Kawa z syropem i konfiturą figową

Przyszła w końcu pora na kolejne kawowe inspiracje. Założyłam sobie, że przynajmniej raz w miesiącu podzielę się z Wami nowym przepisem, ale niestety łatwiej obiecać, niż wykonać. I to nie dlatego, że brak mi inspiracji czy pomysłów, a po prostu z braku czasu. Bo nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale kawa jest dość trudnym obiektem fotografowania. O ile ciasta i ciasteczka można przygotować i upiec wcześniej, a sfotografować w dogodnej chwili (najlepiej o poranku, w słoneczny dzień), to kawa wymaga szybkiej i sprawnej fotograficznej ręki. Przeżyłam to już nie raz… Rozpływająca się bita śmietana, znikająca w mgnieniu oka mleczna pianka i rozpuszczająca się na niej, skrzętnie przygotowana wcześniej, posypka… KOSZMAR! Z czasem nauczyłam się oczywiście aranżować całą scenografię tak, by czekała już w gotowości na „królową-kawę”, a następnie, oczywiście wcześniej już odpowiednio ustawionym aparatem, pstrykać tak szybko, jak tylko starczy mi refleksu ;D Pomaga, chociaż żeby osiągnąć idealny efekt brakuje mi jeszcze wiele wprawy. W każdym razie dziś jest TEN dzień. Udało mi się uchwycić na zdjęciach kawę z domowym syropem figowym! Enjoy ;)

Potrzebne składniki:

200 g suszonych fig

skórka i sok z połowy cytryny

1,5 szklanki wody

1/2 szklanki cukru

Przygotowanie:

Figi kroimy na dość drobne kawałki. Wrzucamy do garnka i dodajemy pozostałe składniki. Stawiamy na małym ogniu i gotujemy ok. 2 godzin, aż figi zupełnie się rozpadną. Jeżeli w tym czasie woda za bardzo odparuje dolewamy jeszcze pół szklanki. Odstawiamy do przestygnięcia. Odcedzamy powstały syrop używając drobnego sitka. Pozostałą masę blendujemy na gładką konfiturę. Syrop i konfiturę przechowujemy w lodówce.

Z tej ilości fig uzyskamy niewielką ilość syropu. Za to otrzymamy „produkt poboczny”, czyli przepyszną konfiturę. Z dodatkiem świeżych bułeczek wszystko będzie smakować genialnie, obiecuję ;)

♥ Mili

Moda na kawę

Pewnie większość z Was zauważyło już dawno, że papierowy kubek, a w nim ulubiona kawa, stały się obowiązkowym dodatkiem każdej szanującej się „fashion victim”. Zwłaszcza w dużych miastach łatwo zaobserwować panie (i panów również) przedzierających się przez betonową dżunglę ściskając w ręku ulubiony napój w jednorazowym naczyniu (najlepiej z wyraźnym logo najbardziej znanego kawowego potentata). Nic nowego – przywykłam, a i sama czasami należę do tego grona „wędrownych kawoszy”. Może nie wiecie jednak, że rekordy popularności bije ostatnio pewien instagramowy profil, na który sama z chęcią zaglądam.

@coffeenclothes to konto, które łączy w sobie miłość do mody i kawy – dla mnie idealnie! Cała sprawa rozchodzi się o to, żeby na jednym zdjęciu uchwycić zarówno nasz aktualny strój, jak i ulubioną kawę oraz oznaczyć hashtagiem #coffeenclothes. Administratorzy wybierają najlepsze fotografie i zamieszczają je potem na profilu. Nie mam pojęcia, co takiego jest w tych zdjęciach, ale naprawdę miło się je ogląda. Zachęcam Was więc do obserwowania, a może nawet sami pokusicie się o jakieś zdjęcie? ;)

Magazyn Harper’s Bazaar poszedł o krok dalej  i na podstawie zamieszczanych na profilu @coffeenclothes zdjęć stwierdził, że wybór rodzaju kawy często idzie w parze z konkretnym stylem ubierania się. Sprawdźcie, czy zgadzacie się z ich opinią:

Americano – Minimialistka

To najczęściej dziewczyna z dużego miasta lub mieszkanka przedmieść. Zawsze stara się wyglądać schludnie i elegancko, dlatego najczęściej wybiera ubrania w neutralnych kolorach. Zna też magiczną moc łączenia czerni z bielą. Daleko jej do modowych szaleństw, co widać zarówno w zawartości jej szafy, jak i filiżanki z kawą.

