KofiUp, czyli nowy pomysł na tańszą kawę

Wiecie, że Polacy to jeden z narodów, który najrzadziej kupuje kawę w kawiarniach? Powód jest chyba wszystkim dobrze znany. Koszt takiej kawy, w porównaniu do naszych zarobków, jest dość wysoki. Zazwyczaj cena jednej z podstawowych kaw to ok. 10zł, a  mówimy tu o kawach czarnych. Ulubione latte czy cappuccino z syropem smakowym to już znacznie większy wydatek. Sama nie raz podliczałam, ile złotówek ucieka z mojego portfela za sprawą ogromnej kawowej miłości i przyznam, że czasami byłam tym przerażona. Jeżeli tylko jest okazja, staram się przecież kupować kawę w ofertach promocyjnych, które aż tak nie nadwyrężą moich oszczędności. Niestety, takie promocje zdarzają się dość rzadko, a przecież bez kawy ani rusz… I tutaj z pomocą przychodzą nam twórcy aplikacji KofiUp. Jak? Zaraz wszystko Wam wytłumaczę :)

KofiUp to mobilna aplikacja oferująca swoim użytkownikom możliwość zakupu kawy w partnerskich kawiarniach nawet 50% taniej. Aplikacja jest dostępna na systemy IOS oraz Android, ale jej działanie możemy wypróbować jedynie na terenie Warszawy. Użytkownik ma do wyboru dwa plany: BASIC, uprawniający do zakupu espresso, americano lub herbaty, i PREMIUM, poszerzający ofertę BASIC o latte, flat white cappuccino i inne kawy. Dostępny jest również plan UNLIMITED, czyli miesięczna subskrypcja na kawę. Ale jak to działa w praktyce?

Po ściągnięciu aplikacji i zainstalowaniu jej na swoim telefonie musimy się zalogować. Możemy to zrobić za pośrednictwem konta na Facebooku, co moim zdaniem zawsze znacznie ułatwia życie :) Pierwsza rejestracja pozwala nam skorzystać z jednego darmowego kubka kawy. Następnie sprawdzamy na mapie (koniecznie uruchomcie w telefonie geolokalizację), która z partnerskich kawiarni znajduje się najbliżej Was lub którą chcecie odwiedzić. W danej kawiarni wystarczy jedynie wybrać interesującą  nas kawę oraz pokazać obsłudze telefon w celu wpisania przez nich odpowiedniego kodu. Wszystko przebiega łatwo, szybko i przyjemnie (sprawdziłam!:) i zaraz potem możemy cieszyć się ulubioną kawę w niższej cenie.

No właśnie, a ile oszczędzimy? Ponieważ najczęściej sięgam po kawy z mlekiem odpowiedni jest dla mnie plan PREMIUM zawierający 15 kubków kawy. Koszt tego plany to 93 zł, więc jedna latte będzie kosztować mnie 6,2 zł. Zdecydowanie taniej, niż latte w cenie regularnej! Co więcej, wykupiony przez nas plan jest ważny 6 miesięcy, więc nie musimy się obawiać, że niewykorzystane kubki kawy szybko przepadną. Jeżeli macie ochotę poznać ceny pozostałych planów odsyłam Was na stronę KofiUP.

Jeżeli mieszkacie w Warszawie lub okolicach i często bywacie w kawiarniach, koniecznie wypróbujcie działanie tej aplikacji. Mam nadzieję, że niedługo będą z niej mogli skorzystać również mieszkańcy innych miast.

♥ Mili

Skok na wafle! – WAFFLE BAR

Jakiś czas temu usłyszałyśmy o nowo otwartym miejscu w Warszawie – Waffle Bar. Zaskoczymy Was – tym razem nie jest to typowa kawiarnia, ale można się tam oczywiście napić kawy.

Lokal zyskał popularność serwując oryginalne gofry-wafle na słodko i słono. Miejsce jest małe i niepozorne (znajduje się na Al. Jerozolimskich 4, niedaleko Ronda de Gaulle’a), ale prosto i fajnie urządzone. Do wejścia zachęca zapach świeżo pieczonych gofrów i cudowny aromat kawy.

Menu przyprawia o zawrót głowy. Do wyboru mamy wiele niespotykanych połączeń smakowych. My skusiłyśmy się na gofra z łososiem i sosem wasabi oraz gofra z prażonymi jabłkami, orzechami i mascarpone. Oba warianty przepyszne!

Poza różnorodnością smaków zaletą jest również to, że możemy sami zdecydować o rodzaju mąki, która zostanie użyta do przygotowania naszych gofrów. To duży plus dla osób dbających o linię.

Wszystko baaaardzo nam smakowało (również kawa). Chętnie odwiedzimy to miejsce ponownie i zachęcamy też Was, bo to niepowtarzalne i przesmaczne miejsce w Warszawie.

