Wpadło w ucho

Czas na kolejną porcję utworów, które towarzyszą mi ostatnio każdego dnia. Pora jest wakacyjna, więc większość z nich powoduje, że nóżka sama wystukuje rytm, a czasami i chce się trochę tańczyć. Nie zabraknie też czegoś bardziej klimatycznego. Zresztą sami posłuchajcie! ;)

Kygo – Raging ft. Kodaline & Kygo, Labrinth – Fragile

Te dwa utwory to moi faworyci od Kygo. Pokochałam od pierwszej nuty, teksty, melodia, wszystko idealnie.

 

Dagny – Backbeat

Melodia sprawia, że od razu chce się tańczyć i śpiewać razem z Dagny. Młoda wokalistka ma duży potencjał.

 

MØ – Final Song

Koniecznie posłuchajcie! To moje pierwsze zetknięcie z tą wokalistką, ale już czuję, że nie ostatnie.

 

Stalking Gia – Second Nature

Coś do pobujania się.

 

Męskie Granie. 2016. Męskie Granie Orkiestra – Wataha

I na koniec polska perełka. Po „Elektrycznym” wydawało się, że już żaden utwór Męskiego Grania nie będzie mógł mu dorównać. A tutaj niespodzianka! Wakacje 2016 stoją pod znakiem tej piosenki. Kto może oprzeć się takiemu trio?

 

♥ Mili

 

Wpadło w ucho

Ostatni wpis tego typu pojawił się na blogu hm… prawie dokładnie rok temu! Trochę wstyd, bo przecież przez ten rok w ucho wpadło mi co najmniej kilkanaście całkiem przyzwoitych (a czasami nie;) kawałków. Ostatnio jednak muzyka towarzyszy mi wyjątkowo często, właściwie w każdej wolnej chwili mam słuchawki w uszach, więc powstanie tego wpisu jest całkiem uzasadnione. Uprzedzam, że moje aktualne hity wcale nie są aż tak aktualne, ale przecież liczy się to, że w ogóle udało mi się je odkryć ;) Enjoy ;)

Sam Feldt – Show Me Love (ft. Kimberly Anne)

Kawałek odkryty podczas jednej z letnich imprez, już zawsze będzie mi się kojarzył z beztroskimi, ciepłymi nocami w ulubionej Miłości.

 

WEKEED – Wild Child

Kolejny wakacyjny hit. Był czas, że nie mogłam przestać zapętlać tego kawałka… Uwielbiam!

 

Robin Schulz – Sugar (feat. Francesco Yates)

Robin Schultz jest ostatnio moim guru. Tak wiem, lepiej późno, niż później, ale cóż… I ten teledysk. Mistrzostwo ;)

 

Wet – Don’t Wanna Be Your Girl (Branchez Remix)

Ten remiks znalazł się na mojej playliście całkiem przypadkiem, ale od razu zauroczył i zadomowił się już na dobre.

 

Passion Pit – Carried Away

Kolejny szczęśliwy przypadek. Najpierw zauroczył mnie teledysk, a potem piosenka. Posłuchajcie również remiksu w wykonaniu genialnego Olivera Nelsona.

 

Calvin Harris – Sweet Nothing ft. Florence Welch

I na koniec czarująca Florence. Piosenka ma już swoje lata, ale właśnie teraz jest dla mnie bardzo ważna.

 

I jak? Wpadło Wam coś w ucho? :)

♥ Mili

Ed Sheeran – kawowa nuta

Zauważyłam, że jak do tej pory jesteśmy na bieżąco z tym, co czytamy, oglądamy, jemy i popijamy, ale jakoś całkowicie zapomniałyśmy o muzyce… a przecież bez niej kawa nie smakuje tak znakomicie :) Chociaż ten post nie będzie dotyczył muzyki czysto „kawowej”, jak poprzedni, to dzięki poszukiwaniu kofeinowych kawałków natrafiłam na ulubionego dziś przeze mnie wokalistę jakim jest Ed Sheeran.I do słuchania jego twórczości chciałabym Was dzisiaj przekonać.

Chociaż wszyscy znają go teraz i uwielbiają z powodu głośnego „I see fire”  , które również bardzo lubię, to byłam jego fanką już dużo wcześniej.

Zaczęło się właśnie od „Cold Coffee”, o którym już Wam kiedyś wspominałam. Do tej pory jest moim stałym numerem jeden na playliście.