Latte – Rozważna i romantyczna

Jej styl można określić dwoma słowami – swobodnie i elegancko. Uwielbia naturalne tkaniny, a w jej szafie nie brakuje klasycznych koszul, delikatnych swetrów i najlepszych dżinsów. W poszukiwaniu modowych inspiracji często przegląda blogi i magazyny, przede wszystkim zwracając uwagę na stroje, które łączą w sobie styl i wygodę – zupełnie, jak jej ulubiona kawa latte.

Espresso – Odważna

Nie boi się pokazywać swojej silnej osobowości, zarówno poprzez strój, jak i wybór kawy. Przywiązuje dużą wagę do szczegółów, a w jej szafie najwięcej miejsca zajmują niesztampowe akcesoria. Pijąc espresso pokazuje, że nie warto z nią zadzierać, a jej styl ubierania tylko to potwierdza.

Mrożona kawa – Trendsetterka

Śledzi wszystkie najnowsze modowe nowinki i traktuje je bardzo poważnie. Bierze udział w pokazach mody i zawsze stara się mieć w swojej szafie coś od znanego projektanta. Uważa, że klasyka jest nudna i inwestuje tylko w najlepsze ubrania i dodatki.

Cappuccino – Klasyczna

Uwielbia ubierać się klasycznie, ale wytwornie. Zazwyczaj można spotkać ją w nieśmiertelnym kamelowym trenczu, ale lubi też założyć oryginalne płaszcze odziedziczone po babci. Jej szafa wypełniona jest ubraniami w ponadczasowych krojach i kolorach, które nigdy jej się nie nudzą.

Latte Art – Artystka

Zamówiony przez nią napój musi pasować do idealnie dobranych, strategicznie wyselekcjonowanych akcesoriów. Najlepiej, gdyby wzorek na kawie korespondował z uwielbianymi przez nią pierścionkami  i dużymi okularami, a całość tworzyła perfekcyjny instagramowy obrazek. Tylko wtedy picie kawy ma dla niej sens ;)

Zapraszam Was też do śledzenia mojego blogowego profilu na Instagramie – link po prawej. Mnie też wciągnęła moda na pstrykanie… ;)

♥ Mili

Jak pić mniej kawy i nie zwariować

Czujesz, że kawa już na Ciebie nie działa? Że pijesz jej coraz więcej, ale nie odczuwasz już zastrzyku energii, który kiedyś towarzyszył Ci po każdej filiżance? Jest na to rada, a nawet cztery!

1. Odczekaj przynajmniej 15 minut po przebudzeniu, zanim sięgniesz po kawę – to naturalne, że zaraz po pobudce nasz organizm wykazuje chęć dalszego snu, dlatego jeżeli w tym czasie sięgniemy po kofeinę spożyjemy ją w większych ilościach, niż naprawdę potrzebujemy;

2. Zrób przynajmniej 1,5 godziny przerwy pomiędzy kolejnymi filiżankami kawy – wielu ludzi po spożyciu kawy nie odczuwa żadnej różnicy, dlatego w krótkim czasie sięgają po kolejną i dopiero wtedy czują się bardziej pobudzeni; ten wzrost energii nie jest jednak skutkiem drugiej filiżanki kawy; a to dlatego, że kofeina zaczyna działać dopiero po około pół godziny od spożycia i pobudzenie które odczuwamy jest skutkiem pierwszej filiżanki… wypicie drugiej było właściwie zbędne;

