Dyniowa latte na jesienne chłody

Na jesienną chandrę najlepsza jest oczywiście dyniowa kawa! Ta oryginalna, ze Starbucksa, miała swoją tegoroczną premierę już jakiś czas temu. W tym roku jest jednak baaaardzo słodka i zdecydowanie wymaga drobnych modyfikacji przy zamówieniu (warto prosić o połowę porcji syropu). Zdecydowałam się więc przygotować domową wersję, którą będziemy mogli cieszyć się cały rok, oczywiście przy odpowiednich zapasach pure dyniowego. Do dzieła więc, bo KAWA SAMA SIĘ NIE ZROBI ;)

Potrzebne składniki:

pół łyżki serka mascarpone

2 łyżki pure dyniowego

1/2 łyżeczki cynamonu

szczypta imbiru, kardamonu i gałki muszkatałowej

1 łyżka miodu

1/4 laski wanilii

1 shot espresso lub 50 ml mocnej kawy

200 ml mleka

Przygotowanie:

Zaczynamy od zeskrobania ziarenek z 1/4 laski wanilii i połączenia ich z łyżką miodu oraz pozostałymi przyprawami.  Następnie w misce mieszamy serek mascarpone i pure z dyni, po czym dodajemy do nich miód z przyprawami. Tak przygotowaną mieszankę wykładami na dno szklanki. Dolewamy spienionego mleka, a następnie kawy. Można udekorować bitą śmietaną i posypać z wierzchu dodatkową porcją cynamonu, ale ja zdecydowanie wolę taką „oszczędną” wersję. Przed wypiciem oczywiście mieszamy.

♥ Mili

Jesienna śliwkowa latte

Mimo ciągle sprzyjających warunków pogodowych, czuję już na karku oddech zbliżającej się jesieni. Staram się jak mogę wykorzystać wszystkie cieplejsze dni i złapać wszystkie, wciąż gorące, promienie słońca. Wieczory jednak bywają już chłodne, a ja coraz częściej myślę o wyciągnięciu z szafy ulubionego, miękkiego koca.  Ten jesienny nastrój sprzyja obmyślaniu nowych smaków, już bardziej rozgrzewających, niż orzeźwiających kaw, które będą mi towarzyszyć w nadchodzących miesiącach. Na pierwszy ogień poszły pyszne śliwki, a raczej przygotowane przez moją babcię powidła. Ale żeby nie było nudno, połączyłam je ze słodko-gorzką mieszanką miodu i pasty tahini. Koniecznie musicie tego spróbować!

Potrzebne składniki (na 1 kawę):

50 ml mocnej kawy lub shot espresso

200 ml mleka

1 łyżka powideł śliwkowych (najlepiej lekko kwaskowych)

1 łyżeczka miodu

1 łyżeczka pasty tahini

cynamon

Przygotowanie:

Zaczynamy od zaparzenia mocnej kawy oraz podgrzania i spienienia mleka. Następnie na dno szklanki wykładamy łyżkę powideł śliwkowych. Na nich układamy mieszankę miodu i pasty tahini. Delikatnie dodajemy spienione mleko, pozostawiając odpowiednią ilość miejsca dla kawy, którą wlewamy cienkim strumieniem tak, by utworzyły się ładne warstwy. Dekorujemy szczyptą cynamonu.

♥ Mili

Latte z domowym syropem szarlotkowym

Ciąg dalszy mojej przygody z jabłkami. Jesień i zima niezmiennie kojarzyć mi się będą z zapachem cynamonu i innych korzennych przypraw.  Nic tak nie poprawia nastroju w ponury dzień, jak aromat świeżo upieczonej szarlotki rozchodzący się po całym domu. A ponieważ żyjemy w kraju słynącym z pysznych i zdrowych jabłek, to trzeba z tego korzystać ile się da.

Ostatnio całkiem nieźle sprawdzają się u mnie domowej roboty syropy. Są proste i szybkie w przygotowaniu i zawierają jedynie naturalne składniki. Jabłka zainspirowały mnie więc do przygotowania kolejnego smaku, tym razem (nie zgadniecie!;), szarlotki! Wyszła z tego pyszna, rozgrzewająca kawa, idealna na chłodne już poranki.

Potrzebne składniki:

1/2 szklanki soku jabłkowego 100%

1/2 szklanki cydru (możemy zastąpić sokiem jabłkowym)

1 szklanka cukru brązowego

1 łyżeczka soku z cytryny

1/2 łyżeczki cynamonu

3-4 goździki

1/4 łyżeczki gałki muszkatułowej

1/4 łyżeczki mielonego kardamonu

ziarenka z 1/2 laski wanilii

Przygotowanie:

Do garnka wlewamy cydr i sok jabłkowym, dodajemy cukier. Stawiamy na niewielkim ogniu i gotujemy, aż do rozpuszczenia się cukru. Następnie dodajemy przyprawy i sok z cytryny. Gotujemy jeszcze ok. 5-10 minut. Odstawiamy do ostygnięcia. Syrop przelewamy przez gęste sitko lub gazę. Zamykamy w szczelnym słoiku lub butelce i przechowujemy w lodówce.

Syrop dodajemy do ulubionej kawy w ilości, która zależy już od naszych upodobań. Zachęcam Was do samodzielnego przygotowywania ulubionych syropów do kawy w domu. Oczywiście łatwiej jest sięgnąć po te sklepowe, ale ich skład pozostawia wiele do życzenia i na pewno nie są tak smaczne;)

♥ Mili

Hu hu ha, nasza zima zła! – rozgrzewająca czekolada z chili i cynamonem

No to nas przymroziło! Po tych wiosennych świętach Bożego Narodzenia nikt nie był przygotowany na nadejście prawdziwej zimy. A tu proszę! I chociaż -10°C na termometrach nie powinno właściwie nikogo dziwić (zwłaszcza w środku stycznia), to chyba każdy z nas wzdryga się na myśl o wysunięciu nosa z domu.

Jak już mogliście zaobserwować na naszym fanpagu, jestem dość dobrze przygotowana na nadchodzące mrozy. Zaopatrzyłam się w nowy kubek termiczny, grube rękawiczki i ciepłe skarpety. To wszystko przyda mi się, kiedy będę musiała opuścić ukochane łóżko i zmierzyć się z minusową temperaturą. Ale kiedy nie muszę wychodzić z domu (najczęściej w weekendy) albo po prostu mam wolne popołudnie zaszywam się pod kocem i popijam ukochaną gorącą czekoladę z chili i cynamonem.  Przepis na nią nie jest odkrywczy, ale może kogoś z Was zainspiruje i zachęci do zafundowania sobie chwili czekoladowej przyjemności ;)

Potrzebne składniki:

1 szklanka mleka (najlepiej 3,2%, ale chude też się nada)

100 g czekolady (ja używam pół na pół gorzkiej i mlecznej)

kawałek papryczki chili (bez pestek)

kawałek kory cynamonu

starta czekolada i cynamon do dekoracji

Przygotowanie:

Mleko razem z chili oraz korą cynamonu podgrzewamy na wolnym ogniu. Kiedy będzie już gorące wyjmujemy przyprawy i wrzucamy pokruszoną czekoladę. Mieszamy aż do dokładne rozpuszczenia. Przelewamy do kubka i posypujemy odrobiną startej czekolady oraz cynamonem.

 

Wiem wiem, nic w tym nadzwyczajnego, ale to mój ulubiony sposób na rozgrzanie się po dniu spędzonym na mrozie albo  poprawienie nastroju podczas dopadającej nas zimowej chandry (czekolada, endorfiny i te sprawy ;D).

♥ Mili