Wielkanocne muffiny z kremem cytrynowym

Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami… To zabawne, bo ja wciąż jeszcze mam w pamięci minione Boże Narodzenie, a te kilka miesięcy przemknęło mi gdzieś koło nosa. Pewnie wszyscy macie już zaplanowane świąteczne wypieki, a ja wciąż jeszcze zastanawiam się nad wyborem. Chyba tradycją stało się już u mnie w domu przygotowywanie świątecznych muffinek. Tym razem również nie mogło ich zabraknąć – to jedyna pewna rzecz!  Postawiłam na orzeźwiające połączenie smaku kawy i cytryny. I chociaż pogoda za oknem wydaje się mieć głęboko w poważaniu nasze Wielkanocne plany, to i tak nic już nie powstrzyma WIOSNY! ;)

Potrzebne składniki (na ok.12 muffinek):

100 g roztopionego masła

150 g kefiru

2 jajka

sok z połowy cytryny

100 g cukru

200 g mąki pszennej

1 łyżeczka sody oczyszczonej

szczypta soli

skórka otarta z jednej cytryny

2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

Na krem:

500 g serka mascarpone

300 ml śmietany kremóki

sok z jednej cytryny

cukier do smaku

Przygotowanie:

Zaczynamy od zrobienia muffinek. W misce łączymy wszystkie „mokre” składniki: masło, kefir, jajka, sok z cytryny. Dodajemy otartą z cytryny skórkę, cukier, mąkę, sodę, sól i kawę. Mieszamy do połączenia składników. Ciasto wykładamy do papilotów, wypełniając je do 3/4 wysokości. Pieczemy w 180 stopniach Celsjusza przez ok. 25 minut. Studzimy.

Teraz zabieramy się za krem. Dobrze schłodzoną kremówkę ubijamy na sztywno. W osobnej misce mieszamy serek mascarpone i łączymy go z ubitą śmietaną, sokiem z cytryny oraz cukrem. Tak przygotowanym kremem dekorujemy babeczki (najlepiej przy pomocy rękawa cukierniczego). Ja nie jestem w tym mistrzem – przyznaję się bez bicia, daleko mi do perfekcji ;)

Muffinki możemy też przyozdobić przy pomocy gotowych dekoracji znalezionych w sklepach. Będą piękną ozdobą Wielkanocnego stołu, zwłaszcza, jeśli podamy je w oryginalny sposób np. na takim fikuśnym stojaku na muffinki. Muszę się Wam pochwalić, bo jestem bardzo dumna z tego nowego nabytku. Uwielbiam takie gadżety do kuchni a ten stojak znalazłam w jednym z second handów (tak!) w bardzo niskiej cenie… #wygraćżycie ;)

♥ Mili

Pora na zdrowie! – czyli kilka pomysłów na zdrowe i smaczne śniadanka :)

Chyba wszyscy wiemy, że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Od niego zależy jaki będziemy mieli dzisiaj nastrój :D ile zdobędziemy energii  i czy w ogóle uda nam się po nim wyjść z domu :P Kiedyś popełniałam ten błąd i wychodziłam z domu bez śniadania, no może czasem udało mi się wypić szybką kawę – oczywiście gotowca 2 w 1 kawa + mleko. No już bardziej zgrzeszyć chyba nie można! Na szczęście każdy z nas dorasta i zaczyna dbać o siebie. Poza tym przyznacie, że zaczęła teraz dominować moda zdrowego trybu życia – zdrowe odżywianie, ćwiczenia, siłownia. Co prawda nie jestem fanką wstawiania swoich posiłków na fb, lub statusów typu ” ciekawe czy dziś siłka otwarta” :P nie przepadam również za całym szumem wokół Pani Chodakowskiej, ale jeśli to wszystko pomaga motywować innych do zdrowego trybu życia, trudno… jakoś to przemogę :D

Co więcej sama też trochę przyłączę się do tej akcji, ponieważ jednym z moich noworocznych postanowień była zdrowa dieta i aktywny tryb życia. A cóż to za przyjemność tkwić samotnie w postanowieniach? Może uda mi się Was w nie trochę wciągnąć.

Wiem, że Internet jest pełen pomysłów i pomocnych przepisów na zdrowe i pożywne posiłki. Jednak jestem maniaczką książek i każdy pretekst jest dla mnie dobry by zakupić sobie coś nowego do poczytania. Dlatego właśnie zaopatrzyłam się w bardzo przydatną książkę „Gotuj i chudnij”. Pełna jest ona ciekawych przepisów ma każdy posiłek: śniadania, lunche, obiady, desery, a nawet drinki. Co więcej każdy przepis zawiera informacje o czasie przygotowania i ilości kcal zawartych w pojedynczej porcji.

Książka kosztuje około 47 zł i jest tego warta :) Tak wiem, wiem w internecie mamy przepisy za darmo. Ale tę książkę kładę w kuchni i gdy rano, wciąż zaspana wkraczam do tam, pełni ona rolę przypominacza. Sięgam po nią i pichcę 10 minutowe śniadanko, po którym czuję się świetnie!