3. Nie pij kawy w nadmiernych ilościach – 200mg kofeiny, czyli tyle ile znajduje się w mniej więcej 300 ml kawy, wystarcza większości ludzi wydajnie funkcjonować przez ok. 2 godziny, a nawet dłużej w zależności od spożywanych pokarmów i ilości snu, które dostarczyliśmy naszemu organizmowi; jeżeli w ciągu tego czasu przyjmiemy więcej, niż 200mg kofeiny to jej pobudzające działanie stanie się słabsze, a wzrośnie prawdopodobieństwo naszego rozdrażnienia i poddenerwowania;

4. Pij kawę wtedy, kiedy tego potrzebujesz – kiedy jesz lub pijesz coś zawsze o tej samej porze dnia Twój mózg zaczyna się do tego przyzwyczajać i przewidywać to z wyprzedzeniem, dlatego gdy codziennie o tej samej godzinie wypijamy ulubioną kawę, z czasem przestajemy odczuwać pożądane pobudzenie; to także oznacza, że z czasem potrzebujemy coraz większej ilości kofeiny, żeby odczuć wzrost energii; kofeina działa najlepiej, kiedy nasz mózg się jej nie spodziewa – wtedy pozwala nam lepiej się skoncentrować, a nawet może poprawić naszą zdolność zapamiętywania;

I co o tym myślicie? Ja dzielnie trwam przy swoim postanowieniu wypijania max. 2 kaw dziennie. Nie mogę się jednak odzwyczaić od małej filiżanki zaraz po przebudzeniu. Odczekanie, nawet 15 minut, zwłaszcza w pracujący dzień, wydaje mi się koszmarem… Ale kto wie, może nie taki diabeł straszny… ;)

♥ Mili

źródło:


http://www.harpersbazaar.com/beauty/health/a10745/coffee-drinking-tips/

10 sposobów na wykorzystanie niewypitej kawy

Kawa to nasz ukochany napój. Płynne złoto, bez którego trudno wyobrazić sobie kolejny dzień. Czasami bywa jednak tak, że przecenimy swoje możliwości. Kubek świeżo zaparzonego naparu okazał się zbyt duży (REALLY?!) albo zapomnieliśmy o bożym świecie i cały dzbanek jest już zimny jak lód…. Szkoda by było wyrzucać i marnować tyle dobra, zwłaszcza, jeżeli dbamy o jego jakość i niemało za to płacimy. Mam więc dla Was kilka pomysłów na to, żeby nie wylewać niewypitej kawy :)

1. Kawowe kostki lodu – to chyba mój ulubiony sposób, szczególnie latem; dokładny sposób przygotowania znajdziecie TUTAJ

2. Gorąca czekolada – wystarczy użyć resztek kawy zamiast wody lub mleka i mamy czekoladę o kawowym aromacie – uwaga! dla prawdziwych kawoszy :)

3. Sos – kawa doskonale wzbogaci smak waszych sosów, zup czy innych potraw – to sprawdzony trik wykorzystywany przez największych szefów kuchni

4. Nawóz – podlej kawą swoje kwiatki, a na pewno Ci za to podziękują :)

5. Stylizowany papier – przy pomocy kawy możemy w łatwy sposób „zafarbować” kartki papieru tak, by wyglądały na odrobinę nadgryzione przez czas; wystarczy pomalować je kawą kilkukrotnie, pozostawiając do wyschnięcia po każdej warstwie

6. Słodkie wypieki – podczas przygotowywania ulubionych ciast i ciasteczek możemy użyć kawy, zamiast wody lub mleka; uzyskają pyszny kawowy aromat i będą idealnym dodatkiem do naszego ulubionego napoju

7. Przyciemnienie włosów  – kawa świetnie sprawdzi się również w roli delikatnej farby do włosów; może nie zmieni blondynki w brunetkę, ale wydobędzie z brązowych włosów ich piękną barwę i nada głębi kolorowi

