Brioszka z kajmakiem i jabłkami

Dawno nie pojawił się tutaj żaden przepis, więc pora nadrobić zaległości. Na szczęście mam w zanadrzu coś, co zasmakuje chyba każdemu i co zostało sprawdzone przeze mnie w 100% (a nawet w 200%). Brioszka to rodzaj francuskiego pieczywa w postaci charakterystycznych bułeczek. Moja wersja pochodzi z przepisu Rachel Khoo. Jest puchata i delikatna, a dzięki nadzieniu lekko wilgotna w środku. Niebo!

Potrzebne składniki:

80 g masła

50 ml mleka

1 opakowanie suchych drożdży

250 g mąki

50 g cukru

szczypta soli

1 jajko

1 czubata łyżka śmietany 18% (w oryginale creme fraiche)

1 łyżeczka aromatu waniliowego

1 jajko do smarowania, roztrzepane

200 g masy kajmakowej

2 średnie jabłka, obrane i pokrojone w średnią kostkę

Przygotowanie:

Masło rozpuszczamy w mleku. Dodajemy drożdże i mieszamy, aż się rozpuszczą (mleko powinno być letnie). W dużej misce mieszamy mąkę z cukrem i solą. W środku robimy dołek i dodajemy mieszankę z mlekiem, masłem i drożdżami, a potem resztę składników (jajko, śmietanę i aromat). Wyrabiamy ręką, aż powstanie gładkie, niezbyt gęste ciasto. Miskę szczelnie owijamy folią i wstawiamy na noc do lodówki.

Następnego dnia ciasto przekładamy na oprószony mąką blat i wyrabiamy ok. 5 minut. Następnie formujemy prostokąt (około 40cm x 30cm), rozsmarowujemy na nim kajmak i posypujemy kostkami jabłek. Ciasto rolujemy w długi wałek wzdłuż dłuższej krawędzi, a następnie kroimy na 6 równych części. Wkładamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia, jedna obok drugiej, tak by było widać przekrój. Przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok. 1-2 godziny (ciasto powinno dwukrotnie zwiększyć objętość).

Piekarnik rozgrzewamy do 160 stopni Celsjusza. Bułeczki smarujemy jajkiem i pieczemy ok. 30-40 minut, aż będą rumiane. Najlepiej smakują na ciepło lub jedzonego tego samego dnia.

♥ Mili

Clafoutis, czyli owoce zapiekane w cieście

Po raz pierwszy od dawna mam wolny dzień w środku tygodnia! Nie mogłam tego zmarnować… Postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i w ramach czwartkowego śniadania przygotować coś, co będę mogła zamieścić również na blogu. Wybór był bardzo prosty – od dawna przymierzałam się do wypróbowania kolejnego przepisu z książki kucharskiej Rachel Khoo. Clafoutis to francuski deser (choć moim zdaniem pasuje również na śniadanie lub podwieczorek) przygotowywany z owoców i lekkiego ciasta z jajek, mąki i mielonych migdałów. Tradycyjnie do zrobienia clafoutis wykorzystuje się świeże wiśnie lub czereśnie, ale nadadzą się również inne owoce, które akurat mamy pod ręką. Ja użyłam mrożonej mieszanki owoców leśnych, które sprawdziły się idealnie.

Potrzebne składniki (na 4 żaroodporne kokilki o średnicy 9 cm):

2 jajka

75 g cukru

szczypta soli

25 g mielonych migdałów

2 łyżki mąki

50 ml creme fraiche*

50 ml mleka

100 g owoców leśnych mrożonych

* creme fraiche jest w Polsce dość trudno dostępny, więc można zastąpić go mieszanką słodkiej i kwaśnej śmietanki w proporcjach 2:1

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Żaroodporne miseczki smarujemy masłem i oprószamy mąką. Jajka ubijamy z cukrem i solą na jasną i gęstą masę. Dodajemy zmielone migdały i mąkę, creme fraiche oraz mleko i dokładnie mieszamy. Na dno naczyń żaroodpornych wykładamy owoce, zalewamy je ciastem i pieczemy ok. 30 minut, aż wierzch się przyrumieni. Podajemy na ciepło lub na zimno.

Clafoutis możemy też przygotować w dużym żaroodpornym naczyniu i podawać jak ciasto. Warto wtedy podwoić ilość składników z przepisu i piec całość ok. 40 minut. Przed podaniem można posypać cukrem pudrem.

♥ Mili

Quatre-quart, czyli proste ciasto z czterech składników

Strasznie doskwiera mi ostatnio brak czasu, więc nie będę się dziś długo rozpisywać. Zdradzę Wam tylko, że na wyprzedażach w Empiku udało mi się upolować książkę kucharską Rachel Khoo „Mała paryska kuchnia” z 50% obniżką. Uwielbiam takie okazje, więc z dumą dołączyłam swoją zdobycz do innych łupów. Mój zbiór powiększa się coraz bardziej, ale brak czasu na wypróbowywanie przepisów (albo przynajmniej na ich dokładne przeczytanie…) wprawia mnie w lekki smutek. Z radością odkryłam więc w książce Rachel przepis na banalnie proste i szybkie w przygotowaniu ciasto cytrusowe. Okazało się przepyszne, więc dzielę się przepisem z Wami ;)

Potrzebne składniki:

4 jajka

250 g cukru pudru

250 g mąki

szczypta soli

skórka starta ze sparzonej cytryny i pomarańczy

1 łyżeczka proszku do pieczenia

250 g masła, roztopionego i ostudzonego

Przygotowanie:

Zaczynamy od oddzieleni żółtek od białek. Białka ubijamy na sztywną pianę razem z połową cukru pudru. W drugiej misce ubijamy żółtka z resztą cukru na jasną i puszystą masę. W innej misce mieszamy mąkę, sól, skórkę cytrynową i pomarańczową oraz proszkiem do pieczenia i wsypujemy do masy żółtkowej. Następnie powoli wlewamy roztopione masło, delikatnie mieszając, aż składniki się połączą. Na koniec ostrożnie mieszając, dodajemy pianę z białek. Przekładamy do formy i pieczemy ok. 40 min w temperaturze 180 stopni Celsjusza. Sprawdzamy patyczkiem, czy ciasto jest już upieczone. 

To ciasto idealnie nadaje się na chwilę, kiedy nachodzi nas ochota na coś słodkiego, a szafki świecą pustkami. Potrzebne do jego przygotowania składniki znajdują się zazwyczaj w każdym domu, no i nie potrzeba wkładać w cały proces wiele energii (której mi ostatnio baaaardzo brakuje). Smacznego!

♥ Mili