Taka sama procedura obowiązuje w porze obiadowej, kiedy każdy z nas ma mało czasu i wydaje się, że bez uprzednio przygotowanych zakupów nie uda nam się przygotować nic pożywnego. Tutaj znajdziecie kilka przepisów na coś z niczego i chyba za to, cenię tę książkę najbardziej :)

Ale powracając do tematu śniadań. Wielokrotnie zastanawiałam się jak to jest z moją ukochaną kawą… wszyscy wiemy, że najzdrowsze są mocne czarne, świeżo parzone kawy – podobno nawet wspomagają odchudzanie. Co jeśli tak jak ja, nie przepadamy za mocnym Americano? Picie rano cafe ou lait na chudym mleku, a najlepiej 0% jest akceptowalne, gdyż nie zawiera ono wiele kalorii. Za to jeśli już chodzi o naszą Latte – no niestety tutaj musimy ją traktować jako oddzielny posiłek :P

Skąd czerpać pomysły na zdrowe posiłki?

Zgoda, skoro nie chcecie wydać tych kilku złotych na książkę, którą tak gorąco Wam poleciłam możecie zalajkować kilka stron na fb, które dostarczą Wam świeżych pomysłów. Tutaj – 1000 sposobów na zdrowe zamienniki słodyczy – odnajdziecie pomysły na oszukanie swojego małego łakomstwa ;) Zdrowe jedzenie – codziennie dostarczy Wam przepisu na pożywne posiłki, a Motywatornia – pomoże Wam zwlec się z  łóżka i pójść pobiegać lub chociaż zrobić kilka przysiadów w domu :) Dla mnie i tak największym motywatorem jest Ryan Gosling!

Ja zazwyczaj rano mam mało czasu i w biegu nie ma opcji na smażenie placuszków, czy przygotowywanie koktajli. Dlatego najczęściej stawiam na owoce – po nich czuję się lekko, ale nie jestem głodna, dodają energii i mają sporo witamin!

Jak już czasem się mocniej przyłożę :D To komponuję sobie płatki śniadaniowe. Szybko sięgam po mieszankę płatków, zalewam jogurtem i dokładam owocka, może być to brzoskwinia, jabłko, gruszka, truskawka, winogrono – cokolwiek byleby z witaminami!

Zdarza się i czasem, że mam ochotę na bardziej „wytrawne” śniadanko. Wtedy robię sobie jajecznicę „na zielono” :P Dwa jajka rozbijam na patelni ( używam patelni teflonowej, więc nie dodaję tłuszczu), doprawiam jajka sporą dawką oregano i bazylii, skrajam rukolę i szczypiorek, dorzucam na patelnię i smażę.Jak zauważyliście, nie doprawiam dania solą – staram się ograniczać tę przyprawę i sięgam po nią tylko w sytuacjach podbramkowych. Do tego chudy biały serek około jedna łyżka i kawałek pomidorka ze szczypiorkiem -mmm pychotka!

Do śniadania piję zazwyczaj kawę, jednak jeśli uda mi się wyspać lubię zamienić swój ulubiony kubek kofeiny na zieloną herbatkę.

Jak widzicie cały zdrowy tryb życia to temat rzeka. Mogłabym jeszcze opisywać obiadki na parze ;) przyprawy, rodzaje ćwiczeń ( najbardziej polecam bieganie i taniec), ilość potrzebnego snu i wiele innych aspektów. Ale na razie muszę poprzestać na tym co stworzyłam i lecę pobiegać! :))

Sara

Szarlotkowa kawa Latte – jak przetrwać lodowaty listopad?

Ta pogoda już gra mi na nerwach. Senna atmosfera i wilgotne powietrze zdecydowanie nie pomagają mi się skupić na codziennych obowiązkach. A jak już uda mi się zabrać do pracy, lub nauki, to za oknem momentalnie robi się ciemno. Zauważyliście, że o godzinie 16.00 mamy już noc?! Z dwojga złego wolałabym już zaśnieżone ulice, przynajmniej mogłabym pozwolić sobie na obejrzenie mojego ukochanego filmu świątecznego – „Listy do M”. A tak? Te telewizyjne reklamy ze Świętym Mikołajem i śpiewającymi reniferami wyglądają trochę zabawnie :P Jako, że muszę sobie jakoś poprawić humor i przy okazji się rozgrzać wyszukałam w internecie nowego smaku kawy, który mogłabym Wam polecić :)

Przedstawiam Wam Szarlotkową Latte – pyszna bo o saku szarlotki, ale nie za słodka. Wręcz idealna!