8. Odżywienie włosów  – z pozostałości niewypitej kawy możemy też zrobić naturalną płukankę dla naszych włosów, która odżywi je i nada im naturalnego blasku

9. Farbowany materiał – tak jak włosów, za pomocą kawy możemy również zmienić kolor innych materiałów, zanurzając je w gorącej, mocnej kawie

10. Niwelator nieprzyjemnych zapachów – podobno wystarczy wrzucić kilka kawowych kostek lodu do kosza na śmieci i wszystkie nieprzyjemne zapachy znikną; ten efekt uzyskamy też wylewając pozostałości naszej kawy na przydomowy kompost;

Mam nadzieję, że już nigdy więcej nie wylejecie ani kropli kawy. Jest bardzo cenna! ;)

♥ Mili

źródło:


http://lovelovething.com/16-leftover-coffee-uses/

Lawendowa latte z syropem klonowym

Coraz dłuższe i cieplejsze dni zobowiązują, dlatego na wiosnę postanowiłam odrobinę poeksperymentować i przygotować aromatyczną kawę z dodatkiem… KWIATÓW! Tak, tak… dobrze widzicie. Na pierwszy ogień poszła lawenda (tylko ją udało mi się od ręki dostać w pobliskim sklepie zielarskim), ale w planach mam również inne znane roślinki ;)

Lawenda nadaje kawie cudownego, kwiatowego aromatu, który działa uspokajająco i łagodzi napięcia nerwowe. Napar z lawendy łagodzi również dolegliwości pokarmowe i wspomaga układ trawienny. Nie pozostało Wam więc nic innego, jak zaopatrzyć się w odrobinę tego suszonego kwiatu, a potem delektować pyszną kawą z jego dodatkiem ;)

Potrzebne składniki (na 1 porcję):

50 ml mocnej kawy

200 ml mleka

1 łyżeczka suszonej lawendy

syrop klonowy (do smaku)

Przygotowanie:

Mleko wlewamy do garnuszka, dodajemy suszoną lawendę i podgrzewamy na wolnym ogniu. Kiedy będzie już mocno ciepłe (ok. 70 stopni Celsjusza) odcedzamy kwiaty, a mleko spieniamy. Na dno szklanki wlewamy syrop klonowy (ja użyłam 1 łyżki syropu). Następnie dopełniamy kawą i uzupełniamy spienionym mlekiem. Przed wypiciem mieszamy.

♥ Mili

Tropical Latte, czyli kawa z daktylami

Oj, dawno nie pojawił się na blogu żaden przepis na kawę… Na szczęście w końcu zebrałam się w sobie i udało mi się przygotować dla Was kolejną kawową inspirację. Daktyle i banany to połączenie iście tropikalne, baaaardzo słodkie i pewnie dość kaloryczne. W smaku i konsystencji całość przypomina natomiast kawowe smoothie i na pewno będzie ciekawą odskocznią od tradycyjnej porannej latte. Spróbujcie i dajcie znać, czy jesteście na TAK ;)

Potrzebne składniki (na 1 porcję):

8 suszonych daktyli

1/2 banana

2 łyżki wody

50 ml mocnej kawy

200 ml mleka

cynamon

Przygotowanie:

Daktyle i banana siekamy na drobne kawałki, a następnie blendujemy razem z dodatkiem wody na gładką, puszystą masę. Następnie zaparzamy kawę i spieniamy ciepłe mleko. Na dno szklanki wykładamy daktylowo-bananowy krem, dopełniamy kawą i mlekiem, posypujemy cynamonem. Przed wypiciem dokładnie mieszamy.

♥ Mili

Dlaczego warto wypić kawę przed treningiem

              Napój, który wpłynie na efektywność Twojego treningu wcale nie musi być sztucznym „energetykiem” o fluorescencyjnym kolorze, a jedyne co musisz zrobić, to wyskoczyć do ulubionej kawiarni i zamówić ukochaną kawę (niestety bez mleka, śmietany i cukru;).

