Skąd czerpać inspiracje? – czyli strony, na które często zaglądam w poszukiwaniu przepisów.

Ostatni miesiąc był pełen obowiązków i zamieszania związanego z sesją, pracą i wieloma nieprzewidzianymi sprawami -  stąd moje duże braki w pisaniu na blogu. Dopiero dzisiaj mogłam trochę odetchnąć, choć na odpoczynek w pełnym tego słowa znaczeniu muszę jeszcze poczekać kilka dni. Tegoroczne wakacje mam już rozplanowane co do dnia :) i czuję się z tym wspaniale! Zapowiada się dużo wyjazdów, aktywnego spędzania czasu i co najważniejsze w gronie wspaniałych ludzi. Ale wystarczy o mnie – przejdźmy do tematu dzisiejszego posta. Postanowiłam pokazać Wam kilka stron, z których często czerpię inspiracje na desery i kawowe przysmaki.

Pierwszą stroną, którą wypróbowałam jako jedną z pierwszych jest  Kwestia Smaku. Strona jest pełna ciekawych przepisów nie tylko na desery, choć ja głównie sięgam po słodkości. Tutaj nie znajdziecie tradycyjnych wypieków, ale nowoczesną kuchnię, która zachwyca zarówno smakiem jak i wyglądem. Choć czasem zdarza się, że przepisy są zbytnio przekombinowane i naprawdę ciężko jest uzyskać zamierzony efekt. Są to jednak bardzo pojedyncze przypadki – polecam głównie ze względu na pyszne serniki i tarty.

Inną stroną, która zdobyła moje zaufanie jeśli chodzi o wypieki to Wielkie Żarcie. Nazwa śmieszy mnie do tej pory, ale można odnaleźć tutaj łatwe i sprawdzone przepisy na ciasteczka i babeczki. W większości wstawiane przez czytelników i użytkowników strony. Bardzo pomocne są komentarze oraz gwiazdki wystawiane pod każdą z receptur.

Ostatnim deserowym odkryciem stała się stronka Moje Wypieki. Te zdjęcia są tak apetyczne i piękne, że zawsze mam problem z podjęciem decyzji co do przepisu. Jak na razie wszystkie wykonywane stąd desery wychodziły wyśmienicie a torty mmm… no po prostu marzenie!

A skąd czerpać inspiracje dotyczące kaw? W większości staram się na swój sposób odtwarzać ulubione smaki, w końcu pracowałam w kawiarni ;) Ale czasem nie mam sił na eksperymenty i sięgam do strony Tchibo.pl. Przepisy przygotowane przez profesjonalnych baristów z idealnie wymierzonymi składnikami umożliwiają nam otrzymanie przesmacznych kaw. Szczególnie tych na gorąco!

Nowością jeśli chodzi o kawowe receptury jest znana z reklamy strona Baw się kawą – stworzona przez firmę Jacobs i polecana przez Anię Starmach. Strona mi się bardzo podoba, choć jest dla mnie wciąż nowa to naprawdę mnie pozytywnie zaskoczyła. W większości poświęcona kawowym przepisom, ale można na niej znaleźć coś z mrożonych napojów czy drinków na upalne lato, jakie właśnie się nam szykuje.

Stron i blogów, z których korzystam tworząc desery i napoje w domowym zaciszu jest na pewno więcej. Jednak chciałam Wam polecić te, które jak na razie są dla mnie najbardziej sprawdzone i godne polecenia :) Mam nadzieję, że zajrzycie na nie i tak jak ja stworzycie coś smacznego dla siebie i bliskich. Powodzenia! I miłego przeglądania :)

- Sara

Ed Sheeran – kawowa nuta

Zauważyłam, że jak do tej pory jesteśmy na bieżąco z tym, co czytamy, oglądamy, jemy i popijamy, ale jakoś całkowicie zapomniałyśmy o muzyce… a przecież bez niej kawa nie smakuje tak znakomicie :) Chociaż ten post nie będzie dotyczył muzyki czysto „kawowej”, jak poprzedni, to dzięki poszukiwaniu kofeinowych kawałków natrafiłam na ulubionego dziś przeze mnie wokalistę jakim jest Ed Sheeran.I do słuchania jego twórczości chciałabym Was dzisiaj przekonać.

