Moje ulubione niedzielne śniadanie

Według duńskiej ideologii hygge, jednym z kluczy do osiągnięcia pełni szczęścia jest jedzenie. Ale nie byle jakie jedzenie. Muszą to być potrawy niewyszukane i mało skomplikowane, które przywołują w nas same dobre wspomnienia. Dla mnie synonimem szczęścia są długie i leniwe niedzielne poranki. Na śniadanie staram się wtedy przygotować coś pysznego, na co w tygodniu pracy zwykle brak mi czasu. Największą przyjemność sprawia mi wtedy smażona chałka podana z ulubionymi owocami, dżemem lub syropem klonowym. Kto raz jej spróbuje, już zawsze będzie chciał celebrować z nią swoje niedziele :)

Potrzebne składniki:

1 niewielka chałka

2 jajka

250 ml mleka

1 łyżka cukru brązowego

szczypta cynamonu

ulubione dodatki: owoce, dżem, biały ser, syrop klonowy, miód

do smażenia: masło lub olej kokosowy

Przygotowanie:

Jajka z cukrem i mlekiem roztrzepujemy razem w płaskim naczyniu. Dodajemy cynamon. Chałkę kroimy na grube plastry i zamaczamy z obu stron w jajecznej masie. Smażymy na rozgrzanym maśle lub oleju kokosowym, aż kromki będą złociste. Podajemy na ciepło z ulubionymi dodatkami.

♥ Mili

” Przecież w nazwie bloga jest love…” – zakochana niedziela

„Przecież w nazwie bloga jest love…”

Dokładnie taką odpowiedź otrzymałam od Mili, kiedy stwierdziłam, że ten post nie pasuje na naszego bloga ;) Ale skoro tak… w sumie faktycznie love to love:D

Więc jako, że dziś mamy taką smutną pogodę, postanowiłyśmy troszkę ubarwić Wasze niedzielne życie! Skoro już przygotowaliście sobie pyszniutką kawę i macie w domu jakieś słodkości do pochrupania, może by tak pozwolić sobie na malutką wycieczkę do świata idealnej miłości i marzeń ?

No a jaki jest najlepszy na to sposób, jeśli nie filmy, książki i opowiadania???

I muzyka oczywiście! Jest kilka utworów, które mogłabym Wam polecić, by wzbudzić ten zakochany nastrój;)) Na naszego facebook’a wstawiam ostatnie odkrycia jak np: One Direction – Little Things, oj te chłopaki wiedzą jak oczarować dziewczynę piosenką:D

Boyce Avenue – On My Way, ach tekst i teledysk…

Ale moim sercem od jakiegoś czasu zawładnęła piosenka Thousand Years – Christiny Perri i zainspirowała mnie do polecenia Wam takich miłosnych historii jak te poniżej:

 



ALE OSTRZEGAM! Nie dajcie się zwariować!:D Takie rzeczy nie zdarzają się na co dzień:( niestety………

Jednak dobrze czasem w piżamce obejrzeć jakieś barwne romansidło, spłakać się raz, a porządnie, zużyć wszystkie chusteczki w domu, a potem jakby nigdy nic wrócić do rzeczywistości.

A żeby słodkości i romantyzmu stało się zadość zamieszczę jeszcze scenkę, która może uszczypnąć serducho:

Weszła do ciemnego pokoju, zdjęła z siebie jesienny płaszczyk i niechlujnie rzuciła na łóżko. Odruchowo zapaliła światło i aż pisnęła, gdy zobaczyła, że na środku pokoju ktoś stoi. Strach szybko minął, gdy  dziewczyna zorientowała się, że nie jest to włamywacz ale On.

–        Co tu robisz?- była sparaliżowana jego obecnością. Nie tylko dlatego, że całkowicie ją zaskoczył. Ale  dlatego, że był w JEJ POKOJU. Miejscu, które odzwierciedla jej duszę, jest kryjówką jej wszystkich sekretów, tutaj gromadzi swoje myśli, przelewa uczucia w dźwięki. Czuła się całkowicie naga stojąc tu przed nim.

–        Włamałem się – powiedział lekko skrępowany. Postawą jednak zdawał się czuć tutaj całkiem swobodnie, jakby znał to miejsce jak własne. – koniec z kłamstwami…- dodał po chwili, głosem pełnym powagi i bólu. Brzmiało to bardzo oficjalnie, niczym  ważna przysięga. Czekał na jej reakcję.

–        Koniec z kłamstwami- powtórzyła jego słowa, tym samym przyjmując przysięgę i przebaczając mu. Tak naprawdę przebaczyła mu już dawno. Miała tylko nadzieję, że to on o niej zapomni, odejdzie, zniknie, a ona wtedy, będzie musiała pozbyć się tych wszystkich emocji jakie w niej rozbudził, nad którymi tak bardzo nie panowała.

Podeszła do niego niepewnym krokiem, powoli wyciągając prawą rękę

–        Przyjaciele? – spytała najpogodniej jak tylko umiała, starając się ukryć za swoim serdecznym uśmiechem uczucia, które przerażały nawet ją samą. Stali tak chwilę w bezruchu. Drżenie jej ręki zdradzało szalone bicie jej otumanionego miłością serca. Ten moment zdawał się trwać wiecznie, gdy nagle chłopak przeniósł wzrok z wyciągniętej dłoni dziewczyny na jej twarz. Odnalazł jej spojrzenie, w jego oczach ujrzała rozczarowanie i rozdarcie. Niespodziewanie pokój rozświetlił jego szelmowski uśmiech.

Nie ma mowy – odpowiedział, zdecydowanie ujmując jej twarz. Przez chwilę badał jej reakcję, by z satysfakcją namiętnie ją pocałować.

No to tak był film, muzyka, ahh to jeszcze książkę dla tych co kochają zakochanych!

Mnie oczarowała historia, no nie wspomnę już nawet o cudownym Londynie… ale moja miłość do tego miasta to już zupełnie oddzielna historia;)

Więc miłego zakochania!!!

-sara