Otóż naukowcy stwierdzili, że kawa wypita przed wysiłkiem fizycznym nie tylko dodaje nam energii, ale też gwarantuje kilka bonusów, które ten trening ułatwią. Oto 5 powodów, dla których warto „wspomóc” się kawą, zamiast popularnym napojem energetycznym:

1. Przyspiesza spalanie tłuszczu

Chyba najlepszy dowód na to, że warto przed treningiem wypić filiżankę kawę. Po pierwsze kofeina usprawnia nasz metabolizm, co powoduje spalanie większej ilości kalorii w ciągu treningu. Po drugie kawa sprawia, że komórki tłuszczowe są wykorzystywane jako źródło energii jako pierwsze, przed cukrami. Kofeina powoduje też, że mniej odczuwamy głód, więc ogólnie mniej jemy.

2. Zwiększa wydolność organizmu

Już kilka przeprowadzonych badań wskazało pozytywny związek pomiędzy kofeiną a lepszymi wynikami w sporcie. Raport opublikowany w gazecie Sports Medicine wskazuje, że sportowcy, którzy dostarczyli organizmowi kofeiny przed wysiłkiem fizycznym mogli ćwiczyć dłużej i bardziej efektywnie. Może więc kawa to dobry sposób, żeby poprawić swoje sportowe wyniki?

3. Poprawia koncentrację

Poza tym, że kawa daje nam energetycznego „kopa”, pomaga też lepiej się skupić i skoncentrować. Dzięki temu nasz trening będzie bardziej efektywny i szybciej przyniesie zamierzone efekty.

4. Zmniejsza ból mięśni

Badacze z Uniwersytetu Illinois wykazali, że osoby, który spożyły kawę przez podjętym wysiłkiem fizycznym odczuwały mniejszy ból w mięśniach, niż ich „bezkofeinowi” koledzy. Dzięki temu byli w stanie zrobić większą ilość powtórzeń danego ćwiczenia lub biec dłużej i szybciej.

5. Zapobiega chorobom

Kawa zawiera dużo antyoksydantów, które zapobiegają rozwojowi szkodliwych wolnych rodników. Według badań z 2011 roku spożycie kawy może chronić nas przed wieloma chorobami np. cukrzycą, Parkinsonem, a nawet rakiem.

Czuje się przekonani? Rozpoczniecie jutro swój trening od wypicia dobrej kawy? Ja chyba spróbuję. W końcu nie powinno zaszkodzić ;)

♥ Mili

źródło: http://www.mensfitness.com/nutrition/what-to-drink/crush-your-workouts-coffee/slide/4

Serniczkowa latte

Wśród zbioru przepisów na kawy inspirowane ciastami brakowało mi jeszcze smaku sernika. Serniki uwielbiam pod każdą postacią (byle bez rodzynek), więc kawa serniczkowa była smakowym pewniakiem. Kilka machnięć łyżką i wyczarowałam przepyszny napój: kawa i deser w jednym!

Potrzebne składniki:

50 ml śmietany 30%

3 łyżki mascarpone

3 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią

1 łyżka pokruszonych ciasteczek

200 ml mocnej kawy

Przygotowanie:

Śmietanę ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy cukier z wanilią. Wszystko łączymy z serkiem mascarpone i dokładnie mieszamy (można przy pomocy miksera). Na koniec wrzucamy pokruszone ciasteczka i jeszcze raz delikatnie mieszamy (ale już przy pomocy łyżki).

Do szklanki wlewamy mocną kawę, a następnie dokładamy ok. 3 łyżek kremu sernikowego. Przed wypiciem mieszamy.

Kremu wystarczy na przygotowanie dwóch serniczkowych kaw. Po roztopieniu stworzy baaardzo smakowitą piankę ;)

♥ Mili

Hello December! – kasztanowa latte

W końcu nastał tak długo wyczekiwany grudzień! Mogę ze spokojem sumienia podkręcić głośność słuchając Michaela Bubble, zawiesić w oknach lampki i zacząć planować świąteczne przepisy. Uwielbiam ten czas w roku… Oczekiwanie na kilka magicznych dni jest chyba największą przyjemnością, bo kiedy już nadejdą, miną w mgnieniu oka.