Chociaż wszyscy znają go teraz i uwielbiają z powodu głośnego „I see fire”  , które również bardzo lubię, to byłam jego fanką już dużo wcześniej.

Zaczęło się właśnie od „Cold Coffee”, o którym już Wam kiedyś wspominałam. Do tej pory jest moim stałym numerem jeden na playliście.

Ale prócz tych dwóch utworów Ed ma na swoim koncie kilka moim zdaniem, zachwycających numerów. W dodatku tak kompletnych ze względu na tekst, muzykę i teledyski. A to się rzadko zdarza ;) To jeden z nielicznych wykonawców, których oglądam teledyski kilka razy pod rząd z pełnym zachwytem. Z resztą zobaczcie sami:

Czy ten z genialną rolą Rupert’a Grint’a:

I kolejny pomysłowy i rozwalający sposobem wykorzystania języka migowego:

A ten chodź prosty i można by stwierdzić, że nudny to ma coś w sobie, takiego że nie można oderwać wzroku, aż do końca… no i ten tekst:

Ten piękny, prosty i wzruszający, tak jak sama piosenka:

Chyba wymieniłam już wszystkie piosenki Ed’a, które słucham na okrągło. Są idealne na dobry i na gorszy humor, na każdą pogodę i zdecydowanie nie zatrzymujcie się na jednym hicie, ale przejrzyjcie czasem jego twórczość. Chłopak naprawdę ma talent i kilka cudnych utworów! :)

Sara

Facet (nie)potrzebny od zaraz – komedia romantyczna?

Dzisiaj z powodu nadmiaru słodkości, jakie serwowałyśmy Wam ostatnimi czasy w postach, postanowiłam wrócić do innego z moich ulubionych tematów -  filmów. A ponieważ  coraz milej zaskakują mnie polskie produkcje, postanowiłam polecić Wam coś z naszej rodzimej wideoteki.

„Facet (nie)potrzebny od zaraz” pojawił się w kinach na Walentynki. Jednak nazwanie go komedią romantyczną jest dość ryzykowne, biorąc pod uwagę nasze skojarzenia z typowym filmem tego gatunku. Zdecydowanie kierowałabym ten film do osób, które wciąż szukają swojej drugiej połówki :) Ale to za chwilkę. Zacznijmy od początku.

Ja wybrałam się na ten film, tylko i wyłącznie z powodu pojawienia się w postaci jednej z męskich ról Macieja Stuhra, którego po prostu uwielbiam :D Przyznać muszę, że nie tylko on spisał się aktorsko, bo cała obsada była naprawdę świetnie dobrana i dopracowana. Nawet główna bohaterka grana przez Katarzynę Maciąg, za którą do tej pory nie przepadałam, mile mnie zaskoczyła. Nie wspominając o doskonałej kreacji Joanny Kulig – przyjaciółki głównej bohaterki. A skoro już o niej mowa, to muszę dodać, że dużym atutem filmu jest muzyka! Dobór utworów, choć bardzo zaskakujący i momentami odważny, nadał fajny klimat. I tutaj muszę wspomnieć o piosence, która zagościła w moim sercu odkąd zobaczyłam zwiastun tej produkcji. Jest to utwór wykonywany właśnie przez Joanne Kulig – „Takiego Chłopaka”.

Oprócz tego w filmie fajnie zastosowano ilustracje i rysunki Agaty Dębickiej.

