dodatkiem mleka, a do tego zapakowana jest w piękne srebrne opakowanie, które idealnie wpisuje się w świąteczny klimat. Możemy nabyć ją w dwóch pojemnościach : 0,25 kg (TUTAJ) i 1 kg (TUTAJ). Warto przedtem upewnić się, czy obdarowywana osoba jest w posiadaniu młynka do mielenia, gdyż kawa ta jest w postaci ziaren.

Do kompletu możemy również dobrać filiżanki z logo – znajdziecie je TUTAJ. Większe leniuszki na pewno ucieszą się z możliwości zakupienia gotowego zestawu prezentowego, których na stronie jest spory wybór. To duże ułatwienie, bo nie musimy już nawet poświęcać czasu na ozdobne pakowanie :) Jeżeli więc właśnie przypomnieliście sobie, że potrzebujecie jeszcze jednego prezentu, szybko składajcie zamówienie, tak by zdążyło dojść przed Świętami! :)

♥ Mili

Brzoskwiniowa kawa mrożona

Nie ma mowy! Nie wezmę do ust niczego, co swoją temperaturą przekracza 0°C… Nawet, jeżeli jest to moja ukochana kawa! Ostatnie upały dają się już chyba wszystkim mocno we znaki, więc na ratunek przychodzi jedynie kawa mrożona (whatever, cokolwiek mrożonego… ). Żeby nie było nudno, trzeba sobie życie urozmaić i ja właśnie eksperymentuje z zimnymi kawami. Tak, jak wspomniałam we wcześniejszym wpisie, w moim ogródku trwa sezon na brzoskwinie, dlaczego by więc nie spróbować? ;)

Potrzebne składniki:

3-4 dojrzałe brzoskwinie

1 łyżka miodu

kilka gałek lodów waniliowych

200-250 ml kawy

Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania brzoskwiniowych  kostek lodu. Owoce miksujemy na gładki mus i zamrażamy w foremce do kostek lodu. Następnie zaparzamy dobrą, mocną kawę, słodzimy miodem i pozostawiamy do ostygnięcia. Do zimnej kawy wrzucamy kilka brzoskwiniowych kostek lodu i kilka gałek lodów waniliowych. Przed wypiciem mieszamy.

Idealnie schłodzona kawa potrafi zdziałać cuda…. ;)

Buziaki,

♥ Mili