Dziś przygotował dla Was obiecaną latte z kasztanami. Udało mi się ostatnio dorwać kilogram tego przysmaku w supermarkecie. Podobno są najlepsze właśnie w listopadzie, grudniu i styczniu, więc to dobry moment na spróbowanie ich. A jeżeli nawet nie znajdziecie kasztanów na wagę, to na pewno uda Wam się kupić pure kasztanowe, które staje się już coraz popularniejsze w naszym w kraju. Przygotowując taką kasztanową kawę dla Waszych świątecznych gości, na pewno zaskoczycie ich ciekawym smakiem :)

Potrzebne składniki (na  1 kawę):

1 shot espresso lub 50 ml mocnej kawy

200 ml mleka

20 g białej czekolady

1 duża łyżka pure kasztanowego niesłodzonego

Przygotowanie:

Jeżeli kupicie gotowe pure kasztanowe, to pracy jest niewiele. Jeżeli natomiast uda się Wam dostać świeże kasztany, to musicie poddać je odpowiedniej obróbce. Ja skorzystałam z przepisu ze strony Doradca Smaku. Tak przygotowanie pure można przechowywać w lodówce kilka dni.

Białą czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej (w misce nad parującą wodą). Kiedy czekolada będzie już płynna dodajemy pure kasztanowe i dokładnie mieszamy, aż składniki się połączą. Taki „krem” wykładamy na dno szklanki. Dolewamy kawy oraz spienionego mleka. Gotowe! Przed wypiciem dokładnie mieszamy.

♥ Mili

W Świątecznym klimacie – marcepanowa latte

Z góry bardzo przepraszam wszystkich wrażliwszych czytelników bloga. Ja wiem, że to dopiero środek listopada, Boże Narodzenie za ponad miesiąc, a do tego nie widać nawet krzty śniegu na horyzoncie. Niestety dziś zwyciężyła we mnie, silnie hamowana do tej pory, miłość do Świąt. Zapach marcepanowej kawy rozchodzący się po całym domu wpłynął na mnie tak mocno, że  nawet pisząc tego posta słucham świątecznej płyty Michaela Bubble (sic!). Obiecuję jednak, że poza tym małym wyjątkiem, wstrzymam się przynajmniej do grudnia z zasypywaniem Was przepisami i zdjęciami w bożonarodzeniowym klimacie.

A ten mały wyjątek zrobię właśnie dla marcepanowej kawy, która jest tak pyszna i tak dobrze wpisuje się w zimowo/świąteczny nastrój, że po prostu musiałam sfotografować ją w takiej scenerii. Nie przepadam za marcepanem jako takim, ale  w postaci dodatku do różnych rzeczy sprawdza się doskonale. Pamiętam, że w zeszłe Święta razem z mamą przygotowałam pyszny warkocz drożdżowy z nadzieniem marcepanowym. Gotową masę marcepanową możemy z łatwością dostać teraz w sklepach (np. Lidl), więc zachęcam Was do przygotowania tej kawy. Jest pyszna! ;)

Potrzebne składniki (na 1 dużą kawę):

50 ml mocnej kawy lub 1 shot espresso

250 ml mleka

50 g marcepanu

kawałek białej czekolady

garść płatków migdałów

Przygotowanie:

Zaczynamy od uprażenia na patelni płatków migdałów, aż staną się złociste. Następnie na grubej tarce ścieramy kawałek czekolady. W rondelku podgrzewamy mleko razem z małymi kawałkami marcepanu i dokładnie mieszamy, aż marcepan połączy się z mlekiem. Do szklanki wlewamy kawę, a następnie dolewamy marcepanowego mleka. Możemy jeszcze dodać „czapeczkę” ze spienionego mleka. Dekorujemy prażonymi migdałami i posypujemy kawałkami białej czekolady. Gotowe!

♥ Mili