Teraz przejdźmy już do samego tematu filmu. Dziewczyna, której wybija już prawie 30-tka postanawia rozmówić się z przeszłością, w momencie, gdy jej kolejny związek z mężczyzną się rozpada. Dlatego za namową przyjaciółki spotka się ze swoimi byłymi, by sprawdzić czy nie przegapiła swojej wielkiej miłości. Chodź historia wydaje się nam znana i banalna, to film jest jednym wielkim zaskoczeniem. Pojawia się tutaj i motyw trochę fantastyczny lub raczej metaforyczny:P z uderzeniem pioruna. Później jest jeszcze ciekawiej, bo autorzy postawili na wiele udziwnień, które nadają prawdziwości temu filmowi. Główna bohaterka i jej przyjaciółka, są przeciętnymi kobietami, bez odlotowych ciuchów i idealnego make-up’u,  prócz tego zaskakująca postać ojca bohaterki ( w tej roli fenomenalny Globisz!), który jest ucieleśnieniem pokolenia uzależnionego od Twittera i Facebook’a.

Niespodziewanym elementem jest również wątek dość dramatyczny dotyczący jednego z byłych chłopaków. Ale chyba nic nie przebije zakończenia.Cały film wędrujemy i spotykamy różnych facetów, zastanawiając się, z którym zwiąże się ostatecznie nasza bohaterka… a tu, na końcu takie miłe (przynajmniej dla mnie) zaskoczenie! Nareszcie film, którego puentą nie jest „i żyli długo i szczęśliwie”, tylko „rusz dupę i zajmij się swoim życiem”! I właśnie z tego powodu, nie jest to film dla każdego. Spotkałam bardzo wiele złych opinii na ten temat. Mi samej też zajęło trochę czasu, zanim mogłam stwierdzić jak oceniam ten film. Otóż nie jest to komedia romantyczna. To film, który pokazuje jak duży, a raczej wyłączny wpływ na nasze życie mamy ma sami. Nigdy nie jest za późno, ani za wcześnie na szczęście, a ono może kryć się pod wieloma postaciami.

To film inny niż inne i to jest jako największy atut.

 

Sara

Czytamy „Inferno” Dan’a Brown’a

Ufff… sesja za mną! Wreszcie mam czas przeczytać swoje gwiazdkowe prezenty! Kilka książek z wyczekiwaniem spoglądało na mnie z półki już od Świąt, a ja dopiero teraz mam chwilkę, by poświęcić się lekturze. Zastanawiacie się co tym razem polecę? Otóż, zaskoczę Was. Nie jest to żadne romansidło, ani powieść o wampirach, aniołach czy innych stworzeniach nadprzyrodzonych, które ostatnio całkiem mi się przejadły. Dlatego w pierwszej kolejności sięgnęłam po kolejny tom Dan’a Brown’a i zarazem najnowszy. Tytuł wokół, którego było głośno w grudniu – „Inferno”.

Bardzo podobały mi się dotychczasowe historie tego autora, dlatego bez najmniejszych obaw zabrałam się do czytania. Po raz kolejny się nie zawiodłam. Dan Brown znó zaskakuje swoją kreatywnością oraz wiedzą. Tworzy opowiadanie tak realistyczne, że aż nie można się powstrzymać, by nie sprawdzać wiarygodności jego fantaso- teorii. I tak podczas lektury, wielokrotnie sięgałam do internetu, żeby przyjrzeć się choćby „Boskiej Komedii” Dantego, czy obrazom wspomnianym w powieści.

Po za tym niesłychaną frajdą było znów wybrać się w podróż z przeinteligentnym i odważnym Profesorem Langdonem, w którego roli zawsze widzę Tom’a Hanks’a znanego z ekranizacji wcześniejszych powieści Brown’a.