Ale prócz tych dwóch utworów Ed ma na swoim koncie kilka moim zdaniem, zachwycających numerów. W dodatku tak kompletnych ze względu na tekst, muzykę i teledyski. A to się rzadko zdarza ;) To jeden z nielicznych wykonawców, których oglądam teledyski kilka razy pod rząd z pełnym zachwytem. Z resztą zobaczcie sami:

Czy ten z genialną rolą Rupert’a Grint’a:

I kolejny pomysłowy i rozwalający sposobem wykorzystania języka migowego:

A ten chodź prosty i można by stwierdzić, że nudny to ma coś w sobie, takiego że nie można oderwać wzroku, aż do końca… no i ten tekst:

Ten piękny, prosty i wzruszający, tak jak sama piosenka:

Chyba wymieniłam już wszystkie piosenki Ed’a, które słucham na okrągło. Są idealne na dobry i na gorszy humor, na każdą pogodę i zdecydowanie nie zatrzymujcie się na jednym hicie, ale przejrzyjcie czasem jego twórczość. Chłopak naprawdę ma talent i kilka cudnych utworów! :)

Sara

” Przecież w nazwie bloga jest love…” – zakochana niedziela

„Przecież w nazwie bloga jest love…”

Dokładnie taką odpowiedź otrzymałam od Mili, kiedy stwierdziłam, że ten post nie pasuje na naszego bloga ;) Ale skoro tak… w sumie faktycznie love to love:D

Więc jako, że dziś mamy taką smutną pogodę, postanowiłyśmy troszkę ubarwić Wasze niedzielne życie! Skoro już przygotowaliście sobie pyszniutką kawę i macie w domu jakieś słodkości do pochrupania, może by tak pozwolić sobie na malutką wycieczkę do świata idealnej miłości i marzeń ?

No a jaki jest najlepszy na to sposób, jeśli nie filmy, książki i opowiadania???

I muzyka oczywiście! Jest kilka utworów, które mogłabym Wam polecić, by wzbudzić ten zakochany nastrój;)) Na naszego facebook’a wstawiam ostatnie odkrycia jak np: One Direction – Little Things, oj te chłopaki wiedzą jak oczarować dziewczynę piosenką:D

Boyce Avenue – On My Way, ach tekst i teledysk…

Ale moim sercem od jakiegoś czasu zawładnęła piosenka Thousand Years – Christiny Perri i zainspirowała mnie do polecenia Wam takich miłosnych historii jak te poniżej:

 



ALE OSTRZEGAM! Nie dajcie się zwariować!:D Takie rzeczy nie zdarzają się na co dzień:( niestety………

Jednak dobrze czasem w piżamce obejrzeć jakieś barwne romansidło, spłakać się raz, a porządnie, zużyć wszystkie chusteczki w domu, a potem jakby nigdy nic wrócić do rzeczywistości.

A żeby słodkości i romantyzmu stało się zadość zamieszczę jeszcze scenkę, która może uszczypnąć serducho:

Weszła do ciemnego pokoju, zdjęła z siebie jesienny płaszczyk i niechlujnie rzuciła na łóżko. Odruchowo zapaliła światło i aż pisnęła, gdy zobaczyła, że na środku pokoju ktoś stoi. Strach szybko minął, gdy  dziewczyna zorientowała się, że nie jest to włamywacz ale On.

–        Co tu robisz?- była sparaliżowana jego obecnością. Nie tylko dlatego, że całkowicie ją zaskoczył. Ale  dlatego, że był w JEJ POKOJU. Miejscu, które odzwierciedla jej duszę, jest kryjówką jej wszystkich sekretów, tutaj gromadzi swoje myśli, przelewa uczucia w dźwięki. Czuła się całkowicie naga stojąc tu przed nim.

–        Włamałem się – powiedział lekko skrępowany. Postawą jednak zdawał się czuć tutaj całkiem swobodnie, jakby znał to miejsce jak własne. – koniec z kłamstwami…- dodał po chwili, głosem pełnym powagi i bólu. Brzmiało to bardzo oficjalnie, niczym  ważna przysięga. Czekał na jej reakcję.

–        Koniec z kłamstwami- powtórzyła jego słowa, tym samym przyjmując przysięgę i przebaczając mu. Tak naprawdę przebaczyła mu już dawno. Miała tylko nadzieję, że to on o niej zapomni, odejdzie, zniknie, a ona wtedy, będzie musiała pozbyć się tych wszystkich emocji jakie w niej rozbudził, nad którymi tak bardzo nie panowała.

Podeszła do niego niepewnym krokiem, powoli wyciągając prawą rękę

–        Przyjaciele? – spytała najpogodniej jak tylko umiała, starając się ukryć za swoim serdecznym uśmiechem uczucia, które przerażały nawet ją samą. Stali tak chwilę w bezruchu. Drżenie jej ręki zdradzało szalone bicie jej otumanionego miłością serca. Ten moment zdawał się trwać wiecznie, gdy nagle chłopak przeniósł wzrok z wyciągniętej dłoni dziewczyny na jej twarz. Odnalazł jej spojrzenie, w jego oczach ujrzała rozczarowanie i rozdarcie. Niespodziewanie pokój rozświetlił jego szelmowski uśmiech.

Nie ma mowy – odpowiedział, zdecydowanie ujmując jej twarz. Przez chwilę badał jej reakcję, by z satysfakcją namiętnie ją pocałować.

No to tak był film, muzyka, ahh to jeszcze książkę dla tych co kochają zakochanych!

Mnie oczarowała historia, no nie wspomnę już nawet o cudownym Londynie… ale moja miłość do tego miasta to już zupełnie oddzielna historia;)

Więc miłego zakochania!!!

-sara