Mili & Sara

Kawowe propozycje na wiosnę

Wiosna w tym roku naprawdę miło nas zaskakuje. Śliczne bezchmurne niebo, słoneczko, ciepło i przyjemnie. Parki przepełnione są spacerującymi ludźmi (oczywiście z kubkami kawy  :P), coraz więcej rowerzystów pojawia się na drogach,  częściej widujemy krótkie spodenki i spódniczki. Przyroda wraca do życia, wszędzie zieleń drzew i kolorowe kwiaty. A co za tym wszystkim idzie? Oczywiście – nowości kawowe w naszych ulubionych sieciach kawiarnianych! Dlatego przygotowałam dla Was dzisiaj krótki przegląd propozycji na tegoroczną wiosnę, skomponowanych przez kilka znanych lokali. Nie miałam jeszcze okazji spróbować ich wszystkich, jednak liczę również na Wasze opinię. Może razem uda nam się wyłonić wiosenną kawę numer jeden?

Zacznijmy od Costa Coffee, która w ostatnim okresie budzi największe zaciekawienie wśród kawoszy. A to ze względu na zastąpienie dobrze nam znanych Coffee Heaven przez tę markę. Cóż wiosennego oni dla nas przygotowali?

Viva Vanilla, Banalatte i Mangoccino – wszystko brzmi owocowo, lekko i wiosennie! Z tych nowości jak na razie udało mi się skosztować pierwszej z wyżej wymienionych. I określenie – lekka przyjemność – doskonale oddają smak tego napoju. Polecam na mleku sojowym :) Już się szykuję do degustacji pozostałych dwóch.

A co w trawie piszczy u Starbucksa?

Tutaj nie jestem bardzo zaskoczona propozycjami, raczej dobrze znany nam asortyment zestawiony ze sobą tworząc wiosenną kompozycję. Prócz tego możliwość skomponowania własnej kawy z dowolnie wybranym syropem, ale to już chyba wszyscy dobrze znamy? Wyczekuję jednak czegoś całkiem świeżego :)

Zajrzyjmy również do menu na wiosnę w Coffee Columbus.

Już same kolory sprawiają, że mam ochotę spróbować tych smakołyków. Przedstawiam Wam :

Tropical Boogie-Woogie – słodki deser, którego głównymi składnikami są owoce tropikalne i lody śmietankowe. Całość zwieńczona bitą śmietaną oraz owocową polew .

Cherry Blues – pyszny deser przygotowany na bazie lodów śmietankowych i dzikiej wiśni, udekorowany bitą śmietaną i wiśniową polewą.

Niestety nie są to propozycje kawowe, ale czasem każdy ma chrapkę na jakiś niewielki owocowy deserek :)

Kolejna w naszym wiosennym przeglądzie kawiarnia, to McCafe. Muszę przyznać, że jestem tam coraz częstszym bywalcem.

Urzekło mnie w ich kawach delikatność i idealna pianka – polecam dla osób, które nie przepadają za mocną, gorzką kawą. A w tym sezonie McCafe zaprasza nas na Brzoskwiniowe Latte MAcchiato, które miałam już okazję próbować. Osobiście nie przepadam za syropem brzoskwiniowym, więc nie był to mój smak… za to Latte o smaku Orzechów Makadamia jest rewelacyjna! Koniecznie spróbujcie!

I na tym dzisiaj zakończę przegląd wiosennych zmian w moich ulubionych sieciówkach :) Czekam na Wasze opinie. Co najchętniej wypilibyście tej wiosny?

Sara

Coffee City – Warsaw

Warszawa – jedni ją uwielbiają, inni unikają. Ja uważam, że w każdym miejscu można znaleźć coś, co sprawi, że nabierze ono piękna. Za co ja cenię naszą stolicę? Za różnorodność, bo można tutaj odnaleźć bardzo dużo ciekawych miejsc. Oczywiście największym atutem tego miasta jest przeogromna ilość kawiarń! Bo magicznej kawy jest tutaj naprawdę pod dostatkiem, dlatego też mamy ciągle co próbować i odwiedzać. Co więcej Warszawa jest pełna zakamarków, o których wiadomo jest tylko nielicznym, a zazwyczaj te są właśnie najciekawsze. To miejsce idealne do fotografowania, a ponieważ bardzo lubię to zajęcie, to często wybieram się tutaj, żeby ustrzelić kilka ciekawych fotografii.