Oczywiście ponoć i ta książka ma być zrealizowana w postaci filmu, z czego oczywiście bardzo się cieszę. Ale póki co gorąco polecam Wam tę lekturę! Jest szalenie wciągająca i pokręcona – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Także pomóżmy Profesorowi Langdonowi rozwiązać tajemnicę kręgów piekielnych! :)

Sara

Now Is Good – czyli sprawdzony przepis na łzy …

Słyszałam i czytałam o tym filmie nie raz, ale wciąż miałam wrażenie, że to kolejna powtórka klasyki tego gatunku – „Szkoły Uczuć”. Dlatego odkładałam ten film na później. Myślałam – no tak kolejna choroba, kolejne nieszczęśliwe zakończenie i przystojny osamotniony chłopak. Generalnie dramatyczny dramat, z głośnym płakaniem i wołaniem „Dlaczego?Dlaczego?Dlaczego?” :D No ale nadszedł kolejny zimny, wolny wieczór i chęć obejrzenia jakiegoś filmu. Ze zrezygnowaniem włączyłam film. Jakże się myliłam!

Film jest jedyny w swoim rodzaju. Ten wyciskacz łez to historia o tym, jak szanować każdą chwilę naszego życia, skąd czerpać szczęście. Chyba można też powiedzieć, że jednym z tematów jest również strach. Ale o dziwo nie strach samej bohaterki, którą wyniszcza choroba, lecz jej bliskich. Dziewczyna już pogodziła się z własnym losem. Więc postanawia sporządzić listę rzeczy, które chciałaby zrobić przed śmiercią. Tak, wiem – schemat „Szkoły Uczuć”, ale zdecydowanie bardziej niegrzeczny :D

Oczywiście bardzo ważnym i przewodnik wątkiem jest miłość. Bohaterka zakochuje się w swoim nowym sąsiedzie, który jest przerażony wizją jej śmierci. Boi się utraty i późniejszego bólu.

Film mnie pozytywnie zaskoczył. Choć wiadomo miał kilka wad, oczywiście jak dla mnie był trochę za długi – ale u mnie to standard. Historia choć już znana, to bardzo ciekawie ujęta. A chyba najpiękniejsze w filmie jest to, że wywołuje takie skrajne emocje, że po zakończonym seansie jest o czym myśleć. :)

Sara

Nowy sezon – nowe seriale. Co zwróciło moją uwagę?

Jesień to taki okres, kiedy chętnie siedzę w domu siorpiąc ciepłą kawę i szukając ciekawych filmów, które umilą mi te ponure dni. Ale bardzo lubię również, mieć stały rozkład jazdy z serialami, jakie z niecierpliwością śledzę. Niestety mam ten nawyk, że szybko nudzą mnie powtarzalne schematy i przekombinowane historie. Jak na razie tylko dwa seriale podbiły moje serce na tyle, bym nie mogła przegapić ani jednego odcinka. Jednak z nowym powakacyjnym sezonem, amerykańskie stacje ścigają się świeżymi „hitami”  serialowymi. Pierwszym, który chcę Wam przedstawić jest „Witches of East End”.

Jeśli znacie serial „Czarodziejki” , który leciał kilka lat temu na Polsacie, to Witches na pewno przypadnie Wam do gustu. Dwie siostry, matka i ciotka oraz ciążąca nad nimi klątwa to motyw przewodni, jednak oczywiście mamy elementu romansu, magii i tajemniczych wrogów, którzy nękają ten kobiecy klan. Drogie Panie nie zabraknie Wam i męskich „ciasteczek” :) Ulubiony niegrzeczny chłopiec o imieniu Killian, dla którego jedna z czarownic całkowicie traci głowę, podczas gdy jest zaręczona z jego bratem. Oj to naprawdę pikantny wątek.

Bardzo polecam śledzenie tego serialu. Mnie już wciągnął i mam nadzieję, że nie szybko mnie zawiedzie.