SKŁADNIKI:

- małe jabłko

- shot espresso lub 2 łyżeczki kawy rozpuszczone w około 40ml wody

- łyżeczka cynamonu

- kropla aromatu waniliowego

- cukier/miód do smaku

- ok. 200ml mleka

PRZYGOTOWANIE:

Jabłko pokrojone w kostkę, dusimy na odrobinie wody, aż owoc zmięknie. Potem dodać kawę, cynamon, aromat waniliowy i cukier. Pogotować jeszcze chwilkę. Następnie zblendować i przelać na dno kubka. Spienić mleko i dolać do kawowej masy. Ozdabiamy napój bitą śmietaną i cynamonem. Tak przygotowaną kawę możemy zaserwować każdemu zmarzniętemu gościowi :)

Sara

Słodki upał – Kawowa Panna Cotta

Fiu, fiu… gorrrrrąco! Hiszpańskie temperatury w Polsce? :) Dla jednych to udręka i chowają się w klimatyzowanych domach, inni z uwielbieniem wylegają na słońce. A jak jest z Wami? Kochacie te nasze wakacyjne upały, czy macie ich dosyć i tylko czekacie na burzę i oziębienie? Dla mnie taka pogoda ma tylko jeden zasadniczy minus… jak tu się uczyć do sesji, kiedy w głowie tylko ciepełko, plaża i…. STOP Przecież przede mną jeszcze kilka egzaminów!  A ponieważ jak na razie pochłania mnie nauka, przydałoby się zrobić jakąś krótką, słodką przerwę.

Prócz słodkości, przyda się i odrobina kofeina… hmm… I co by tu zmajstrować?? A co powiecie na Kawową Panna Cottę? Idealny deser na upały i w dodatku mój ulubiony smak kawy… Mmm będzie pysznie!

Jej przygotowanie trwa zaledwie 15 minut! Plus  jakieś dwie godzinki w lodówce ;) lub krócej w  zamrażarce.

Składniki:

  • 400 ml śmietany 30%
  • 150 ml mleka 3,2 %
  • 4 łyżeczki drobnej kawy rozpuszczalnej + 1 łyżka gorącej wody
  • 5 łyżek cukru
  • 1 laska wanilii
  • 5 łyżeczek żelatyny + 1 łyżka gorącej wody

Przygotowanie:

Śmietankę z mlekiem przelać do rondla dodać miąższ z wanilii i pusty strąk, oraz cukier. Podgrzać mieszając, ale nie doprowadzając co wrzenia. Zdjąć z ognia i usunąć strąk wanilii. Kawę rozpuścić w 1 łyżce wrzącej wody. Dodać do śmietany z mlekiem. Żelatynę rozpuścić w 1 łyżce gorącej wody, wymieszać do rozpuszczenia i dodać do pozostałych składników. Wymieszać.

Panna cottę przestudzić i przelać do silikonowych foremek lub małych filiżanek.

Wstawić do lodówki na minimum 2 godziny, lub jeśli mamy mało czasu wkładamy ją do zamrażarki, uważając żeby masa nam się nie wylała. Co  kilkadziesiąt minut należy zerkać, żeby deser się całkowicie nie zmroził:)

Przed podaniem zamoczyć naczynie w ciepłej wodzie, aby łatwiej było wyciągnąć deser. Dodajemy kilka ozdób według uznania i gotowe!

Smacznego!

Sara

Kolorowe ciasteczka m&m’s |

Drogie Panie! Jako, że dzisiaj jest nasze święto, przygotowałam dla nas coś kolorowego. Choć wiosna gdzieś nam się zapodziała proponuję, dla pocieszenia trochę kolorowej świeżości wprowadzić do kuchni! Ale zanim przejdziemy do pieczenia, mam nadzieję, że mężczyźni dzisiaj stanęli na wysokości zadania? Kwiaty, kawa, czekoladki? A może coś bardziej oryginalnego? Jeśli sprawili by ten dzisiejszy dzień choć trochę różnił się od codzienności, może zasłużyli by 10 marca w Dzień Mężczyzn osłodzić im życie? Oto moja propozycja.

Kruche ciasteczka m&m’s. Są przepyszne! Lekkie, nie zawierają dużo cukru, za to przyozdobione są lubianymi cukierkami m&m’s. Wyglądają uroczo, te kolory, a smak….mmmm. Koniecznie spróbujcie!

Składniki:

  • 2 i 1/5 szklanki mąki
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 220 g miękkiego masła
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2 jaja
  • 2 paczki cukierków m&m’s

Przygotowanie:

Mąkę, proszek i sól wymieszać.
Masło ubić z cukrem na puszystą masę.
Dodawać po jednym jaju i po trochu mąkę.
Na wyłożoną papierem do pieczenia
blaszkę wykładać po 1 łyżce ciasta, w ciasto wkładać
po kilka sztuk (6-8) cukierków.
Ciastka lekko spłaszczyć.
Piec w nagrzanym do 190 stopni piekarniku ok. 10-13 minut.

A dla prawdziwych fanów m&m’s kilka zdjęć z M&M’s Store. Byłam w jednym z nich w Londynie, wnętrze prezentuje się niesamowicie! Te ściany z tubami pełnymi cukierków, różne ciekawe przyrządy, koszulki, duże posągi M&M’s. Super! Nie wiem czy w Polsce znajdziemy gdzieś taki sklep… ale pobyt tam to niesamowite przeżycie. Nawet dorosłym świecą się oczy z ekscytacji i na chwilę stają się małymi dziećmi!

A pięknym kobietom jeszcze raz wszystkiego najlepszego! Uśmiechu, miłości i radości! Ach, no i na co dzień pysznej kawki u boku cudownego mężczyzny! :)

-S