Ale jak wygląda codzienne życie w Warszawie? Miałam okazję takiego doświadczyć i stwierdzam, że jest to idealne miasto dla młodych ludzi, przeważnie studentów. Nie tylko ze względu na łatwy dostęp do różnych uczelni, pracę itd. Ale mam wrażenie, że Warszawa jest bardzo nastawiona na napływ młodego ducha. Wielość klubów, kin, parków, kawiarń, co chwilę nowe imprezy, koncerty. Cóż możecie stwierdzić, że typowa stolica. Ja jednak mam mocny sentyment do Warszawy i zawsze bardzo mnie ciągnie do tych wszystkich miejsc, w których dopiero zaczynałam swoje licealno-studenckie życie :)

Ale przejdźmy do tematu, który najbardziej nas interesuje, czyli kawa :) W Warszawie na każdym rogu natkniemy się na Starbucks’a, Coffee Heaven, czy inne sieciowe kawiarnie. Poza tym istnieją też bardziej oryginalne lokale z kawą, bardziej pomysłowe, czasem tematyczne. A na ulicy nie trudno spotkać przechodnia z papierowym kubkiem wypełnionym kofeiną :)

Zdecydowanie kilka lat temu Warszawa była moim miastem marzeń, dopóki nie odwiedziłam Trójmiasta i Londynu :) Teraz moje serce zdecydowanie należy do tych miast, jednak Warszawa zawsze pozostanie miejscem, do którego bardzo chętnie wrócę i wypiję smaczną kawę :)

Sara

Na gadce w „Gadce Szmatce”

Dzień zapowiadał się całkiem nieźle. Wyszło słońce, termometr wreszcie wskazywał dodatnią temperaturę… Nawet PKP nas tym razem nie zawiodło. Cel miałyśmy obrany i dzielnie ruszyłyśmy w poszukiwaniu numeru dwa na ulicy Pokornej w Warszawie. Z pozoru proste zadanie, okazało się  nie lada wyzwaniem, a dokładnie – obejściem na około wielkiego apartamentowca z mnóstwem pustych lokali. Już chciałyśmy spisać wyprawę na straty, gdy wyłoniła się przed nami tablica z propozycjami lunchy należąca do poszukiwanego lokalu. Zbawienny widok!!!

Ucieszone wkroczyłyśmy do Gadki Szmatki, kawiarnio-restauracji z ogromnym drzewem w środku i wiszącymi dwoma, hawajskimi hamakami. Wystrój robi wrażenie. Bardzo oryginalny pomysł, jednak warty dopracowania.

Miałyśmy ochotę na duże ciacho i kaloryczną Mochę, ale miejsce okazało się bardziej nastawione na lunche i drinki.

Postawione pod ścianą z powodu braku Mochi, zamówiłyśmy tradycyjną Latte, ciasto marchewkowe i i ciasteczko żurawinowe. Desery niestety nas rozczarowały – ich wybór był co najmniej ubogi… do świeżości też możnaby się przyczepić.

Za to kawa uratowała sytuację. Była smaczna, nie za mocna i kremowa, z estetycznym wzorkiem :)

Nie udało nam się pozostać „in cognito” :P , bo pan barista od razu rozpoznał w nas blogerki… no cóż, duża lufa w aparacie robi jednak swoje. :D

 

Podsumowując – „Gadka Szmatka” nie jest typową kawiarnią z ladą przepełnioną ciastami do wyboru i smakowymi kawami w menu. To raczej dobre miejsce na lunch, kawa jest tu raczej smacznym bonusem.

Mili & Sara

Dawno, dawno temu w Green Café Nero

Do tej kawiarni trafiłyśmy całkiem przypadkiem. I chociaż jest to sieciówka z kilkunastoma lokalami w Warszawie, to nie miałyśmy wcześniej okazji spróbować ich kawowych specjałów.

Wnętrza tych kawiarni są urządzane bardzo klimatycznie i oryginalnie. Przeważają ciepłe barwy, panuje domowa atmosfera. Można popijać ulubioną kawę siedząc w dużych, miękkich fotelach.

To wszystko sprawiło, że Sara wybrała jeden z ich lokali na tło teledysku do piosenki Wojtka Ezzata i Ewy Pac „Kropla do kropli” (tak, tak… Szkoła Filmowa zobowiązuje, Sara była reżyserem i musimy się Wam tym pochwalić ;).

http://www.youtube.com/watch?v=LrBddNvE1Vs

Ale wróćmy do kawy… Oczywiście wybór był prosty, jak zwykle zamówiłyśmy latte, która wyjątkowo nam zasmakowała. Nie była ani za mocna, ani za słaba – idealna.

Ciekawym rozwiązaniem zastosowanym w kawiarniach jest stolik pełen dodatków do kawy i herbaty: cukier biały, brązowy, kandyzowany, miód, kakao, cynamon i wiele innych.

Poza kawą możemy tam też wrzucić coś na ząb, a raczej porządnie się najeść. Miałyśmy szansę spróbować tortilli z kurczakiem w sosie curry, muffina oraz ciasta marchewkowego. Wszystko było bardzo smaczne (chociaż ciasto marchewkowe lepiej wychodzi nam w domu;). Prócz tego lada była zapełniona innymi, smacznie wyglądającymi przysmakami.

Dobrym pomysłem są zestawy śniadaniowe i lunchowe (kawa + dodatek), serwowane w przystępnych cenach.

Spędziłyśmy w tej kawiarni aż 7 godzin (w końcu plan filmowy to cięzka praca;), więc możemy powiedzieć, że znamy ją na wylot. Dlatego też śmiało możemy Wam ją polecić ;)

 

Mili & Sara