Sara

HALLOWEEN – Totalna Magia

Nasz dyniowy sezon doprowadził nas do amerykańskiego święta – Halloween, które coraz częściej obchodzone jest i w Polsce. Moim zdaniem to bardzo fajny pomysł i choć jest wielu przeciwników świętowania „Dnia Zmarłych” w sposób radosny, to ja bardzo żałuję, że jako dziecko nie mogłam się przebierać za czarownicę i latać na miotle po sąsiadach, ze sławną kwestią „cukierek, albo psikus”. Jako, że jestem już teraz na to trochę za stara, to próbuję spędzić tę noc, troszkę inaczej. Oczywiście przygotowuję wszystkie dyniowe specjały, jakich recepturami podzieliłam się z Wami w ciągu ostatnich tygodni. Następnie uwielbiam zwyczaj ozdabiania dyń :D A raczej przeobrażania ich w okropne i straszne dynio-głowy.

Poza tym obowiązkowo, wcześniej zaopatruję się w drobne smakołyki, w kształcie wampirzych szczęk, mózgów i innych halloweenowych wzrorów:) A można tego w sklepach sporo znaleźć. Polecam Lidla. U nich zawsze Halloweenowy Tydzień obfituje w ciekawe dodatki.

No cóż, ale jak spędzić wieczór, jeśli nie wypada już straszyć sąsiadów? Ja proponuję domowe kino! Od lat mam pewien sprawdzony film, który idealnie nadaje się na tako wieczór. Oczywiście można na ekran zarzucić jakiś najnowszy horror, jednak ja polecę Wam coś bardziej oryginalnego.

 

Film ” Totalna Magia” – nie dajcie zwieść się tej miłosnej, uroczej okładce! To nie jest zwykła, ckliwa komedia romantyczna. To zdecydowanie nie jest komedia, nie nazwę też tego horrorem, choć można się bać nie jednokrotnie w czasie tego filmu. Tytuł ten to połączenie fantasy, horroru i romansu.

 

Zacznijmy od obsady – na pewno zwróciliście uwagę, na znaną wszystkim „Miss Agent”  :) w towarzystwie Nicole Kidman. Główne bohaterski są naprawdę świetnie dobrane, męska obsada również nie pozostawia niedosytu:)

Film opowiada nam historię dwóch sióstr, które wywodzą się z magicznego, kobiecego klanu. Jednak od wielu lat nad wszystkimi kobietami w rodziny ciąży klątwa dotycząca ich wybranków. Siostry, po spowodowanej owo klątwą śmierci ojca i matki, trafiają pod opiekę ciotek, które wprowadzają je w tajniki magii. Pewnego razu młode czarownice rzucają na siebie miłosne zaklęcia, po czym ich drogi rozchodzą się na lata. Jednak ciążąca nad nimi klątwa znów splata ich losy ze sobą. A zagraża ich życiu właśnie –  mężczyzna.

Sama opowieść może wydawać się banalna, ale ja osobiście uwielbiam w filmie atmosferę grozy połączonej z elementami magii. Za każdym razem czuję dreszcz na plecach, gdy nieświadome niczego siostry wpadają w pułapkę i niekończącą się walkę o własne bezpieczeństwo.

Jeśli jeszcze nie widzieliście tego filmu, to koniecznie obejrzyjcie go w ten, groźny Halloweenowy wieczór. Tylko bez rzucania klątw i uroków!


Sara

Pokręcony z tajemnicą i w dodatku przystojny:D, czyli nowy serial TWISTED

Nadszedł czas wakacyjny, a mi ten okres kojarzy się z namiętnym oglądaniem amerykańskich seriali. Ten nałóg u mnie trwa już od jakiś dobrych trzech lat, mniej więcej tyle samo co zamiłowanie do Latte :)) Ciepłe noce uwielbiam spędzać na balkonie lub łóżku oglądając odcinek za odcinkiem serii ciekawych zagranicznych produkcji. Do tej pory zdążyłam Wam przedstawić zaledwie jeden z moich seriali ” Pretty Little Liars” – jemu jak na razie jestem chyba najwierniejsza ;p.

