W Świątecznym klimacie – marcepanowa latte

Z góry bardzo przepraszam wszystkich wrażliwszych czytelników bloga. Ja wiem, że to dopiero środek listopada, Boże Narodzenie za ponad miesiąc, a do tego nie widać nawet krzty śniegu na horyzoncie. Niestety dziś zwyciężyła we mnie, silnie hamowana do tej pory, miłość do Świąt. Zapach marcepanowej kawy rozchodzący się po całym domu wpłynął na mnie tak mocno, że  nawet pisząc tego posta słucham świątecznej płyty Michaela Bubble (sic!). Obiecuję jednak, że poza tym małym wyjątkiem, wstrzymam się przynajmniej do grudnia z zasypywaniem Was przepisami i zdjęciami w bożonarodzeniowym klimacie.

A ten mały wyjątek zrobię właśnie dla marcepanowej kawy, która jest tak pyszna i tak dobrze wpisuje się w zimowo/świąteczny nastrój, że po prostu musiałam sfotografować ją w takiej scenerii. Nie przepadam za marcepanem jako takim, ale  w postaci dodatku do różnych rzeczy sprawdza się doskonale. Pamiętam, że w zeszłe Święta razem z mamą przygotowałam pyszny warkocz drożdżowy z nadzieniem marcepanowym. Gotową masę marcepanową możemy z łatwością dostać teraz w sklepach (np. Lidl), więc zachęcam Was do przygotowania tej kawy. Jest pyszna! ;)

Potrzebne składniki (na 1 dużą kawę):

50 ml mocnej kawy lub 1 shot espresso

250 ml mleka

50 g marcepanu

kawałek białej czekolady

garść płatków migdałów

Przygotowanie:

Zaczynamy od uprażenia na patelni płatków migdałów, aż staną się złociste. Następnie na grubej tarce ścieramy kawałek czekolady. W rondelku podgrzewamy mleko razem z małymi kawałkami marcepanu i dokładnie mieszamy, aż marcepan połączy się z mlekiem. Do szklanki wlewamy kawę, a następnie dolewamy marcepanowego mleka. Możemy jeszcze dodać „czapeczkę” ze spienionego mleka. Dekorujemy prażonymi migdałami i posypujemy kawałkami białej czekolady. Gotowe!

♥ Mili

Latte z rozgrzewającym syropem chili

Chociaż zimowe mrozy jeszcze przed nami, to ja już powoli przygotowuję się na ich nadejście. Moja szafa zapełnia się ciepłymi swetrami, a kuchnia różnymi odmianami herbat, które będą mnie rozgrzewać w chłodniejsze dni (a wypijam ich chyba hektolitry… ;). Oczywiście kawa również sprawia, że robi mi się cieplej (głównie na sercu;), ale zimą zawsze staram się do niej dodać coś, co choć odrobinę bardziej zwiększy mój komfort termiczny.

Nic tak dobrze nie rozgrzewa, jak pikantne przyprawy. Ostatnio przeglądając jedną z książek Nigelli Lawson natrafiłam na przepis na syrop chili, który Nigella poleca podawać z lodami. Takie połączenie zimnych lodów i gorącej ostrości chili musi być pyszne, ale ja postanowiłam trochę pokombinować i wykorzystać syrop chili do przygotowania rozgrzewającej kawy. Dodałam co nieco od siebie i wiecie co? Sprawdził się doskonale! ;)

Potrzebne składniki:

250 g cukru

250 ml wody

1 duża ostra papryczka chili

szczypta cynamonu

Przygotowanie:

Wodę i cukier umieszczamy w garnku i podgrzewamy do momentu całkowitego rozpuszczenia się cukru. Zwiększamy moc grzania i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy jeszcze przez ok. 15 min, aż syrop zgęstnieje. WAŻNE! Nie mieszamy, bo syrop się skrystalizuje!  Dodajemy drobno pokrojoną papryczkę chili oraz szczyptę cynamonu i delikatnie poruszamy garnkiem (NIE MIESZAMY), gotujemy jeszcze przez 5 min. Zdejmujemy z ognia.  Przelewamy syrop do słoika, żeby wystygł. Dopiero wtedy możemy go zamieszać. Jeżeli syrop zastygnie, wystarczy zanurzyć słoik w misce z ciepłą wodą.

Ważne, żeby użyć ostrej odmiany papryczki chili, bo tylko wtedy uzyskamy naprawdę wyraźny smak syropu. Jeżeli Wasza papryczka będzie za mało ostra radzę dodać do syropu szczyptę sproszkowanego chili, które „podkręci”jego ostrość.

♥ Mili

 

 

Hu hu ha, nasza zima zła! – rozgrzewająca czekolada z chili i cynamonem

No to nas przymroziło! Po tych wiosennych świętach Bożego Narodzenia nikt nie był przygotowany na nadejście prawdziwej zimy. A tu proszę! I chociaż -10°C na termometrach nie powinno właściwie nikogo dziwić (zwłaszcza w środku stycznia), to chyba każdy z nas wzdryga się na myśl o wysunięciu nosa z domu.

Jak już mogliście zaobserwować na naszym fanpagu, jestem dość dobrze przygotowana na nadchodzące mrozy. Zaopatrzyłam się w nowy kubek termiczny, grube rękawiczki i ciepłe skarpety. To wszystko przyda mi się, kiedy będę musiała opuścić ukochane łóżko i zmierzyć się z minusową temperaturą. Ale kiedy nie muszę wychodzić z domu (najczęściej w weekendy) albo po prostu mam wolne popołudnie zaszywam się pod kocem i popijam ukochaną gorącą czekoladę z chili i cynamonem.  Przepis na nią nie jest odkrywczy, ale może kogoś z Was zainspiruje i zachęci do zafundowania sobie chwili czekoladowej przyjemności ;)

Potrzebne składniki:

1 szklanka mleka (najlepiej 3,2%, ale chude też się nada)

100 g czekolady (ja używam pół na pół gorzkiej i mlecznej)

kawałek papryczki chili (bez pestek)

kawałek kory cynamonu

starta czekolada i cynamon do dekoracji

Przygotowanie:

Mleko razem z chili oraz korą cynamonu podgrzewamy na wolnym ogniu. Kiedy będzie już gorące wyjmujemy przyprawy i wrzucamy pokruszoną czekoladę. Mieszamy aż do dokładne rozpuszczenia. Przelewamy do kubka i posypujemy odrobiną startej czekolady oraz cynamonem.

 

Wiem wiem, nic w tym nadzwyczajnego, ale to mój ulubiony sposób na rozgrzanie się po dniu spędzonym na mrozie albo  poprawienie nastroju podczas dopadającej nas zimowej chandry (czekolada, endorfiny i te sprawy ;D).

♥ Mili