Jednak niedawno pojawił się nowy ciekawy serial, o podobnej konwencji. Tajemnica, niewyjaśnione morderstwo, zniknięcia i przystojniak :) – zapomniałam dodać, że jednym z moich kryteriów wyboru nowego serialu , jest obecność choć jednego „ciacha”, bez tego ciężko mnie zainteresować:P Dlatego właśnie „Twisted” stanęło na wysokości zadania. Oczywiście to nie jedyny powód … bardzo wciągnęła mnie historia, w której nie mam zielonego pojęcia o co może chodzić! Jest to poniekąd frustrujące, ale sprawia, że z napięciem czekam na każdy kolejny odcinek.

Całość fabuły skupia się na jednym bohaterze – Dannym oraz dwójce jego przyjaciółek z dzieciństwa. Historia rozpoczyna się w momencie, kiedy chłopak wraca z poprawczaka, w którym spędził kilka ostatnich lat, ponosząc karę za morderstwo własnej ciotki… i to właśnie jest niewyjaśnione. Cały czas nurtują pytania, dlaczego zamordował, czy naprawdę zamordował,a jeśli nie, to kogo kryje… do tego dochodzi sprawa tajemniczego naszyjnika, który staje się powodem kolejnego morderstwa.

Jak dla mnie ten serial i główna postać to jedna wielka zagadka i to kręci mnie najbardziej! :D Jeśli również lubicie tajemniczą atmosferę i sekrety, to serdecznie polecam TWISTED! :)

Sara

coffee + book

No właśnie! Kawa jest niesamowita! Komponuje się z tyloma rzeczami! Desery, filmy, seriale, spacery, pogaduchy. Jak nie w kawiarni to w pociągu, parku, pracy, szkole, na studiach:D Ale jak poradzić sobie z chwilą samotności i ciszy w towarzystwie kubka ulubionej Latte?

Dokładnie! Książki!!! Pamiętam,że przez bardzo długi okres czasu nie lubiłam czytać, pewnie wynikało to ze skojarzeń z totalnie nudnymi, szkolnymi lekturami. Dopiero w liceum przejrzałam na oczy i dosłownie rzuciłam się w wir literatury. :P Oczywiście nie było to nic ambitnego, raczej młodzieżowe romansidła, do których wciąż mam sentyment. Dla mnie książki to odskocznia od problemów, codziennego życia, ale też świetny sposób by wyćwiczyć swoją wyobraźnię! Dlatego właśnie w końcu zdecydowałam podzielić się z Wami kilkoma propozycjami lekkich tytułów. Wybór był dla mnie dużym wyzwaniem! Zasiadając do napisania tego posta wyglądałam mniej więcej tak:

Po trwającej wieki selekcji w końcu wybrałam pierwszą książkę, którą chciałabym Wam polecić. Nie będę ukrywać, że to raczej lektura dla dziewczyn i w dodatku z wieloma elementami fantasy.. jedno jest pewne, pochłoniecie tę książkę w jedną noc, a imię Patch przyprawiać Was będzie o miły dreszczyk i przyspieszone bicie serca :D

„Szeptem” - Becca Flitzpatrick, to pierwsza część sagi, która wprowadza czytelników w niezwykły świat pełen tajemnic. I tyle zdradzę Wam na temat fabuły! Hah:P No dobrze dodam jeszcze, że nie jest to jeden z tych przesłodzonych romansów  z wampirami, czy też innymi nadprzyrodzonymi postaciami. Na główną bohaterkę czyha nie lada niebezpieczeństwo, którego źródłem jest nieziemski Patch.

Kocham tę książkę za atmosferę jaką buduje poczucie wiszącego w powietrzu zagrożenie, ale też pełne humoru cytaty, no i ta magnetyczna pewność siebie  i arogancja Patcha!:D To prawda, dziewczyny! My lubimy niegrzecznych chłopców:D

- S